poniedziałek, września 23, 2019

"Cząstka pomarańczy" Lidia Tasarz

Cześć,

zapraszam na kolejną recenzję książki od wydawnictwa Psychoskok. Książka zainteresowała mnie głównie swoją okładką, ale również opisem. Czy dobrze, że po nią sięgnęłam? Czy jestem zadowolona z lektury? Zobaczcie sami :)



Zarys fabuły

Maja jest nastolatką mieszkającą w Toruniu. Pewnego dnia znika ze szkoły i nikt ze znajomych nie wie co się z nią dzieje, a jej rodzice mówią jedynie o jej chorobie. Jej nieobecność trwa ponad pół roku, a po powrocie tajemnicze postępowanie oraz zmiana w wyglądzie sprawiają, że w głowach znajomych i uczniów liceum pojawia się coraz więcej pytań. Sytuacji nie poprawia informacja, że Maja stała się główną bohaterką filmowanej właśnie sagi.
Czy dziewczyna poradzi sobie w świecie dorosłych? Czy jej wyobrażenia i marzenia przetrwają w bezlitosnym świecie Hollywood? Czy Maja będzie potrafiła żyć jak dawniej? O tym możecie się przekonać jedynie czytając Cząstkę pomarańczy.


Bohaterowie

Maja - nastolatka z Polski, która dziwnym zbiegiem okoliczności otrzymała główną rolę w ekranizacji popularnej sagi. Pomimo swojego wieku można powiedzieć, że otrzymała od rodziców pełną dowolność i niezależność w podejmowaniu decyzji. Momentami nad wyraz dojrzała, nad wyraz naiwna i nad wyraz dziecinna.

Moje przemyślenia

Czytając tę książkę czas płynął bardzo szybko. Autorka ma lekkie i przyjemne pióro. Niestety dosyć często miałam wrażenie, że pomysły na niektóre dialogi, opisy czy sceny były wzięte od... nastolatki. Czasami były to wyolbrzymione sytuacje, innym razem wydarzenia, które w rzeczywistości raczej nie mogłyby się spełnić, a jeszcze w innych momentach: zdarzenia, o których marzą młode dziewczyny (a dorosłe wiedzą już, że w rzeczywistości wcale tak to nie wygląda). Z tego względu mam dosyć mieszane odczucia. Niby fajnie, bo mogłam się ponownie przenieść w świat "nastolatki", a z drugiej strony zadawałam sobie pytanie: czy gdybym wiedziała, że to będzie taka historia, to czy na pewno bym po nią sięgnęła? Niestety nie wiem. 

Moja ocena

6/10 - całkiem przyjemna lektura, która służy głównie zapełnieniu wolnego czasu. Pióro Pani Lidii jest lekkie i przyjemne - bardzo szybko się czyta. Autorka potrafi wciągnąć czytelnika w swoją powieść. Nie wiem, w jaką grupę docelowych czytelników autorka docelowo celowała, ale zdecydowanie są to osoby młode. Cząstka pomarańczy jest zbyt luźną i niewymagającą lekturą dla osób dojrzalszych. Pomimo tego, że książkę czytało mi się dosyć przyjemnie, to muszę przyznać, że było kilka elementów, które mnie denerwowały i były dla mnie niespójne czy nierzeczywiste. Opisy niektórych scen również bywały zbyt wybujałe. Przez to dosyć często miałam wrażenie, że książka jest pisana przez nastolatkę, a nie przez dorosłą autorkę. Dlaczego? O tym można się przekonać jedynie czytając tę książkę - gdybym szczegółowo miała wyjaśnić tę myśl, musiałabym streścić lekturę, a tego nie chcę robić. Mimo wszystko muszę stwierdzić, że przyjemnie czytało mi się tę książkę i miło spędziłam z nią czas.

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim mogę ją polecić dla młodzieży oraz ogólnie pojętych osób młodych. Jest to też dobra lektura dla ciut starszych czytelników, ale jedynie pod warunkiem, że szukają historii napisanej lekkim piórem. Historii, przy której nie muszą się skupiać i od której za wiele nie wymagają.



Autor: Lidia Tasarz
Tytuł: Cząstka pomarańczy
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 750
Premiera: 23.10.2018
Bohaterowie: Maja, Tayler

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Psychoskok.

9 komentarzy:

  1. Nie ciągnie mnie kompletnie do tej ksiązki. Chyba to nie są klimaty, po które ja sięgam. A i opis nie wydaje się ciekawy raczej tandetny ?

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie książka dla mnie,kąpletnie jej nie czuje.a po twojej recenzji tym bardziej się w tym stwierdziłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie moja bajka. A jeszcze takie opisy scen jak tu przedstawiłaś mnie dodatkowo zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiązka może zainteresować moją córkę, chętnie podeślę jej tytuł pod rozwagę. Na odprężenie po ciężkim dniu szkolnym. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że to tak luźna opowieść, bo mogłoby być ciekawie. Tym razem jednak nie przeczytam, jest sporo innych książek, które mam na liście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może młodzież nie widziałaby tam wyolbrzymionych sytuacji ;) Chociaż to też zależy od typu czytelnika. Ja odchodzę już pomału od takich pozycji, bo też ciągle mam jakieś "ale", które z pewnością nie rzuciłoby mi się w oczy, gdybym czytała to w wieku lat "nastu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest tragiczna. Za pstrokata dla mnie i zbyt kolorowa. Za dużo się tam dzieje. Nie siegenalabym po nią. Ogólnie pomysł na fabułę ciekawy, bo zastanawia mnie co się z nią stało. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Kingą – okładka jest tragiczna. Wiem, że nie powinno się po niej oceniać książki, ale z góry ma się wrażenie, że w środku nie znajdzie się nic ciekawego. Grafik mógłby uczyć się tworzenia od dziewczyn projektujących na Wattpadzie. Tam często znajdują się takie perełki, że aż dziw, iż wiele tych twórczyń nie dostaje ofert pracy. Ale zajmę się treścią.
    Sam opis niespecjalnie mnie zaciekawił. Z miejsca wyczuwałam nastoletnie klimaty i niewiele się pomyliłam. Żargon młodzieżowy jest fajny (sama się go czasami chwytam), ale jeżeli łączy się on z innymi nastoletnimi cudami – podziękuję. Ta książka raczej spodoba się wkraczającej w nastoletni wiek młodzieży, niżeli babce grubo po dwudziestce. I nawet lekkie pióro mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm... Nie lubię, gdy dialogi czy fabuła są zbyt infantylne, więc tym razem nie przeczytam książki, choć przyznam, że okładka przyciąga uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger