wtorek, czerwca 18, 2019

Czy można przegrać życie? - "Gaming house" Dominika Smoleń

Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki, na którą długo czekałam: Gaming house. Czas oczekiwania nie był najgorszy. Najtrudniejszą rzeczą okazało się napisanie recenzji książki Dominiki Smoleń. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu.





Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Gaming house
Wydawnictwo: WasPos
Liczba stron: 369
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Diana, Klara, Sandra, Aleksander, Filip, Gabriel, Michał, Rafał



Tytułowy Gaming house to dom, w którym mieszka ośmioro przyjaciół. Pomimo niewielkich różnicy wieku i charakterów tworzą oni zgraną paczkę, która ma bardzo podobne zainteresowania. Nazwa ich domu nie jest przypadkowa: to na prawdę dom gier/graczy. Zgłębiając się w lekturę czytelnik zmuszony jest również poznać co niektóre nazwy/określenia czy zasady panujące w grze LOL (League od Legends).

Ciężko jest opisać bohaterów tej historii i autorka zdaje sobie z tego sprawę. Nie tylko można pomylić się kto jest z kim spokrewniony, ale również kto z kim... sypia. Tak. temat seksu jest w tej książce tak samo często poruszany jak temat gier. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie myśl, że cała sytuacja jest dosyć mocno przesadzona. 

Gaming house to opowieść o życiu ośmiorga młodych ludzi, którzy tak właściwie nie wiadomo z czego się utrzymują (tylko trójka z nich pracuje i to można powiedzieć, że dorywczo: pisarka, malarka i programista), jak się żywią (tylko dwie osoby potrafią gotować) i jak zaliczają sesję na studiach. Dodatkowo całe ich życie polega albo na graniu albo na uprawianiu seksu (i to nie koniecznie z jedną osobą).

Jeśli tytuł książki jest w stanie naprowadzić wtajemniczone osoby w tematykę, o tyle okładka zdecydowanie odbiega od całej historii. Na pierwszy rzut oka widzimy przyjaciół, którzy całkiem nieźle się bawią gdzieś poza murami domu - obstawiałabym, że to jakiś piasek czy woda. Jednak w całej historii nie będzie Nam dane przeczytanie takiego fragmentu. Bohaterowie wychodzą jedynie na uczelnie oraz do sklepu (i to nie rzadko z gps-em). 



Czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens? W pierwszej chwili moje odpowiedzi brzmiałyby: NIE. Ta książka nie niesie za sobą niczego więcej - ot, zwykła historia o młodych ludziach. Jednak po pewnym czasie od przeczytania Gaming house do głowy przyszła mi całkowicie inna myśl. Ta książka pokazuje jak łatwo młode osoby mogą przegrać swoje życie. I w sensie dosłownym i metaforycznym. W przeciwieństwie do innych książek, ta historia nie pokazuje jak żyć, lecz... jak nie żyć. Znajdziemy w niej historię bohaterów, którzy traktują swoje życie poważnie, mimo, że mają swoje "zboczenia", ale także pokazuje osoby, które w ogóle nie przywiązują wagi do swojego życia. Ba! Końcówka powieści pokazuje to bardzo wyraźnie. Więc, czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens?  TAK. Tylko trzeba chcieć :) 




Moja ocena: 5/10. Pomimo, że historia opowiadana w Gaming house wpasowuje się w moje klimaty, niestety ciężko było mi dotrzeć do końca książki. Czy winą jest mój wiek? Czy już za bardzo odstawałam od bohaterów? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Dominika Smoleń dba, aby w każdym rozdziale coś się działo. Są i śmieszne momenty, i poważniejsze historie. Jednak ja nie potrafiłam odnaleźć się w tej opowieści. Według mnie jest ona zdecydowanie zbyt przerysowana i zagmatwana. W dodatku nawet nie chcę myśleć, że takie rzeczy mogłyby się dziać na prawdę. Niewątpliwym plusem tej książki, o którym nie można zapomnieć jest fakt, że honorarium autorki idzie na cele charytatywne (dokładnie na ośrodek dla dzieci w Górze Włodowskiej). Gaming house czyta się lekko i łatwo - Dominika Smoleń ma dosyć przyjemne pióro. 

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Długo odpowiadałam sobie na to pytanie :) Najpierw pomyślałam, że dla typowych młodych ludzi w wieku ok. 17-21 lat, ale po chwili stwierdziłam, że lepiej nie, bo jeszcze się zainspirują. Później pomyślałam o grupie osób, ciut starszych (25-30 lat), ale też mi nie pasują, bo to raczej nie będzie już ich klimat. Doszłam wtedy do wniosku, że nie wiem dla kogo jest ta książka. Ujmę to tak: dla osób rozrywkowych, wyzwolonych i oczekujących ciągłych wrażeń.



Za książkę dziękuję autorce: Dominice Smoleń oraz wydawnictwu WasPos

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger