poniedziałek, września 17, 2018

"The perfect game. Tom 1. Rozgrywka" J. Sterling

Cześć,

zapraszam Was dzisiaj na recenzję pierwszej części "The perfect game: Rozgrywka". Tę książkę czytałam już jakiś czas temu, a dzięki CzytamPierwszy postanowiłam napisać jej recenzję i poznać kolejne tomy ("Zmiana" i "Słodkie zwycięstwo").


Autor: J. Sterling
Tytuł: The perfect game #1: Rozgrywka
Gatunek: Romans
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 304
Data premiera: 25.10.2017
Bohaterowie: Cassie, Jack


"On jest rozgrywką, w którą ona jeszcze nie grała.

Kiedy Cassie poznaje w college’u Jacka, postanawia omijać go szerokim łukiem. Gwiazdor drużyny baseballowej uosabia wszystko, czego dziewczyna nie znosi w facetach – jest przystojny, uwodzicielski, pewny siebie, ma wielkie ego i… zabójczo piękne oczy. Sprawy się komplikują, kiedy Jack zaczyna zwracać na Cassie szczególną uwagę. Co tak naprawdę kryje się za jego zainteresowaniem? Czy ma ono jakiś związek z przeszłością dziewczyny? Ile można poświęcić, aby być z ukochaną osobą?
"
(źródło: http://www.wsqn.pl/ksiazki/the-perfect-game-tom-1-rozgrywka/)


Głównymi bohaterami książki jest Cassie - zdolna studentka, dla której fotografowanie to nie tylko hobby, ale całe życie oraz Jack - najlepszy baseballista drużyny uniwersyteckiej, który czeka na powołanie do pierwszej ligi. Ich pierwsze spotkanie, tak jak wszystkie inne ich "pierwsze" razy jest nietypowe, a unosząca się atmosfera gęsta od napięcia. Związek bohaterów, który rozpoczyna się burzą, na pewno nie należy do tych spokojnych i stabilnych. Bohaterowie jednak próbują przetrwać próbę czasu.

Kim jest "Kicia"?
Po co Jackowi słoik dwudziestopięciocentówek? 
Co studencka drużyna baseballowa robi na meczach wyjazdowych? 
Dlaczego Jack postanawia złamać dla Cassie swoją najważniejszą zasadę?
Jak Jack postanawia udowodnić, że jest prawdziwym mężczyznom? 


Tego możecie się dowiedzieć podczas czytania pierwszego tomu "The perfect game".


Moja ocena: 2/6. Książkę czytałam dwa razy, i to tylko dlatego, aby recenzja była pisana na "świeżo". Opisana historia to żaden unikat: on - najlepszy sportowiec w szkole, ona - cicha myszka. Takich historii jest wiele. Sam język, którym jest napisana książka i dialogi, które zostały użyte również nie wyróżniają się z tłumu innych historii.

W czym tkwi "fenomen" książki? Szczerze powiedziawszy nie wiem. Ani historia nie jest nadzwyczajna ani okładka. Ona przypomina mi książki wydawane pod koniec lat 90-tych. Raczej nie sięgnęłabym po nią w księgarni. Nie jest to typ grafiki, która przykuwa moją uwagę. Niemniej ma swoje plusy - po bliższym przyjrzeniu się okładce można poznać tematykę książki - cieszy to, że okładka nie odbiega o fabuły. Dodatkowo ma bardzo intrygujący cytat: to on zwrócił moją uwagę i przyciągnął mnie do książki po raz pierwszy. Cytat ten daje też duże pole do zadawania dodatkowych pytań przez czytelnika.

"On jest rozgrywką, w którą ona jeszcze nie grała".


Podsumowując: gdyby nie CzytamPierwszy - na pewno po raz drugi nie przeczytałabym tej książki. I nie dlatego, że jest zła, tylko dlatego, że jest pospolicie nijaka. A takich pozycji na rynku jest wiele. 

A czy Wy czytaliście "The perfect game"? 
Co sądzicie o tej książce?
A może znacie całą sagę?   
Dajcie znak! :)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger