sobota, czerwca 29, 2019

"Ring girl" K. N. Haner

"Ring girl" K. N. Haner
Cześć,

03 lipca 2019 roku premierę ma najnowsza powieść K. N. Haner "Ring girl". Jak wiecie książki Kasi to historie, które mocno wpasowują się w mój gust, dlatego bez wahania postanowiłam zapoznać się z nowym dziełem autorki. Czy dobrze zrobiłam? Czy warto poświęcić swój czas dla Ring girl?



Autor: K. N. Haner
Tytuł: Ring girl
Wydawnictwo: Wydawnictwo kobiece
Liczba stron: 274
Data premiery: 03.07.2019
Bohaterowie: Eden, Logan



Eden Turner jest studentką zarządzania, a jednocześnie córką byłego mistrza świata w boksie. Jej ojciec był również trenerem boksu. Jednak pewne wydarzenia z przeszłości sprawiają, że dziewczyna jak może unika kontaktu ze światem bokserskim. Dodatkowo brzydzi się przemocą, bo osobiście doświadczyła przemocy domowej. Matka Eden nie żyje, a jej kontakt z ojcem delikatnie mówiąc jest kiepski - polega głównie na nielicznych rozmowach telefonicznych, jeszcze rzadszych spotkaniach, za to częstych przelewach. Ojciec, który zabrania córce angażowania się w społeczność bokserską, nie chce również, aby ona pracowała - woli aby skupiła się na studiach. Z tego powodu ją utrzymuje, ale do czasu. Pewnego dnia... zakręca kurek z pieniędzmi. Takie zachowanie staje się motorem do działań dla Eden. Dziewczyna bierze życie w swoje ręce: wnioskuje o urlop dziekański w szkole i zaczyna pracę...

Autor: Żaneta Domurad Blog: Miliony książek, miliony pomysłów
Logan "Dante" Johnson to utalentowany bokser, który jest na najlepszej drodze do objęcia tytułu Mistrza. W trakcie historii dowiadujemy się, że jest to także były uczeń ojca Eden, jednak ich droga zawodowa rozeszła się w dosyć napiętej atmosferze. Pozornie Dante jest zdolnym sportowcem, szczęśliwym narzeczonym oraz ukochanym i grzecznym synem. Tylko co z tego jest prawdą, a co kłamstwem? Jak długo można żyć w świecie pozorów? Jak długo można żyć wbrew sobie, według historii napisanej przez kogoś innego?

Autor: wydawnictwo


Czy tajemnice, kłamstwa i niedomówienia będą w stanie wygrać z miłością? Czy dwoje ludzi, którzy nie potrafią (a może nie chcą) pogodzić się z przeszłością będą w stanie zbudować razem przyszłość? Czy nienawiść oraz uprzedzenia, które panują między rodzinami będą w stanie stanąć na drodze do miłości? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w Ring girl :)


K. N. Haner ponownie stworzyła niesamowitą historię, którą czyta się z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony. Historię o miłości, namiętności, więzach rodzinnych, obowiązkach i zobowiązaniach, ale również o poświęceniu, przyjaźni czy rodzicielstwie. W Ring girl czytelnik odnajdzie przynajmniej kilka ludzkich dramatów i razem z bohaterami będzie próbował je rozwiązać. Autorka niektóre sytuacje wyjaśnia w bardzo przewidywalny sposób, ale nie zawsze. Kilka sytuacji na pewno Was zaskoczy :)


Chyba najwyższa pora, abym zmieniła swoje zdanie o Kasi Haner. Przygodę z tą autorką rozpoczęłam od serii "Miłość w rytmie rocka". Po przeczytaniu 4 części odniosłam wrażenie, że Kasia jest autorką erotyków - książek nasyconych seksem, akcją i ludzkimi dramatami. Bardzo zaskoczyła mnie historia opisana w "Drwalu", bo nie ociekał on seksem, a raczej był subtelnym romansem. "Ring girl" również nie jest w stylu "Na szczycie", ale zdecydowanie akcji tu nie brakuje.




Moja ocena: 8/10. Ring girl to zdecydowanie książka i historia w moim stylu. Jest tu sporo akcji, trochę tajemnic, trochę seksu i sporo uczucia. Autorka wciąga czytelnika do swojej opowieści już od pierwszej strony. Przez całą książkę ciągle coś się dzieje, a zakończenie nie dla wszystkich może być oczywiste. Podoba mi się, że niektóre wątki K. N. Haner opisuje w taki sposób, z jakim się jeszcze nie spotkałam. Oczywiście są momenty, które łatwo było przewidzieć lub które mogą wydawać się oczywistą oczywistością, ale jest ich zdecydowanie mniej :) Jedyne co mogę zarzucić, to fakt, że książka za bardzo wciąga i za szybko się ją czyta - pochłonęłam za jednym razem. I koniec. A chciałoby się jeszcze :)


Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Dla każdego, kto lubi historie, które nie nudzą, a trzymają w napięciu. Które wciągają od pierwszej strony. Dla osób, które mają wolne 2-3 godziny - bo mniej więcej tyle zajmuje przeczytanie Ring girl. No i oczywiście dla kobiet :) Jest to idealna książka na wakacyjną podróż czy wakacyjne wylegiwanie się na leżaku :)



Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Kobiecemu.

czwartek, czerwca 20, 2019

"Horologium czyli dom niezwykłych zegarów" Ariadna Piepiórka

"Horologium czyli dom niezwykłych zegarów" Ariadna Piepiórka
Cześć,

przyszła pora na recenzję kolejnej książki od wydawnictwa Skrzat :) Pamiętacie tą niezwykłą przesyłkę, którą otrzymałam z kluczem? Książeczka była tak niesamowicie zapakowana, aż szkoda było mi ją rozpakowywać. Ale przecież nie mogłam cały czas żyć w niewiedzy ;) I bardzo dobrze zrobiłam, bo trafiłam na książkę Pani Ariadny Piepiórki "Horologium czyli dom niezwykłych zegarów". Jesteście ciekawi jaka historia znalazła się w środku? Zapraszam na recenzję :)



Autor: Ariadna Piepiórka
Tytuł: Horologium czyli dom niezwykłych zegarów
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 355
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Aleksander, Zosia


Tytułowy Horologium to (w książce) dom, w którym mieszkają i żyją Niezwykli - jedni z głównych bohaterów baśni. Niezwykli - czyli (teoretycznie) ludzie, którzy mają niezwykłe i rzadko spotykane umiejętności oraz zdolności. Ale są też niezwykli pod względem swojego charakteru, podejścia do życia, swojej mądrości. Do tej grupy w pewnym momencie (niby przypadkiem) dołącza Olek z Zosią - dzieci, które życia się dopiero uczą. Więc czy mogą należeć do tajemniczego kręgu Niezwykłych?

Aleksander to teoretycznie jedenastoletni chłopiec. Teoretycznie jeśli policzymy lata kalendarzowe, natomiast pod względem doświadczenia życiowego jest na prawdę raczkującym dzieckiem. Przez całe swoje dotychczasowe życie był zamknięty w małym pokoiku, z którego wychodził jedynie na posiłki. Nie zna podstawowych słów i ich znaczeń. Jest bardzo nieśmiały, niepewny i zlękniony. Mimo wszystko okazuje się, że jest równie niezwykły... Ale na czym jego niezwykłość polega, czytelnik dowiaduje się dużo później. Towarzyszką Olka została Zosia. Ośmioletnia dziewczynka, której niezwykłość można zobaczyć na pierwszy rzut oka: owa bohaterka przemienia się w zwierzęta. Dzięki jej darowi dzieciom udaje się uciec z domowego więzienia i trafić do Horologium. Czy jednak to jest lepsza wersja ich życia? Czy dzieci będą tam szczęśliwe?


Horologium, czyli dom niezwykłych zegarów to nie jest zwykła opowieść czy historia. To baśń, która pochłania czytelnika od pierwszych stron. Sam prolog sprawia, że ciężko jest odłożyć książkę i zająć się czymś innym. Pierwsze dwie strony pokazują jak trafnie autorka dobrała narrację do całej historii. Narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika, dzięki czemu czuje się on ważny, a także czuje się częścią tej niesamowitej opowieści. Już od samego początku Pani Ariadna przemyca w treści życiowe mądrości czy fakty, nad którymi warto się chwilę zastanowić. Od razu wiadomo, że to nie będzie zwykła książka.



Tak jak wcześniejsze książki z wydawnictwa Skrzat, ta i ta ozdobiona jest rysunkami. Tym razem ich autorką jest Zofia Zabrzeska. Ilustracje nawiązują do treści baśni, dzięki czemu czytelnikowi nie tylko przyjemnie się czyta, ale również ogląda książkę :) Jest to ciekawa forma odpoczynku dla wzroku młodego człowieka :)




Autorka w Horologium czyli dom niezwykłych zegarów w formie pięknej baśni umieściła wiele codziennych i życiowych prawd, z którymi młode i starsze osoby się stykają. Poruszyła wiele trudnych tematów i zawiłości życia codziennego. Pokazała jak dobro walczy ze złem oraz jak bardzo zło jest uparte i zawistne. Czytelnik może także zauważyć jak szybko może rozwinąć się zło oraz jak trudno go powstrzymać. Ale Pani Ariadna skupia się nie tylko na dobru i złu - porusza również takie tematy jak miłość, prawdomówność, zaufanie czy odpowiedzialność za siebie i swoje czyny.



Moja ocena: 9/10. Jest to zdecydowanie jedna z lepszych książek jakie czytałam. Styl autorki, forma narracji oraz umiejętność zobrazowania opisywanych wydarzeń sprawia, że jeszcze nie raz sięgnę po Horologium. Dodatkowo tematy, które porusza autorka nie należą do najłatwiejszych, a jednak udaje się jej tak je przedstawić, że bez problemu powinny trafić do dzieci.

Dla kogo jest ta książka? Wydawnictwo przeznacza ją dla dzieci od 12 roku życia i myślę, że to jest najwcześniejszy wiek, w którym młode osoby w sposób rzetelny będą mogły zrozumieć tę historię. Ale książkę polecam również dorosłym - na prawdę to nie jest historia tylko dla dzieci. My - dorośli - także możemy z niej bardzo dużo wyciągnąć, a dodatkowo cudownie spędzić czas.


Za egzemplarz oraz możliwość recenzji dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu Skrzat.

środa, czerwca 19, 2019

"Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy" Paweł Maj

"Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy" Paweł Maj
Cześć,

dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki Pawła Maj "Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy". To kolejna książeczka, którą wydało wydawnictwo Skrzat, a która może zapewnić zajęcie i pomysły do zabawy Waszym pociechom. Idealna na weekend czy wakacje. Po lekturze Tosi nie tylko dziecko będzie wiedziało co robić, ale również i rodzice dostaną parę pomysłów na zorganizowanie czasu najmłodszym :)




Autor: Paweł Maj
Tytuł: Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy. 
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 256
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Tosia



Główną bohaterką książki (jak sama nazwa wskazuje) jest Tosia Tarapata - dziewczynka w wieku 12-14 lat (pierwsza historia jest, gdy Tosia ma 12 lat, a ostatnia gdy ma 14 lat). Bohaterka mimo swojego młodego wieku jest nad wyraz inteligentna, błyskotliwa, pewna siebie, odważna, skromna, rezolutna i spostrzegawcza. I to dzięki mieszance tych cech ciągle wpada w kłopoty i katastrofy, ale również dzięki temu przeżywa niesamowite przygody.

Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy to druga część opowieści o przygodach Tosi. W tym tomie czytelnik razem z bohaterką przeżywa 5 niesamowitych przygód, a każda kolejna wydaje się być coraz bardziej "nie z tej ziemi". Razem z Tosią znajdziemy się w opętanym ogrodzie, odkryjemy prawo piątek, poznamy Leśne Licho, przeczytamy Księgę koszmarów oraz przeżyjemy plagę pasigłowców. Ale te nazwy pewnie i tak Wam nic nie mówią :) Te przygody trzeba po prostu poznać zagłębiając się w świat Tosi! :) 

Książka ozdobiona jest skromnymi, czarno-białymi rysunkami Pani Moniki Sommer-Lapajew. Dzięki tym obrazkom dzieciom o wiele łatwiej będzie sobie wyobrazić jak wygląda Tosia, pasigłowiec czy fioletowa dziewczyna. Jest to kolejna książeczka od wydawnictwa Skrzat, w której ilustracje są bardzo dopasowane i pomocne w lekturze książki :) 



Przygody Tosi to jednak nie wszystko co znajdziemy w tej książce. Autor zadbał też o to, aby cała historia zawierała w sobie także trochę poważniejszych tematów. Poznając główną bohaterkę od samego początku możemy zaobserwować jak wielką moc i wartość ma dla niej rodzina i przyjaciele. Dodatkowo dziewczynka pokazuje jak powinno dbać się o otaczającą Nas przestrzeń, a także, że wszyscy ludzie (i nie tylko) zasługują na szacunek i odpowiednie traktowanie. Taka postawa ułatwia dziewczynce życie oraz rozwiązywanie zagadek, więc może warto ją (postawę) zaszczepić od razu w Naszych maluchach? :)


Uwaga! Tak jak w przypadku książki Soboty są dla Nas po poznaniu Tosi może się okazać, że Nasza pociecha będzie żądna przygód, zagadek i tajemnic :) Warto się na to przygotować i wcześniej jakieś zorganizować. Mogą to być podchody, spotkanie z harcerzami/zuchami czy odkrywanie skrzynek w ramach opencaching. Tosia w Tarapatach to na prawdę świetna książka, która może stać się początkiem niecodziennych pomysłów i aktywności dzieci :) 



Moja ocena: 8/10. Historie opisane przez Pana Pawła są niesamowite, nadzwyczajne i magiczne. Ale przecież właśnie takie powinny być historie dla dzieci! Dodatkowo wszystko napisane jest w sposób lekki, zabawny i wciągający - jak dziecko zacznie czytać jedną z historyjek - nie będzie mogło doczekać się końca :) Jedynie w opowieści o zagadce 5P trochę mnie rozczarowała - zdecydowanie zabrakło tu konkretnego zakończenia. Moja ciekawość nie została zaspokojona! :) 

Dla kogo jest ta książka? Wydawnictwo kieruje ją dla dzieci od 7 roku życia. Jak dla mnie to trochę za wcześnie. I przez samą bohaterkę i przez różne przygody, które przeżywa Tosia, a które chciałyby przeżyć również najmłodsi czytelnicy. Koniecznie do historii Pana Pawła wrócę jak Natalia będzie miała koło 10 lat - mam nadzieję, że będzie się wtedy równie dobrze bawiła przy czytaniu, jak ja teraz :) A potem razem spróbujemy poodkrywać jakieś zagadki - może to będzie idealny wstęp do Opencaching



Za możliwość zrecenzowania Tosi dziękuję Dominice Smoleń, a za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat.

wtorek, czerwca 18, 2019

Czy można przegrać życie? - "Gaming house" Dominika Smoleń

Czy można przegrać życie? - "Gaming house" Dominika Smoleń
Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki, na którą długo czekałam: Gaming house. Czas oczekiwania nie był najgorszy. Najtrudniejszą rzeczą okazało się napisanie recenzji książki Dominiki Smoleń. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu.





Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Gaming house
Wydawnictwo: WasPos
Liczba stron: 369
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Diana, Klara, Sandra, Aleksander, Filip, Gabriel, Michał, Rafał



Tytułowy Gaming house to dom, w którym mieszka ośmioro przyjaciół. Pomimo niewielkich różnicy wieku i charakterów tworzą oni zgraną paczkę, która ma bardzo podobne zainteresowania. Nazwa ich domu nie jest przypadkowa: to na prawdę dom gier/graczy. Zgłębiając się w lekturę czytelnik zmuszony jest również poznać co niektóre nazwy/określenia czy zasady panujące w grze LOL (League od Legends).

Ciężko jest opisać bohaterów tej historii i autorka zdaje sobie z tego sprawę. Nie tylko można pomylić się kto jest z kim spokrewniony, ale również kto z kim... sypia. Tak. temat seksu jest w tej książce tak samo często poruszany jak temat gier. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie myśl, że cała sytuacja jest dosyć mocno przesadzona. 

Gaming house to opowieść o życiu ośmiorga młodych ludzi, którzy tak właściwie nie wiadomo z czego się utrzymują (tylko trójka z nich pracuje i to można powiedzieć, że dorywczo: pisarka, malarka i programista), jak się żywią (tylko dwie osoby potrafią gotować) i jak zaliczają sesję na studiach. Dodatkowo całe ich życie polega albo na graniu albo na uprawianiu seksu (i to nie koniecznie z jedną osobą).

Jeśli tytuł książki jest w stanie naprowadzić wtajemniczone osoby w tematykę, o tyle okładka zdecydowanie odbiega od całej historii. Na pierwszy rzut oka widzimy przyjaciół, którzy całkiem nieźle się bawią gdzieś poza murami domu - obstawiałabym, że to jakiś piasek czy woda. Jednak w całej historii nie będzie Nam dane przeczytanie takiego fragmentu. Bohaterowie wychodzą jedynie na uczelnie oraz do sklepu (i to nie rzadko z gps-em). 



Czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens? W pierwszej chwili moje odpowiedzi brzmiałyby: NIE. Ta książka nie niesie za sobą niczego więcej - ot, zwykła historia o młodych ludziach. Jednak po pewnym czasie od przeczytania Gaming house do głowy przyszła mi całkowicie inna myśl. Ta książka pokazuje jak łatwo młode osoby mogą przegrać swoje życie. I w sensie dosłownym i metaforycznym. W przeciwieństwie do innych książek, ta historia nie pokazuje jak żyć, lecz... jak nie żyć. Znajdziemy w niej historię bohaterów, którzy traktują swoje życie poważnie, mimo, że mają swoje "zboczenia", ale także pokazuje osoby, które w ogóle nie przywiązują wagi do swojego życia. Ba! Końcówka powieści pokazuje to bardzo wyraźnie. Więc, czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens?  TAK. Tylko trzeba chcieć :) 




Moja ocena: 5/10. Pomimo, że historia opowiadana w Gaming house wpasowuje się w moje klimaty, niestety ciężko było mi dotrzeć do końca książki. Czy winą jest mój wiek? Czy już za bardzo odstawałam od bohaterów? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Dominika Smoleń dba, aby w każdym rozdziale coś się działo. Są i śmieszne momenty, i poważniejsze historie. Jednak ja nie potrafiłam odnaleźć się w tej opowieści. Według mnie jest ona zdecydowanie zbyt przerysowana i zagmatwana. W dodatku nawet nie chcę myśleć, że takie rzeczy mogłyby się dziać na prawdę. Niewątpliwym plusem tej książki, o którym nie można zapomnieć jest fakt, że honorarium autorki idzie na cele charytatywne (dokładnie na ośrodek dla dzieci w Górze Włodowskiej). Gaming house czyta się lekko i łatwo - Dominika Smoleń ma dosyć przyjemne pióro. 

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Długo odpowiadałam sobie na to pytanie :) Najpierw pomyślałam, że dla typowych młodych ludzi w wieku ok. 17-21 lat, ale po chwili stwierdziłam, że lepiej nie, bo jeszcze się zainspirują. Później pomyślałam o grupie osób, ciut starszych (25-30 lat), ale też mi nie pasują, bo to raczej nie będzie już ich klimat. Doszłam wtedy do wniosku, że nie wiem dla kogo jest ta książka. Ujmę to tak: dla osób rozrywkowych, wyzwolonych i oczekujących ciągłych wrażeń.



Za książkę dziękuję autorce: Dominice Smoleń oraz wydawnictwu WasPos

sobota, czerwca 15, 2019

"Ręce ojca" Aleksandra Julia Kotela

"Ręce ojca" Aleksandra Julia Kotela
Cześć,

zapraszam Was na recenzję kolejnego debiutu, który wpadł w moje ręce :) Tym razem miałam okazję przeczytać książkę Aleksandry Julii Koteli "Ręce ojca". Opis wydawcy jest bardzo intrygujący i długo nie mogłam się doczekać, aż będę mogła zapoznać się z całą historią :) Czy było warto czekać? Czy warto sięgać po debiuty?


Autor: Aleksandra Julia Kotela
Tytuł: Ręce ojca 
Wydawnictwo: JanKa wydawnictwo
Liczba stron: 316
Data premiery: 16.05.2019
Bohaterowie: Julia, Marek, Jan



Główna bohaterka to dwudziestokilkuletnia Julia. Kobieta, która nigdy nie poznała swojego ojca, a z matką ma bardzo napięte stosunki. Tajemnicza aura, którą otoczony jest Jan, sprawia, że dziewczyna zaczyna go nienawidzić za jego brak w swoim życiu. W efekcie końcowym Julia ma matkę, z którą totalnie nie potrafi się porozumieć oraz ojca, którego nigdy nie miała okazji poznać. Oba te fakty w sposób znaczący wpłynęły na dotychczasowe życie bohaterki. Narratorem w książce Ręce ojca jest właśnie ona - Julia, która zabiera Nas w podróż w czasie po swoim (i nie tylko swoim) życiu. Historia napisana przez Panią Aleksandrę to miejscami monolog, a miejscami standardowa powieść. O czym właściwie jest ta książka? 

Julia przybywa do Heidelbergu po otrzymaniu informacji o śmierci swojego ojca. Ojca, którego teoretycznie nienawidzi. Który zostawił ją (i jej matkę) jak była niemowlakiem. O którym nie może przestać myśleć, i którego szuka w wielu mijanych mężczyznach, a o którym jej matka nie chce nic powiedzieć. Okazuje się, że Julia dziedziczy bar, pracowników, tajemniczą historię swojej rodziny oraz... przyjaciela ojca. Wyjazd do Niemiec jest dla dziewczyny szansą na nowe życie, nową rodzinę, na odkrycie swoich korzeni oraz tajemnicy rodzinnej. Jak sobie poradzi w całkowicie nowym otoczeniu? Czy uda jej się odkryć prawdę? Czy będzie potrafiła rozpoznać szczerość od manipulacji?


Ręce ojca to historia, która teoretycznie trwa tylko kilkadziesiąt godzin. Właśnie przez taki okres czasu towarzyszymy Julii - głównej bohaterce. Jednak okres, który obejmuje historia jest o wiele, wiele dłuższy. Główna bohaterka przenosi siebie i czytelnika w czasie i opowiada historię swojego życia. Historię, która właściwie zaczyna się w dniu śmierci jej ojca. A kończy .... tego już Wam nie zdradzę :) Mogę jedynie napisać, że podczas tych kilkudziesięciu godzin poznajemy prawie całe życie Julii (i nie tylko), a autorka nie pozwoli Nam się zanudzić :)

Aleksandra Kotela w swojej powieści porusza bardzo wiele trudnych tematów. Począwszy od relacji między rodzicami, a dziećmi, skończywszy na relacjach między (teoretycznie) obcymi sobie ludźmi. Dodatkowo często zahacza o tematy związane z dobrem, złem, uczciwością, kłamstwem, szczerością, manipulacją czy zaufaniem. Nie można też zapomnieć, że właściwie cała książka jest o kobiecie, która została "porzucona" przez swojego ojca i wychowywała się bez niego. Sytuacja bardzo często spotykana w realnym świecie. Podczas czytania czytelnik często przymyka książkę, aby pogrążyć się we własnych myślach, własnych przemyśleniach i rozterkach. Pani Aleksandra w swojej powieści cały czas pokazuje czytelnikowi, że tajemnice (jakie by nie były) nie są dobre i mogą przynieść bardzo wiele złego. Chociaż... czy gdyby Julia od początku znała prawdę, to byłoby lepiej? Na to pytanie każdy z Nas musi sobie odpowiedzieć samodzielnie :)


Moja ocena: 7/10. Nie jest to książka na jeden wieczór. Napisana jest dojrzałym i pełnym powagi tonem, dzięki czemu czytelnika podczas czytania chwyta nie kilka, a kilkanaście chwil refleksji. Refleksji nad życiem, więzami rodzinnymi, dobrem i złem czy własnymi uczuciami. W całej książce znalazłam raptem może 2 lub 3 literówki, co w porównaniu do ostatnio wydawanych książek jest na prawdę świetnym wynikiem. Dodatkowo styl autorki nie razi w oczy - jest przystępny i myślę, że trafi do większości czytelników. Czy warto sięgnąć po ten debiut? Zdecydowanie warto :)

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Dla każdego kto szuka niebanalnych historii i niebanalnej literatury. Dla osób lubiących historie, które zmuszają do przemyśleń i refleksji. Dla osób lubiących książki z tajemnicą w tle :)


Za egzemplarz dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu JanKa

wtorek, czerwca 04, 2019

Jak wtopić się w tłum i nie dać się rozpoznać? - "Królestwo złociste" Renata Opala

Jak wtopić się w tłum i nie dać się rozpoznać? - "Królestwo złociste" Renata Opala
Cześć,

dzisiaj zapraszam Was na recenzję kolejnej książki od wydawnictwa Skrzat :) Chcesz wiedzieć jak stać się niewidzialnym? A może marzysz o tym, aby wtopić się w tłum i nie dać się rozpoznać? Albo lubisz wraz z dzieckiem bawić się w teatr i przybierać różne role? Jeśli tak, to koniecznie musisz sięgnąć po Królestwo Złociste od wydawnictwa Skrzat! :) 



Autor: Renata Opala
Tytuł: Królestwo złociste
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 272
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Majrana, Garland, Tulipanna, Leander, Marcjanna, Ramiz



Królestwo złociste to kraina, która za panowania króla Imera stała się krainą "mlekiem i złotem płynącą". Był to król mądry i sprawiedliwy, a jego panowanie sprzyjało rozwojowi królestwa. Niestety splot nieszczęśliwych wydarzeń oraz śmierć króla sprawiła, że konieczne było wybranie nowego władcy. Prawowity dziedzic (Garland) ma zaledwie 12 lat, a tron może objąć dopiero w wieku lat 14. Z tego powodu tymczasowo rządy musiała przejąć wdowa po królu: Majrana. Życie w Królestwie złocistym nie uległoby zmianie, gdyby nie chciwość i pazerność dwóch sąsiadujących władców: Leandra (władcy Faladii) oraz Magnolita (króla Zadarii). To ich zapędy do objęcia tronu w Królestwie złocistym sprawiły, że Majrana musiała odesłać swoje dzieci (Garlanda oraz Tulipannę) do sąsiedniej Krainy Lodu, w której rządzi sprawiedliwy i pokojowo nastawiony król Folin. I w tym momencie zaczyna się wielka przygoda, ale również i wielkie niebezpieczeństwo. 

Czy dzieciom uda się bezpiecznie dotrzeć do celu podróży? 
Jak stać się nierozpoznawalnym? 
Jak zmienić swoją tożsamość, gdy jest się królewskim dzieckiem? 

Na te i kilka innych pytań odpowiedź znajdziecie w powieści Królestwo złociste Renaty Opali.



Teoretycznie jest to książka dla dzieci od 7 roku życia. Jednak w przeciwieństwie do Soboty są dla nas nie jest to lekka i śmieszna lektura. Jest to pozycja należąca raczej do tych poważniejszych. Królestwo złociste jest historią, która wśród dzieci może rozpocząć lawinę pytań związanych z walką dobra ze złem, nieczystymi zamiarami innych osób, podstępami, którymi ludzie wzajemnie się otaczają oraz szczerością/nieszczerością dorosłych. Ale bez obaw :) Pani Renata opisuje w swojej książce również i dobre aspekty życia czy zachowania ludzi: oddanie, lojalność, empatię, wzajemną pomoc czy braterstwo. Nie zmienia to jednak faktu, że przy lekturze Królestwa złocistego dzieci odkryją, że świat (i ludzie) nie zawsze są idealni. 



Królestwo złociste to nie tylko przepiękna historia, z której młody czytelnik dowiaduje się jak sprawić, aby dobro i pokój wygrało ze złem i chciwością, ale to również przepiękne ilustracje. To kolejna książka, która zachwyciła mnie swoim graficznym wykończeniem (i to kolejna od wydawnictwa Skrzat). Tym razem autorką ilustracji jest Pani Edyta Danieluk. Trzymając taką powieść w ręce, aż żal nie zajrzeć do środka :) 



Moja ocena: 8/10. Historia Garlanda i Tulipanny jest wciągającą i niezwykle ciekawą opowieścią. Pomysłowość głównych bohaterów oraz ich opiekunów co chwila mnie zaskakiwała. Nie wątpię, że ich historia może stać się  natchnieniem do nie jednej zabawy czy metamorfozy wykonanej wśród dzieci. Oby tylko dorośli mogli rozpoznać własne pociechy ;) Dając tę książkę do przeczytania swoim dzieciom trzeba przygotować się również na sporą dawkę pytań oraz długie rozmowy - na pewno nie raz i nie dwa pojawią się pytania "a dlaczego...?". Ale dzięki temu rodzice mają kolejny powód do spędzenia czasu ze swoimi dziećmi na rozmowie :) 

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Wydawnictwo ją kieruje dla dzieci od 7 roku życia. Osobiście uważam, że jest to jednak trochę za wcześnie. Najchętniej książkę przeznaczyłabym dla dzieci od 9 roku życia (i starszych). Oczywiście przygody Garlanda i Tulisi są równie odpowiednie dla ciut starszych dzieci, co i dla dorosłych - sama z wielką chęcią przeczytałam Królestwo :) 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Dominice Smoleń oraz Wydawnictwu Skrzat. 





sobota, czerwca 01, 2019

"Soboty są dla Nas" Anna Matysek

"Soboty są dla Nas" Anna Matysek
Cześć,

w ostatnim czasie otrzymałam sporo przesyłek od wydawnictwa Skrzat i przyszedł czas, abym podzieliła się z Wami swoimi opiniami o tych powieściach. Na pierwszy ogień zapraszam Was na recenzję książki Anny Matysek "Soboty są dla nas".

Autor: Anna Matysek
Tytuł: Soboty są dla nas
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 192
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Tosia, Tomek, Adam, Weronika, Natalia, Wiktoria


Soboty są dla nas to opowieść o przygodach sześciorga dzieci: Tosi, Tomka, Adasia, Weroniki, Natalki i Wiktorii. Dzieci są w podobnym wieku i mieszkają na jednym osiedlu - z tego powodu lubią się razem bawić i ustaliły swój mały rytuał: spotkania, które odbywają się w każdą sobotę. Te dni zdecydowanie należą do nich i ich przygód :)

Opowieść Pani Anny Matysek zaczyna się pewnej nudnej soboty, podczas której główna bohaterka (Tosia) strasznie się nudzi i nie potrafi znaleźć sobie zajęcia. Jest to jedna z nielicznych sobót, kiedy dziewczyna się nudzi. Zazwyczaj początek weekendu spędza ona z innymi dziećmi z osiedla - niestety tym razem jej przyjaciele wyjechali i sama musi zorganizować sobie czas. Z takim problemem zgłasza się do swoich rodziców. Jednak wszystko co oni jej proponują wydaje jej się bezsensu. W końcu postanawia udać się na spacer do lasu... Jej wycieczka (a także cały dzień) ma zakończenie, którego nikt by się nie spodziewał. Tosia z lasu nie wraca sama, a z nowym przyjacielem (Tomkiem) oraz ... 3 małymi kotkami. Od tej chwili Tomek staje się nieodłączną częścią sobotnich spotkań, a koty - nowymi domownikami.  Jak się okazuje ten dzień był tylko początkiem przygód Tosi i jej przyjaciół, a w Sobotach są dla nas będziemy mogli przeczytać o pozostałych.

Na pierwszy rzut oka Soboty są dla nas to opowieść o śmiesznych przygodach dzieci. Jednak to tylko pozory! Co prawda Pani Anna zabiera Nas do świata kilkuletnich szkrabów, ale nie tylko do ich zabaw i przygód, ale również do ich problemów i rozterek. Autorka w tej historii porusza wiele ważnych i wbrew pozorom poważnych tematów. Pani Anna porusza między innymi takie tematy jak: wyjazd rodziców (bez dziecka), niesłuszne opinie wydawane przez sąsiadów, opieka i odpowiedzialność nad zwierzętami i młodszymi kolegami czy uczucia i emocje, jakie towarzyszom dzieciom i dorosłym każdego dnia. Przed bohaterami tej historii jest postawionych wiele wyzwań i nowych doświadczeń. Dając tę książkę dziecku (lub czytając razem z dzieckiem) należy przygotować się na trochę pytań i "dorosłych" rozmów.



Książka jest przepięknie wydana, a dodatkowo udekorowana ilustracjami Joanny Pasek. W tym wydaniu można zauważyć 2 rodzaje ilustracji: kolorowe obrazki, które obrazują opisywaną historię (ich jest mniej) oraz niewielkie, ołówkowe rysunki, które urozmaicają puste strony (jeżeli takie zostają). Dodatkowo każda nazwa rozdziału jest napisana kolorową czcionką, a także kolorowe są numery stron. Pięknie to wygląda :) Jako dziecko często zwracałam uwagę na takie drobiazgi, a książki, które były w taki sposób dopracowane stawały się moimi ulubionymi :) Oczywiście czcionka również jest dostosowana do głównych czytelników (dzieci +7 lat) - dzięki czemu szkraby, które dopiero zaczynają uczyć się czytać nie powinny mieć problemu z zapoznaniem się z Tosią i jej przyjaciółmi :) 



UWAGA! Co by nie było za kolorowo, jest coś o czym muszę Wam napisać i przed czym ostrzec rodziców: przygody Tosi mogą stać się inspiracją dla Waszych dzieci. Soboty są dla nas mogą stanowić nie tylko motywację do działania i zabaw, ale przede wszystkim do zorganizowania regularnych spotkań młodych pokoleń :) Musicie przygotować się na to, że Wasze pociechy też postanowią spotykać się jednego dnia na całodzienne zabawy ;)


Ocena: 8/10. Soboty są dla nas to cudowna i wciągająca książka. Historia przeznaczona jest dla dzieci, które mają minimum 7 lat i myślę, że faktycznie jest to odpowiedni wiek, na tę historię. Dlaczego? Dziecko wtedy będzie mogło delektować się książką oraz samym czytaniem, dzięki dużej czcionce oraz szacie graficznej. Dodatkowo poruszane tematy czy opisywane historie nie będą dla pociechy "urwane z kosmosu" - będzie duża szansa, że zostaną one zrozumiałe :) Gdyby tych plusów było za mało to mogę dodać kolejny: nie za długie i nie za krótkie rozdziały. W sam raz na jeden wieczór (dla małego dziecka). Opisywane historie również nie są niepotrzebnie przedłużane, więc opowieść nie będzie się nudzić dzieciom. To jest też plus dla dzieci, które same chciałyby zacząć czytać książki - krótkie rozdziały wspierają samodzielne (acz regularne) czytanie :)

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Wydawca książkę przeznaczył dla dzieci od lat 7. I jest to na pewno odpowiedni wiek, w którym dzieci mogą sięgnąć po tę opowieść. Świetną opcją na pewno będzie, jeżeli dziecko potrafi już czytać i samo będzie poznawało przygody Tosi i jej przyjaciół. Książkę można jednak czytać też ciut młodszym dzieciom, jednak należy pamiętać, że mogą one zainspirować się opisywanymi przygodami, a także zacząć zadawać "niewygodne" pytania ;) Chociaż jak widać, 13 miesięczna Natalia też zainteresowała się książką Anny Matysek :)




Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat oraz Dominice Smoleń. 
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger