niedziela, sierpnia 11, 2019

Jaki prezent kupić na Baby Shower?

Jaki prezent kupić na Baby Shower?

Cześć,

dawno u Mammy Pcheły nie było wpisu związanego z macierzyństwem. A przecież to miał być główny temat bloga :) Tak... książki zdominowały nie tylko mój świat, ale również i moje miejsce w sieci :) Dzisiaj zapraszam Was na wpis, który powstał już jakiś czas temu w ramach porad na portalu Canpol Babies. Muszę się też przyznać, że do jego popełnienia skłoniła mnie dyskusja na forum Lovi, do którego serdecznie Was zapraszam :)


Czym jest Baby Shower?

W ostatnim czasie coraz częściej słyszy się o Baby Shower. Jest to przyjęcie organizowane dla przyszłej mamy przez jej znajome lub rodzinę. Główny cel takiego spotkania to obdarowanie przyszłej mamy najróżniejszymi prezentami. Dodatkowo taka prywatka ma służyć rozerwaniu młodej mamy czy wymienieniu ploteczek/żartów/doświadczeń. Na takim przyjęciu często jest dużo dobrego jedzenia i jeszcze więcej świetnej zabawy/gier i śmiechu. Takie party (moim zdaniem) warto zrobić koło 6-7 miesiąca ciąży, aby przyszła mamusia miała jeszcze trochę siły, by towarzyszyć i aktywnie uczestniczyć w zabawie.


Co przynieść / kupić na Baby Shower?


Uczestnictwo w Baby Shower najczęściej wiąże się z jednym, poważnym problemem: zakupem prezentu. Przyjęło się, że na takim przyjęciu prezent powinien dotyczyć maluszka lub macierzyństwa. Warto zapytać przyszłą mamę czy czegoś nie potrzebuje lub czy ma jakąś listę zakupową. Organizator przyjęcia powinien się również zastanowić, czy każdy z gości ma samodzielnie (osobno) kupować prezent, czy może zrobicie składkę i kupicie coś większego? Przy drugiej opcji możecie zdecydować się na jeden droższy prezent lub na tematyczną paczkę.


Jaki pojedynczy prezent kupić na Baby Shower?



Poniżej podaję kilka przykładów na indywidualne prezenty, które mnie (jako przyszłą mamę) ucieszyłyby na takim przyjęciu. Niektóre prezenty są drogie, dlatego możecie się na nie złożyć - to wszystko zależy od tego ile funduszy chcecie przeznaczyć na prezent.

- tort z pieluszek tetrowych
- tort z różnych akcesoriów niemowlęcych (smoczki, pampersy, pieluszki, gryzaki, zabawki, ubranka)
- poduszka do karmienia
- butelki i smoczki
- laktator (ręczny lub elektryczny)
- sterylizator
- niania elektroniczna
- kronika dziecka
- funkcjonalna torba do wózka (jeżeli mama takiej nie posiada)
- mata edukacyjna
- leżaczek-bujaczek
- karuzela do łóżeczka
- lampka nocna z delikatnym światłem


Jeśli prezent zbiorowy to jaki?



Gdybyście zdecydowali się na składkę i kupno jednego większego zestawu to poniżej propozycje Mammy Pcheły takiej paczki:

- zestaw jedzeniowy (krzesełko do karmienia, talerzyki i sztućce dla dziecka, kubeczki dla dziecka, śliniaczki, książki o rozszerzaniu diety, podgrzewacz do butelek i nie tylko)
- zestaw laktacyjny (butelki do karmienia, po kilka sztuk z każdego rozmiaru smoczków do butelek, laktator, sterylizator, femaltiker, poduszka do karmienia)
- zestaw kąpielowy (wanienka, stojak na wanienkę, zestaw przyjaznych kosmetyków dla dziecka, zabawki do kąpieli, mata antypoślizgowa do wanienki, ręczniki)
- zestaw podróżniczy (opakowanie termiczne na butelkę, pojemniczki na dania przy rozszerzaniu diety, torba spacerowa, parasolka/moskitiera do wózka, chusta/chustonosidło)
- zestaw pamiątkowy (sesja brzuszkowa, sesja noworodkowa, księga/kronika dziecka, ramki na zdjęcia, masy do robienia odcisków rączek i nóżek, koc z miesiącami do robienia zdjęć)
- zestaw bezpieczeństwa (bramki na schody, bramki do pomieszczeń, zabezpieczenia na kontakty, zabezpieczenia na rogi mebli, zabezpieczenia przed otwieraniem szuflad/szafek)
- zestaw do porodu (wyprawka dla noworodka, rzeczy niezbędne dla mamy do porodu)


Warto pamiętać, że baby shower to często sposób na skompletowanie tzw. wyprawki. Przed przyjęciem i kupnem prezentów warto porozmawiać z przyszłą mamą i dowiedzieć się co już ma, czego nie ma, a co planuje/chciałaby zakupić. Jeśli zdecydujecie się na jakiś droższy prezent to też warto o tym uprzedzić przyszłą mamę, aby przypadkiem sama nie kupiła tego produktu.


Jakich prezentów nie kupować na Baby Shower?

Osobiście zrezygnowałabym z takich prezentów jak:
- pampersy jednorazowe (nie wiadomo czy dana marka nie będzie uczulać i czy przyszli rodzice będą chcieli akurat z niej korzystać)
- ubranka (zazwyczaj rodzice już mają zapas ubranek dla potomka, poza tym nie wiadomo w jaki rozmiar celować)
- pluszaki (potem tylko leżą i zbierają kurz)



Muszę przyznać, że nie miałam organizowanego takiego przyjęcia. Nigdy wcześniej też nie pomyślałam, aby zorganizować je dla jakiejś swojej znajomej. A czy ktoś z Was miał takie przyjęcie? Spotykacie się z takim zwyczajem? Jakie macie wrażenia? Podobało Wam się? Może coś byście dodali do prezentowej listy na Baby Shower?


Psst: Oryginalną poradę znajdziecie TU.

czwartek, sierpnia 08, 2019

"Nazywam się milion" Karina Krawczyk

"Nazywam się milion" Karina Krawczyk
Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki Kariny Krawczyk Nazywam się Milion. To moje kolejne spotkanie z wydawnictwem Dlaczemu i wcale tego nie żałuję! :) Sami przeczytajcie dlaczemu ;)




Zarys fabuły

Pascal Kirski osiąga same sukcesy zawodowe. Aktualnie wraz z kolegami rozpracowuje szajkę zajmującą się produkcją i sprzedażą dopalaczy. Niestety śledztwo nie do końca idzie po ich myśli, więc atmosfera w pracy robi się gorąca. Do tego dochodzi kilka spraw pobocznych i policjanci sami nie wiedzą za co mają się zabrać. Dodatkowo na posterunku zaczynają się problemy kadrowe. Coraz więcej funkcjonariuszy nie chce pracować w terenie, wykorzystuje swoje stanowisko czy zaczyna donosić na kolegów. Wszystko to ma wpływ na skuteczność ich pracy.

Główny bohater po pobycie w szpitalu i rekonwalescencji próbuje wrócić do pracy na pełnych obrotach, jednak jego entuzjazm jest niszczony przez obowiązkowe spotkania z policyjnym psychoterapeutą. Na szczęście, dziwnym zbiegiem okoliczności dochodzi do zmiany psychoterapeuty Pascala. Ta zmiana okazuje się być pomocna nie tylko w rozwiązaniu jego problemów, ale również w rozwiązaniu sprawy, nad którą pracują policjanci.

Co ma wspólnego psychoterapeuta z gangiem produkującym dopalacze? Kim jest Milion i co z tym wszystkim ma wspólnego? I dlaczego nazywa się Milion? O tym przekonacie się po lekturze książki Pani Kariny.

Bohaterowie

Pascal Kirski to jeden ze zdolniejszych policjantów w lubelskim komisariacie. Bez problemu rozwiązuje skomplikowane sprawy i znajduje morderców. Okazuje się jednak, że sukcesy, które osiąga na polu zawodowy nie przekładają się na jego życie prywatne. Od zawsze sam (ale nie samotny!) - wzór mężczyzny, który ucieka przed zobowiązaniami. Dopiero zmiana psychoterapeuty i poznanie Poli sprawia, że coś w jego życiu się zmienia. Zaczynają się w nim odzywać uczucia.

Milion to kobieta, która przebywa w szpitalu psychiatrycznym z powodu... amnezji. Młoda, piękna, sprawia wrażenie wykształconej. Z jakiegoś powodu nikt jej nie szuka, nikt nie zgłosił jej zaginięcia, nikt się o nią nie martwi. Jej psychika cały czas płata jej figle - pokazuje obrazy, których nie potrafi w żaden logiczny sposób wyjaśnić ani dopasować do siebie. Przez to Milion całkowicie odgradza się od otaczającego ją świata. Kluczem do jej wolności okazuje się Pascal Kirski oraz prowadzona przez niego sprawa.

Moje przemyślenia

Pani Karina w swojej książce sprytnie połączyła wątki kryminalne oraz romantyczne. Wszystko zostało podane w takich proporcjach, aby czytelnik nie mógł narzekać na nudę, ale także, aby nie miał wrażenia, że bierze udział w filmie szpiegowskim. Dodatkowo autorka dosyć mocno wplotła sytuację polityczną Polski oraz sytuację sportową na świecie w akcję swojej powieści. Czy to dobrze? Ciężko określić. Na samym początku próbowałam się doszukać wyjaśnień tych wstawek. Szukałam drugiego dna - jakiegoś powiązania z całą historią Milion. Niestety. Nie doszukałam się. Mimo to, gdy już przyzwyczaiłam się do takiej formy powieści przestało mi to przeszkadzać, a sprawiło, że na nowo poznawałam współczesną historię swojego kraju z punktu widzenia kogoś innego.

Nazywam się milion to nie tylko opowieść o miłości, poszukiwaniu prawdy, poznawaniu przeszłości, ale to także historia o uczuciach międzyludzkich. O podstawowych prawach, jakie powinny rządzić ludźmi. To książka, która opowiada o tym, że trzeba znać swoją historię, aby móc w spokoju żyć i odkrywać swoją przyszłość.

Moja ocena

7/10 - pomimo ciężkiego początku, który spędziłam głównie na ogarnięciu narracji i fabuły, książkę uważam za bardzo dobrą. Jeśli już czytelnik przebrnie przez pierwsze 60-80 stron to później będzie z górki. Do tego stopnia, że ostatnie 100 stron czyta się jednym ciurkiem :) Jednak nie jest tak, że wszystko jest idealnie. To co mi przeszkadzało to przede wszystkim wstawki historyczne oraz wstawki sportowe (mundial piłkarski oraz wyścigi kolarskie). Autorka poświęca im dosyć sporo uwagi, jednak nie doszukałam się wyjaśnienia dlaczego. Było to dla mnie całkowicie zbędne i niepotrzebne w tej historii. Na szczęście zazwyczaj te wątki znajdowały się w całkowicie osobnych rozdziałach, co (przyznaję się!) pozwala na rzucenie na nie okiem i zwyczajne... pominięcie. Cała akcja rozwija się głównie dopiero po połowie i dopiero wtedy czytelnik nie może oderwać się od książki.

Podsumowanie

Ponownie trafiłam na książkę, której nie mogę zaliczyć do literatury "takiej sobie". (Podobną książką, którą ostatnio czytałam był Dystrykt Warszawa.) Jest to książka, po którą za jakiś czas chętnie ponownie sięgnę, a póki co mogę polecić ją Wam i mojej rodzinie :) Komu jeszcze mogę ją polecić? Każdemu kto szuka niebanalnej historii i niebanalnych bohaterów, ale jednocześnie nie ma nic przeciwko małej dawce historii.


Autor: Karina Krawczyk
Tytuł: Nazywam się Milion
Wydawnictwo: Dlaczemu
Liczba stron: 503
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Pascal, Milion


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu Dlaczemu




środa, sierpnia 07, 2019

Co by było, gdyby Warszawa przestała istnieć - recenzja "Dystrykt Warszawa" Rafał Babraj

Co by było, gdyby Warszawa przestała istnieć - recenzja "Dystrykt Warszawa" Rafał Babraj
Cześć,

Dystrykt Warszawa od wydawnictwa: Genius Creations to jedna z niewielu książek, której nie mogłam się doczekać. Jak tylko do mnie dotarła, cały czas myślałam tylko o tym, aby ją w końcu przeczytać, ale nie ma tak łatwo. Musiała poczekać na swoją kolej! :) Czy spełniła moje oczekiwania? Czy warto było na nią czekać? Przekonajcie się sami!



Zarys fabuły

Warszawę ogarnęła Rana - kataklizm, który trudno zrozumieć i pokonać. Mieszkańcy są uwięzieni w zniszczonej i przemienionej stolicy, a żeby przeżyć zaczynają tworzyć grupy, w których na nowo organizują swoje życie. Gwarancją ich bezpieczeństwa mają być osoby będące Filarami oraz Kształtującymi. Wyjątek stanowią mieszkańcy budynku znajdującego się przy ulicy Broniewskiego. Zostali uwięzieni w swoim bloku oraz w dniu sprzed kataklizmu. Co noc czas cofa się u nich o 24h: lodówki same się zapełniają, ubrania ponownie brudzą, a popsute rzeczy naprawiają. Mieszkańcy nie wiedzą czym jest spowodowana taka sytuacja, ani co się dzieje poza murami ich domu. Żyją w całkowitej niewiedzy i ... izolacji.

Miasto wygląda jak po bombardowaniu - budynki zostały zniszczone, a drogi są pozastawiane porzuconymi autami. Tylko kilka nielicznych budowli nadal stoi tak, jak stało. Uratowany został m.in. Ratusz, Kościół oraz blok przy ulicy Broniewskiego. Każde takie miejsce może być jednocześnie azylem, jak i pułapką. Czy warto ryzykować i szukać w nich schronienia? Dlaczego akurat te budynki zostały oszczędzone przez Ranę?

Mieszkańcy Warszawy (każdy na swój sposób) próbują dostosować się do nowych warunków i zacząć normalnie żyć. Niestety Przemienieni oraz rozwijająca się Horda im to uniemożliwiają. Dodając do tego ciągłą niepewność o jutro, obawę o życie własne i najbliższych oraz konieczność rezygnacji z własnych marzeń nie jest to łatwe.

Jak sobie z tym poradzić? Jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Czy można zapomnieć o przeszłości i zacząć żyć na nowo? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w książce :)



Bohaterowie

Dominik - młody, cichy i niepewny siebie student historii. Od wielu lat potajemnie zakochany w Ewelinie. Chłopak, który bardzo ceni sobie spokój oraz równowagę. Nie lubi zmian i dopóki nie jest do tego zmuszony nie wychyla się przed innych. Ma w sobie siłę i moc, z której nie zdaje sobie sprawy, a która będzie mu codziennie towarzyszyć.

Ewelina "Finka" - młoda, piękna dziewczyna, która czeka na "swój dzień". Niestety Rana sprawia, że zaplanowany ślub zostaje odwołany. Dziewczyna zawsze próbuje się dostosować do sytuacji i otaczającego ją otoczenia. Można powiedzieć, że bohaterkę spotyka najwięcej wydarzeń, które wpływają na jej zachowanie i charakter. Przechodzi największą zmianę wśród postaci książki: z grzecznej i posłusznej córki, staje się pewną siebie, odważną i walczącą kobietą.

Stanisław - emerytowany policjant, który większość problemów rozwiązałby najchętniej przemocą i siłą. Uważa, że wszystko powinno mieć swój porządek i ład. Niewątpliwie jest typem wojownika i osoby, która nie lubi ślepo podążać za innymi. Jest bohaterem, który od samego początku (jako jeden z nielicznych) zwraca na siebie uwagę i nie zamierza sugerować się innymi.

Moje przemyślenia

Po tym, jak bardzo wciągnęła mnie trylogia "Igrzysk śmierci" oraz "Niezgodnej" miałam dosyć spore oczekiwania, co do Dystryktu Warszawa. Wyobrażałam sobie, że to będzie historia o podobnej fabule, a jedynie miejsce akcji będzie bliższe mojemu sercu (Polska). Już pierwsze rozdziały pokazały mi, że to całkowicie inna historia i jeśli oczekuję morderstw, walk oraz dziwnego współzawodnictwa, to powinnam zmienić książkę.

Pan Rafał w swojej książce porusza temat kataklizmu, który ogarnął nie tylko jedno miasto, ale cały kraj i inne państwa. Kataklizmu, który teoretycznie nie powinien się nigdy wydarzyć, ale już nie raz można było przeczytać, czy obejrzeć podobne historie. Jednak w Dystrykcie nie chodzi o pokazanie walki między ludźmi, czy tego jak łatwo można nimi sterować. Historia skupia się przede wszystkim na tym, jak bardzo ludzie ulegają przemianie, gdy dochodzi do skrajnych sytuacji, do sytuacji zagrożenia. Autor w książce opisuje standardowe życie, jakie mogłoby Nas spotkać w sytuacji nadejścia takiego kataklizmu. Oczywiście są to jedynie wyobrażenia o tym, co by mogło być, gdyby... jednak w naszym aktualnym świecie wiele takich zachowań można już zauważyć. Jedni ludzie dążą do władzy, inni chcą być całkowicie niezależni i móc żyć według własnych zasad, a jeszcze inni chcą mieć "święty spokój" i żyć w swoim bezpiecznym azylu. Dystrykt Warszawa to opowieść o ludziach, ich charakterach i relacjach.

Moja ocena

6/10 - jak na mnie ocena dosyć niska, jednak uważam, że po książkę niewątpliwie warto sięgnąć. Niestety historia nie wciągnęła mnie tak, jak tego oczekiwałam. Cała akcja rozwijała się bardzo powoli, były momenty, gdy nie rozumiałam sensu niektórych wątków. Były też momenty (moim zdaniem), które niepotrzebnie komplikowały całą fabułę. Długie  rozdziały, które zostały zastosowane w tej książce zdecydowanie nie sprzyjały mi w czytaniu - tym bardziej, że jeden rozdział potrafił opowiadać o różnych (co prawda powiązanych ze sobą) wątkach. O wiele łatwiej byłoby, gdyby historia była podzielona na więcej rozdziałów. Kolejnym aspektem, który na samym początku mi przeszkadzał to bardzo niewielki opis miejsca, w którym rozpoczyna się akcja - nie potrafiłam sobie tego wyobrazić i "wejść" w życie bohaterów. Dopiero po wyjściu bohaterów z Izolacji wszystko się zmieniło i opisy stały się dla mnie idealne, a historia wciągająca :)  Nie można jednak przemilczeć faktu, że cała historia i fabuła jest inna od aktualnie masowo wydawanych książek. Styl Pana Rafała jest dosyć przyjemny i nawet użycie wulgaryzmów jest idealnie dopasowane do bohatera i sytuacji. Zasmuciło mnie jednak zakończenie - mam wrażenie, że nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione do końca, a część tematów została potraktowana po "macoszemu". Przyznam, że liczyłam na jakieś spektakularne zakończenie, a jego w tej historii mi zabrakło.

Dodatkowym plusem książki jest jej wydanie: okładka budzi ciekawość, a grubszy papier sprawia, że pomimo tak wielu stron książka nie ulega zbyt szybko zniszczeniu. Wydawnictwo na samym końcu umieściło również kilka opisów swoich książek, dzięki czemu czytelnik od razu może nabrać ochoty na kolejne dzieła wydane przez Genius Creations :) Dodatkowo dla osób, które lubią wiedzieć co nieco o autorze: jedno ze skrzydełek okładki zawiera notkę biograficzną autora.

Podsumowanie

Pomimo mojej średniej oceny książkę polecam wszystkim, którzy szukają lektury innej niż pospolite romanse czy historie obyczajowe. Uważam, że w końcu trafiłam na coś innego i ciekawego i na prawdę jestem zadowolona, że mogłam przeczytać tę historię. Dystrykt Warszawa to połączenie kilku gatunków w jednej pozycji: możecie tu znaleźć i wątek miłosny, i wątek fantastyczny, i wątek akcji, i wątek katastroficzny. Dzięki takiemu połączeniu trudno wskazać jedną grupę docelową, do której książka mogłaby trafić. Uważam, że jest to dobra lektura dla osób w różnym wieku i o różnych upodobaniach :)



Autor: Rafał Babraj
Tytuł: Dystrykt Warszawa
Wydawnictwo: Genius Creations
Liczba stron: 456
Data premiery: 30.06.2019
Bohaterowie: Dominik, Ewelina, Stanisław

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Genius Creations.


poniedziałek, sierpnia 05, 2019

Blogosfera Canpol Babies - edycja sierpniowa

Blogosfera Canpol Babies - edycja sierpniowa
Cześć,

w ostatnim czasie publikuję coraz mniej wpisów z zakresu macierzyństwa. Najwyższa pora to zmienić! :) Dzisiaj przychodzę do Was z informacją, że jak co miesiąc Canpol Babies poszukuje chętnych blogerów do udziału w swojej blogosferze.


Po 30 sierpnia zostanie wybranych 15 testerek oraz 15 organizatorek konkursów, z których każda otrzyma 1 zestaw zabawek. Przyznajcie - zabawki są cudowne :)

Ja już się zgłosiłam. Jeżeli ktoś z Was chciałby spróbować swoich sił w blogosferze to nie zwlekajcie i zgłaszajcie się jak najszybciej! :)
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger