czwartek, marca 19, 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley

Cześć,

18.03.2020 roku premierę miała kolejna książka Kristen Ashley "Córka gliniarza". Autorka znana jest z serii Dream men (Tajemniczy mężczyzna, Niepokorny mężczyzna, Idealny mężczyzna i Wymarzony mężczyzna). Tą serią byłam zachwycona, dlatego po najnowsze dzieło Kristen Ashley sięgnęłam bez wahania. Czy dobrze zrobiłam?



Zarys fabuły

Córka gliniarza to miłosna historia Indy i Lee. Indy - tytułowa córka policjanta - od wielu lat zakochana jest w Lee - bracie swojej przyjaciółki oraz synu swojej "przyszywanej matki".  Para od najmłodszych lat spędzała ze sobą mnóstwo czasu: w końcu ich matki były przyjaciółkami. Po śmierci matki Indy, Kitty za punkt honoru wyznaczyła sobie, aby odpowiednio wychować córkę swojej przyjaciółki oraz... zeswatać ją z jednym ze swych synów. Gdy jednak po kilkunastu latach prób podrywu mężczyzna pozostaje niewzruszony na zabiegi Indy i Kitty kobiety odpuszczają. Wtedy los zaczyna pisać własny scenariusz...

Bohaterowie

Indy - córka gliniarza, która od najmłodszych lat jest związana ze środowiskiem policyjnym. Zna ją każdy policjant na komisariacie. Po śmierci matki wraz ze swoim ojcem została wciągnięta do rodziny jej przyjaciółki. Przez kilkanaście lat beznadziejnie zakochana w Lee. Po śmierci babci otrzymała nie tylko część bliźniaka, ale również dobrze prosperującą księgarnie. Dziewczyna, która ma własny styl i której chyba nie da się nie lubić 

Lee - wieloletni obiekt westchnień Indy. Mężczyzna który zwraca na siebie uwagę wyglądem, zachowaniem oraz emanującą energią. Nikt nie wie czym dokładnie się zajmuje, ale każdy się o niego martwi i wie, że są to działania na pograniczu prawa. Bad boy z zasadami, o którym marzy większość dziewczyn.

Moje przemyślenia

Trudno pisać o jakichkolwiek przemyśleniach, gdy nie znajduje się drugiego dna w książce. Jest to typowa powieść, która ma służyć wyłącznie relaksowi. Niestety dla osób czytających dużo książek z tego gatunku, ten relaks może być przysłonięty zbyt dużą schematycznością powieści oraz powtarzalnością wątków i sytuacji. 

Moja ocena

6/10 - średnia. Bardzo ciężko ocenić mi tę książkę. Gdybym nie znała wcześniejszych powieści tej autorki dałabym mocną 7. Jednak znajomość innych książek powoduje, że mam ochotę ocenić książkę na 5. Postanowiłam wypośrodkować ocenę :) Dlaczego aż tak niska ocena, mimo, że dobrze i szybko czytało mi się tę książkę? Czytając wcześniejszą serię Kristen Ashley miałam nadzieję, że Córka gliniarza okaże się czymś super. Niestety - znając wcześniejsze książki autorki, "Córka..." okazała się co najwyżej średnia. Ciągle miałam wrażenie, że historia jest napisana na tym samym schemacie co Tajemniczy mężczyzna, a jedynie otoczka historii i bohaterowie są inni. Chociaż i tu nie byłam pewna, bo kilka imion i nazwisko głównego bohatera było jakieś znajome. Na prawdę miałam wrażenie, że Lee to Hawk, a Indy to Gwen. Tak jakby autorka miała jeden schemat książek i na nim opierała wszystkie historie. 
Dodatkowo wersja, którą miałam w dłoniach pozostawiała wiele do życzenia: literówki, niepasujące tłumaczenie, czy zwroty, których w Polsce się w takiej formie nie używa. Jednym słowem: kiepsko. Korektor i redaktor się nie popisali. Podsumowując: pierwsza połowa była w porządku pod względem wydawniczym, ale dosyć średnia pod względem samej historii, a druga część, gdzie akcja się rozkręciła, łapała minusy za korektę i redakcję tekstu.

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla osób lubiących historie miłosne z gangsterami w tle ;)


Autor: Kristen Ashley
Tytuł: Córka gliniarza
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 510
Data premiery: 18.03.2020
Bohaterowie: Lee, Indy

 Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Akurat.

3 komentarze:

  1. Powierzchowność książki mnie odstrasza, nie zdecyduję się na tę przygodę czytelniczą, tym bardziej, że stos książek wstydu jeszcze bardzo wysoki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro nie ma efektu wow, to chyba sobie daruję, a zacznę od lepszej książki tej autorki, bo się jeszcze nie znamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę na półce i chyba już czas się za nią zabrać :d

    OdpowiedzUsuń

Liczę na szczery komentarz od Ciebie :) Dziękuję :)
Pamiętaj, że zostawiając komentarz automatycznie akceptujesz politykę prywatności.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger