wtorek, września 03, 2019

Gdy przyjemność to ból - recenzja "Nieczyste więzy" K. N. Haner

Cześć,

w tym tygodniu zasypię Wam recenzjami :) Tym razem zapraszam na premierową recenzję książki K. N. Haner Nieczyste więzy. Od razu muszę Was ostrzec - to nie jest książka dla każdego. Jeżeli nie przepadasz za dark romansem oraz romans thrillerami - nie czytaj dalej ;)


Zarys fabuły

Claire od najmłodszych lat nie mogła poradzić sobie ze swoją przeszłością oraz sposobem w jaki została poczęta. Obwinia siebie o nieszczęścia jakie spotkały jej matkę. Takie postępowanie sprawiło, że (aktualnie) dwudziestoparoletnia dziewczyna zamiast zdobywać świat staje się wycofanym dziwadłem. Dopiero możliwość odbycia praktyk w renomowanej korporacji otwiera przed nią nowe możliwości i szansę na normalne życie. Wraz z przeprowadzką otrzymuje również kilka sesji u nowego psychoterapeuty - doktora Douglasa. Czy tym razem terapia dojdzie do skutku? Czy uda się doktorowi opanować demony Claire?

Bohaterowie


Claire Johnson - dziewczyna z przeszłością, z którą nie do końca potrafi sobie poradzić. Zamiast czerpać z życia całymi garściami, zamyka się w sobie i unika innych ludzi. Przez mur, który stworzyła wokół siebie staje się dziwadłem, który jeszcze mocniej przyciąga uwagę innych. 

Colin Douglas - psychiatra, który potrafi wzbudzić u swoich pacjentów nie tylko zaufanie, ale również mocno skrywane emocje. Przystojny, bogaty, zakochany. Doktor o nieposzlakowanej opinii. Jedyna osoba, której zaufała Claire...

Moja ocena

6/10. Książkę, tak jak i pozostałe książki Kasi czyta się w tempie ekspresowym. Historia wciąga czytelnika od samego początku i trzyma w napięciu do samego końca. W międzyczasie zostaje włączona wyobraźnia czytelnika i pojawiają się pytania: co będzie dalej? Co jeszcze wymyśli autorka? Czy uda mi się przewidzieć dalszą część książki? Takie odczucia to niewątpliwie wielki plus dla pisarza - zaangażowanie czytelnika to już połowa sukcesu :)
Co do samej książki muszę napisać, że trochę mnie rozczarowała. Główna bohaterka okazała się być mocno niestabilna emocjonalnie. I wszystko byłoby ok, gdyby jej postać była w jakiś konkretny sposób spójna (tak jak np. jej uczucia do doktora). A ona raz grała silną osobę, za chwilę paraliżował ją strach, w kolejnym momencie znów stawała twarzą w twarz z wrogiem i sama go prowokowała. Claire potrafiła z kartki na kartkę być całkowicie różna (raz nie chciała wychodzić z pokoju, a za chwilę szalała na parkiecie). Totalnie nie podbiła mojego serca.
Druga kwestia to sama historia - po opisie wydawcy oraz po ostrzeżeniach autorki oczekiwałam czegoś na prawdę hot i na prawdę dark. Nie mogę napisać, że takich momentów nie było - bo były, ale mam wrażenie, że utonęły one w codziennych problemach bohaterki.
Mimo tych wad (według mojego, subiektywnego zdania) Nieczyste więzy na pewno spełniają swoją rolę: wywołują emocje, rumieńce, a przede wszystkim: rozbudzają nieczyste kobiece fantazje :)

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla osób o mocnych nerwach i specyficznych upodobaniach książkowych. Dla czytelników lubiących dark romance oraz thrillery erotyczne. Nie jest to też książka odpowiednia dla osób poniżej 18 roku życia.



Autor: K. N. Haner
Tytuł: Nieczyste więzy
Wydawnictwo: Między słowami
Premiera: 04.09.2019
Liczba stron: 335
Bohaterowie: Claire, Colin

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce oraz wydawnictwu Między słowami. 

7 komentarzy:

  1. Mi książka się podobała, bardzo miło ją wspominam. Oczywiście nie przebiła mojej ukochanej Ring Girl od Kasi, jednak czekam na drugi tom bo jestem ciekawa co dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam tą książkę u kogoś w zapowiedziach i po Twojej recenzji wiem, że dobrze, że sobie ją zapisałam do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Daleko od moich ulubionych klimatów czytelniczych, nie potrafię wczuć się w takie historie. Ale jak to bywa, każda książka ma swoich fanów, a różnorodność jak najbardziej mile widziana. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszędzie widzę teraz tą książkę, większość opinii jest pozytywna, a ja totalnie nie chcę po nią sięgnąć. Już pomijając, że to nie mój typ literatury, to słyszałam zbyt wiele złego o twórczości autorki, żeby się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Otworzyłam dzisiaj lodówkę, a tam "Nieczyste więzy". :P A tak całkiem poważnie - ten tytuł atakuje mnie aktualnie praktycznie z każdego bloga książkowego. I właśnie dlatego ja po niego nie sięgnę - nie dość, że nie czytam tego typu literatury, to w dodatku nie lubię czytać tego, co akurat jest wybitnie na topie. Ot, taki mały buntownik ze mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiałam się nad tą książką nie zrecenzować, ale stwierdziłam że wolę wziąść coś innego. Szczególnie okładka mnie zniecheciła, A po twojej recenzji nie żałuję mojej decyzji

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, nie jestem zainteresowana tą książką, ale z pewnego powodu (pewnie przypuszczasz z jakiego, prawda? Grupa z Facebooka gorąco pozdrawia! :D) musiałam się z nią zapoznać i powiem ci, że... zdania nie zmieniłam. Nadal ta historia do mnie nie przemawia. Nie jestem oswojona z tego typu klimatami. Poza tym czuję już przesyt. Niczym @Wiewiórka w okularach też mogę powiedzieć, że otwieram lodówkę, a tam Nieczyste więzy. Aż muszę powąchać, czy jeszcze świeże, może da się zrobić z nimi kanapkę... :D

    OdpowiedzUsuń

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger