czwartek, listopada 15, 2018

"Uwięzieni w galerii Lochy" Jolanta Bartoś

Cześć,

zapraszam na recenzję kolejnej książki, którą miałam okazję przeczytać w ramach BookTour. Tym razem zapraszam Was w podróż z Jolantą Bartoś i jej książką "Uwięzieni w galerii Lochy".


Autor: Jolanta Bartoś
Tytuł: Uwięzieni w Galerii Lochy
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie Białe pióro
Liczba stron: 200
Data premiery: 10.04.2018
Bohaterowie:  Iwona, Zenon, Marek


Akacja powieści toczy się w Lesznie w Galerii Lochy i obejmuje niecałe 24h z życia głównej bohaterki - Iwony. Jest ona dojrzałą kobietą, która od lat licealnych zakochana jest w swoim mężu. Oboje są szczęśliwi i dochowali się dorosłego już syna. Od początku ich znajomości towarzyszy im przyjaciółka Iwony - Anita. Kobieta żyje według dewizy: przyjaciół miej blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Niespełnioną i nieodwzajemnioną miłością darzy Wojtka, a ślepa zazdrość nie pozwala jej racjonalnie myśleć. Anita skrywa w sobie wiele tajemnic, które autorka powoli ujawnia.

Obie kobiety udają się na spotkanie autorskie, które odbywa się w Galerii. Bohaterem wieczoru jest autor kryminałów - Marek. Mimo, że jest to znany pisarz kryminałów to wieczorem pojawia się zaledwie garstka osób: kilkanaście. Szczerze zainteresowanych tematem jest zaledwie kilka. "Uroku" spotkania dodaje fakt, że poza murami biblioteki panuje straszna wichura, a uczestnicy spotkania zostają bez prądu, bez zasięgu i bez możliwości wyjścia z galerii.



Czy przyjaźń od szkolnej ławki jest w stanie przetrwać w dorosłym życiu?
Jak daleko może posunąć się człowiek, którym rządzi zazdrość?
Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się w imię miłości?
Kim tak na prawdę jest Zenon?
Ile osób wyjdzie ze spotkania autorskiego?
Na kogo poluje morderca?


Na te pytania znajdziecie odpowiedź po przeczytaniu książki "Uwięzieni w Galerii Lochy" Jolanty Bartoś. Książka nie jest gruba (200 stron) i czyta się ją bardzo szybko, więc... bierzcie się za czytanie! :)


Moja ocena: 5,5/6. Trudno jest tę książkę opisać jednym czy dwa zdaniami. Styl autorki jest bardzo prosty, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Pani Jolanta prowadzi czytelnika przez tę historię strona po stronie, krok po kroku. Wszystko wyjaśniane jest systematycznie, po kolei. Nie ma niedopowiedzeń, czy porzuconych wątków. Rzekłabym, że książka jest napisana według szkolnego - idealnego wzoru. Zachowane są wszystkie niezbędne elementy, aby czytelnik czuł się dobrze w tej opowieści. Dodatkowo autorka potrafiła zbudować niesamowite emocje, które towarzyszą czytelnikowi: niepewność, strach, ciekawość, ale także współczucie. Historia trzyma w napięciu do ostatniej strony, a akcja, która rozwija się prawie na samym początku nie pozwala czytelnikowi oderwać się od czytania. Kolejnym bardzo ważnym aspektem książki są bohaterowie. Każdy bohater ma swoją historię, a jego postać jest przemyślana. P. Jolanta wspaniale opisała każdą osobę.

Podsumowanie: Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Autorka perfekcyjnie zbudowała i utrzymuje czytelnika w emocjach. Dla kogo jest ta książka? Niewątpliwie dla osób o silnych nerwach - niektóre opisy czy samo postępowanie mordercy nie jest dla osób delikatnych i wrażliwych. Książka jest też idealna dla osób szukających mocnych wrażeń, a także dla tych co lubią zagadki, tajemnice  i nie wyjaśnione sprawy. Historia została poprowadzona do samego końca, jednak... czuję pewien niedosyt :) Zakończenie opowieści nie jest do końca jednoznaczne - autorka nie narzuca go czytelnikowi. Bardzo chętnie przeczytałabym kolejną część, tylko czy udałoby się ją utrzymać na tak samo wysokim poziomie?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce: Jolancie Bartoś oraz Ani z bloga: Z fascynacją o książkach, która zorganizowała BookTour.

Z fascynacją o książkach

Czy ktoś z Was czytał już "Uwięzionych..."?
Jakie macie wrażenia?
Podzielcie się swoją opinią :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger