czwartek, sierpnia 08, 2019

"Nazywam się milion" Karina Krawczyk

Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki Kariny Krawczyk Nazywam się Milion. To moje kolejne spotkanie z wydawnictwem Dlaczemu i wcale tego nie żałuję! :) Sami przeczytajcie dlaczemu ;)




Zarys fabuły

Pascal Kirski osiąga same sukcesy zawodowe. Aktualnie wraz z kolegami rozpracowuje szajkę zajmującą się produkcją i sprzedażą dopalaczy. Niestety śledztwo nie do końca idzie po ich myśli, więc atmosfera w pracy robi się gorąca. Do tego dochodzi kilka spraw pobocznych i policjanci sami nie wiedzą za co mają się zabrać. Dodatkowo na posterunku zaczynają się problemy kadrowe. Coraz więcej funkcjonariuszy nie chce pracować w terenie, wykorzystuje swoje stanowisko czy zaczyna donosić na kolegów. Wszystko to ma wpływ na skuteczność ich pracy.

Główny bohater po pobycie w szpitalu i rekonwalescencji próbuje wrócić do pracy na pełnych obrotach, jednak jego entuzjazm jest niszczony przez obowiązkowe spotkania z policyjnym psychoterapeutą. Na szczęście, dziwnym zbiegiem okoliczności dochodzi do zmiany psychoterapeuty Pascala. Ta zmiana okazuje się być pomocna nie tylko w rozwiązaniu jego problemów, ale również w rozwiązaniu sprawy, nad którą pracują policjanci.

Co ma wspólnego psychoterapeuta z gangiem produkującym dopalacze? Kim jest Milion i co z tym wszystkim ma wspólnego? I dlaczego nazywa się Milion? O tym przekonacie się po lekturze książki Pani Kariny.

Bohaterowie

Pascal Kirski to jeden ze zdolniejszych policjantów w lubelskim komisariacie. Bez problemu rozwiązuje skomplikowane sprawy i znajduje morderców. Okazuje się jednak, że sukcesy, które osiąga na polu zawodowy nie przekładają się na jego życie prywatne. Od zawsze sam (ale nie samotny!) - wzór mężczyzny, który ucieka przed zobowiązaniami. Dopiero zmiana psychoterapeuty i poznanie Poli sprawia, że coś w jego życiu się zmienia. Zaczynają się w nim odzywać uczucia.

Milion to kobieta, która przebywa w szpitalu psychiatrycznym z powodu... amnezji. Młoda, piękna, sprawia wrażenie wykształconej. Z jakiegoś powodu nikt jej nie szuka, nikt nie zgłosił jej zaginięcia, nikt się o nią nie martwi. Jej psychika cały czas płata jej figle - pokazuje obrazy, których nie potrafi w żaden logiczny sposób wyjaśnić ani dopasować do siebie. Przez to Milion całkowicie odgradza się od otaczającego ją świata. Kluczem do jej wolności okazuje się Pascal Kirski oraz prowadzona przez niego sprawa.

Moje przemyślenia

Pani Karina w swojej książce sprytnie połączyła wątki kryminalne oraz romantyczne. Wszystko zostało podane w takich proporcjach, aby czytelnik nie mógł narzekać na nudę, ale także, aby nie miał wrażenia, że bierze udział w filmie szpiegowskim. Dodatkowo autorka dosyć mocno wplotła sytuację polityczną Polski oraz sytuację sportową na świecie w akcję swojej powieści. Czy to dobrze? Ciężko określić. Na samym początku próbowałam się doszukać wyjaśnień tych wstawek. Szukałam drugiego dna - jakiegoś powiązania z całą historią Milion. Niestety. Nie doszukałam się. Mimo to, gdy już przyzwyczaiłam się do takiej formy powieści przestało mi to przeszkadzać, a sprawiło, że na nowo poznawałam współczesną historię swojego kraju z punktu widzenia kogoś innego.

Nazywam się milion to nie tylko opowieść o miłości, poszukiwaniu prawdy, poznawaniu przeszłości, ale to także historia o uczuciach międzyludzkich. O podstawowych prawach, jakie powinny rządzić ludźmi. To książka, która opowiada o tym, że trzeba znać swoją historię, aby móc w spokoju żyć i odkrywać swoją przyszłość.

Moja ocena

7/10 - pomimo ciężkiego początku, który spędziłam głównie na ogarnięciu narracji i fabuły, książkę uważam za bardzo dobrą. Jeśli już czytelnik przebrnie przez pierwsze 60-80 stron to później będzie z górki. Do tego stopnia, że ostatnie 100 stron czyta się jednym ciurkiem :) Jednak nie jest tak, że wszystko jest idealnie. To co mi przeszkadzało to przede wszystkim wstawki historyczne oraz wstawki sportowe (mundial piłkarski oraz wyścigi kolarskie). Autorka poświęca im dosyć sporo uwagi, jednak nie doszukałam się wyjaśnienia dlaczego. Było to dla mnie całkowicie zbędne i niepotrzebne w tej historii. Na szczęście zazwyczaj te wątki znajdowały się w całkowicie osobnych rozdziałach, co (przyznaję się!) pozwala na rzucenie na nie okiem i zwyczajne... pominięcie. Cała akcja rozwija się głównie dopiero po połowie i dopiero wtedy czytelnik nie może oderwać się od książki.

Podsumowanie

Ponownie trafiłam na książkę, której nie mogę zaliczyć do literatury "takiej sobie". (Podobną książką, którą ostatnio czytałam był Dystrykt Warszawa.) Jest to książka, po którą za jakiś czas chętnie ponownie sięgnę, a póki co mogę polecić ją Wam i mojej rodzinie :) Komu jeszcze mogę ją polecić? Każdemu kto szuka niebanalnej historii i niebanalnych bohaterów, ale jednocześnie nie ma nic przeciwko małej dawce historii.


Autor: Karina Krawczyk
Tytuł: Nazywam się Milion
Wydawnictwo: Dlaczemu
Liczba stron: 503
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Pascal, Milion


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu Dlaczemu




8 komentarzy:

  1. Lektura jeszcze przede mną, ale książkę już mam u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto po nią sięgnąć :) Bardzo ciekawa historia :)

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tym wydawnictwie 🙈 A sama książka brzmi ciekawie 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też za często o nim nie słyszałam, dopóki nie wpadła w moje ręce książka "Płynąc ku przeznaczeniu", a potem "Samobójca". Ostatnio jest głośno o książce "Nauczyciel" - może słyszałaś?

      Usuń
  3. Wspaniała, piękna recenzja, to dla miód dla duszy! Dziękuję! Autorka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za ciekawą historię :) Oby więcej takich :)

      Usuń
  4. Chętnie sięgnę, bo mnie zaintrygowałaś. :)

    OdpowiedzUsuń

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger