czwartek, grudnia 06, 2018

"Mikołaj na zamówienie" J. Snow, J. Marie

Cześć,

nadszedł grudzień a wraz z nim moje postanowienie: w tym miesiącu będę czytać jedynie książki o tematyce świątecznej. Miałam zacząć 1-ego, ale ciągle nie byłam gotowa. W końcu 2-go stwierdziłam, że co mam zrobić to mam zrobić, a nie tylko gadać :) Abym nie miała za dużego przeskoku gatunkowego (październik i listopad głównie na erotykach się skupiałam) postanowiłam, aby pierwsza książka była połączeniem obu gatunków. Padło na: "Mikołaj na zamówienie".


Autor: Jenika Snow, Jordan Marie
Tytuł: Mikołaj na zamówienie
Gatunek: świąteczny erotyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo kobiece
Liczba stron: 152
Data premiery: 16.11.2018
Bohaterowie: Nick,  Holly

"Najbardziej niegrzeczna historia świąteczna, jaką czytałaś!

Firma Nicka specjalizuje się w spełnianiu grzesznych fantazji. Zasady są proste i zakładają tylko uwodzenie i flirt.
Kiedy tuż przed świętami Nick ma odegrać rolę niegrzecznego mikołaja, nie spodziewa się, że pozna najseksowniejszą kobietę w życiu.
Rudowłosa Holly elektryzuje go tak bardzo, że mężczyzna łamie wszystkie swoje zasady. Wkrótce żadne z nich nie będzie chciało, aby te święta się skończyły.
On jest bardzo niegrzecznym mikołajem, ona jest bardzo niegrzeczną dziewczyną, która zdecydowanie zasłużyła na rózgę. "

(źródło: http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/mikolaj-na-zamowienie/#)

Nick - główny bohater - prowadzi firmę, która wynajmuje mężczyzn do towarzystwa. Ale w żadnym wypadku nie w celach seksualnych (taaa....). Gdy pewnego dnia jeden z pracowników zgłasza swoją nieobecność Nick stoi przed wyborem: albo zastąpi pracownika, albo wystawi klientkę, a renoma jego firmy bardzo spadnie. Klientka jasno sprecyzowała swoje oczekiwania, a Nick otrzymał szczegółowy opis klientki, więc co mogłoby pójść nie tak. Zlecenie łatwe, szybkie i może przyjemne.
Holly - druga bohaterka powieści - jest atrakcyjną, rudowłosą kobietą, która nie przepada za świętami. Jej dzień zaczął się tragicznie, a zniszczone szpilki nie pomagają w poprawie humoru. Na domiar złego okazuje się, że najbliższe 2 tygodnie wcale nie będą lepsze...


Moja ocena: 1/5. Przyznam szczerze: tak kiepskiej książki już dawno nie czytałam. Nawet trudno ją nazwać książką. W Legimi ta pozycja miała 88 stron, z czego każdy rozdział (a jest ich 15 + epilog) rozpoczyna się osobną stroną tytułową. Dodając do tego wszelkie wstępy i zakończenia zostaje nam na prawdę niewiele treści. Kolejnym minusem były literówki oraz błędy stylistyczne. Bardzo źle mi się to czytało. Co do samej historii... może i ma ona jakiś potencjał, ale żeby to odkryć należałoby rozwinąć nieliczne wątki, które zostały poruszone. To jest kolejny minus tej książki: dużo wątków, które zostały bardzo szybko urwane lub nie wyjaśnione - można byłoby je rozwinąć i szczegółowo opisać. Dzięki temu historia zyskałaby w oczach czytelnika. Dodatkowo przydałoby się dostosować dialogi i myśli bohaterów do ich wieku - często miałam wrażenie, że bohaterami nie jest właściciel firmy i prawniczka, a para nastolatków. Niestety, 1,5h które spędziłam na przeczytaniu tej książki uważam za stracone.


Podsumowanie: Podczas czytania, a także po zastanawiałam się, kto dopuścił tę historię do druku oraz kto ją na poziomie wydawcy recenzował. Powiedzieć, że powieść jest niedopracowana to zdecydowanie za mało. Mam wrażenie że historia była pisana na szybko. Czy ktoś chciał wypełnić lukę w drukarni? A może dobić do jakiejś magicznej liczby w rankingu/liście wydanych książek? Nie wiem. Wiem natomiast, że ze świętami i motywem świątecznym książka ma niewiele wspólnego (oprócz okładki i słodkiej laski Mikołaja).

Co Wy sądzicie o tej książce?
Czytał ktoś z Was? 
Podzielcie się swoimi odczuciami :)  

1 komentarz:

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger