niedziela, lutego 16, 2020

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz
Cześć,

bycie eko i bio stało się w ostatnich czasach bardzo modne. Wszędzie słychać o ekologii, o zagrożeniach dla Ziemi i klimatu, o segregacji śmieci czy o zdrowej, nieprzetworzonej żywności. Uważam, że warto dbać o środowisko, ale z rozsądkiem i umiarem. Nie zamierzam nagle zmieniać swojego życia czy przyzwyczajeń tylko po to, aby być eko lub zero waste. Nie chcę również zmieniać swoich przyzwyczajeń żywieniowych na poczet ogarniającego mnie bio. Z tego względu dosyć długo zastanawiałam się, czy Ekorodzina jest książką dla mnie i czy będę zadowolona z tej lektury. Z drugiej strony przecież nie zawsze trzeba zgadzać się z autorem i historią, którą on opisuje. Jakie w efekcie końcowym mam wrażenia po przeczytaniu Ekorodziny? Sami zobaczcie :)

Psst: książka od razu skojarzyła mi się z piosenką, którą ostatnio słucham razem z córką. Może i Wam się ona spodoba :) 



Fabuła

Ekorodzina to opowieść Ziemi o jej rodzinie, czyli układzie słonecznym. Czytając tę opowieść poznajemy Słońce, Księżyc, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna oraz Plutona. Ziemia przedstawia swoją całą rodzinę, a także opowiada o sobie i swoich mieszkańcach. Mówi o tym jak się czuje, dlaczego choruje i jak jej można pomóc. Dodatkowo omawia te najbardziej podstawowe tematy szkolne jak doba, pory roku czy zaćmienie.

Bohaterowie

Ziemia - główna bohaterka i jednocześnie narratorka. Planeta, którą każdy z Nas zna. W tej książce pojawia się jako planeta, którą pokocha każde dziecko: jest ciepła, sympatyczna, a jednocześnie dowcipna. Mnie skojarzyła się z ciocią lub babcią, do których mogę pobiec z każdym problemem, a one nie tylko wysłuchają, ale poczęstują przepyszną herbatą i domowym ciastem.

Moje przemyślenia

Tak jak na wstępie napisałam: nie jestem eko. Jak muszę to posegreguję śmieci, ale robię to z obowiązku, a nie z własnych chęci. Aż do teraz. Sposób w jaki pani Magdalena opisała Ziemię i jej problemy sprawił, że zaczęłam na wszystko patrzeć z trochę innej perspektywy. Zaczęłam zastanawiać się co JA mogłabym zrobić dla Ziemi i jak mogłabym jej pomóc. Postanowiłam zacząć od tych najprostszych czynności: segregacja śmieci czy ograniczenie używanego plastiku.

Moja ocena

8,5/10 - bardzo dobra książka. Książka Magdaleny Harnatkiewicz porusza bardzo ważny temat: nasza planeta i jej życie. Dodatkowo robi to w niezwykle ciepły i dowcipny sposób. Bohaterowie, którzy zostali powołani do życia nie mogą wywoływać innych uczuć niż... tylko dobre :) W trakcie czytania czytelnik zaczyna kochać Ziemię całym sercem i zaczyna zastanawiać się, co może dla niej zrobić, aby już nie chorowała. Dodatkowo ilustracje zdobiące powieść przyciągają oko, a dla najmłodszych na samym końcu niespodzianka: możliwość samodzielnego pokolorowania obrazków, które wcześniej były wydrukowane. Już nie mogę się doczekać, jak będę mogła przeczytać Ekorodzinę razem z córką, a to nastąpi niestety dopiero za kilka lat. Czy są jakieś minusy książki? Nietypowy format (kwadrat).





Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla dzieci, które zadają dużo pytań o Ziemię i ekologię. Dla dzieci, które zaczynają naukę w szkole i zaczynają poznawać takie pojęcia jak: Ziemia, planety, pory roku. Dla wszystkich, którzy chcą żyć w zgodzie z naturą, ale w tym pozytywnym, racjonalnym znaczeniu.



Autor: Magdalena Harnatkiewicz
Rysowniczka: Marta Zawierucha
Tytuł: Ekorodzina
Wydawnictwo: Dlaczemu
Premiera: 20.11.2019
Liczba stron: 40

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.

środa, lutego 12, 2020

"Złe miejsce" K. N. Haner

"Złe miejsce" K. N. Haner
Cześć,

zapraszam Was na recenzję kolejnej książki K. N. Haner. Tym razem miałam możliwość przedpremierowego przeczytania książki "Złe miejsce". Muszę przyznać, że tak na prawdę to czytałam ją po raz drugi - pierwszy raz był kilkanaście tygodni temu na Wattpadzie. Czy warto było wrócić do tej historii i poznać jej zakończenie? Czy tym razem czuję się usatysfakcjonowana książką? Sami zobaczcie :)


Zarys fabuły

Złe miejsce to historia Blaire, Phixa i Dawida. Blaire na pierwszy rzut oka jest szczęśliwą, piękną, bogatą, spełnioną młodą kobietą. Jest wizytówką firmy swojego ojca. To do jej zadań należy dopięcie umów z inwestorami do końca. Sposób w jaki to zrobi niewiele obchodzi jej pracodawcę. Od najmłodszych lat dziewczyna była przygotowywana do roli marionetki i tak też się stało. Swoje dorosłe życie rozpoczyna od podpisania umowy z przyszłym "pracodawcą". A wszystko po to, aby razem z matką móc nadal żyć w luksusie. Wszystko zmienia się, gdy pewnego wieczoru zamiast na przyjęcie trafia do jeziora.

Bohaterowie

Blaire - piękna, młoda kobieta, która przez styl życia została niewolnicą swojego ojca. Przyzwyczajona do luksusów i pieniędzy nie chce z tego zrezygnować. W dodatku pragnie zapewnić odpowiedni byt matce. Bohaterka, która potrafi działać na nerwach, no bo jak można ciągle chcieć jednego, a robić drugie? Mówić jedno i robić coś innego? Niby dziewczyna z charakterem, a jednak uzależniona od wszystkich, którzy znajdują się wokół. Na pierwszy rzut oka ideał, którym chciałoby być większość kobiet. Ale tylko na pierwszy rzut oka - chyba żadna z Nas nie chciałaby być na jej miejscu.

Phix - największa tajemnica historii. Wiecznie chodzi w masce i tylko niewielkie grono osób zna jego twarz. Męski, brutalny, agresywny, a jednocześnie dążący do szczęścia. Próbujący zdusić w sobie demony przeszłości. Tworzy swoje imperium, do którego "zaprosił" Blaire. Najczarniejszy bohater powieści.

Dawid - ochroniarz, wybawiciel, a jednocześnie przekleństwo Blaire. Przystojny były wojskowy, który żyjąc w świecie gangsterów podświadomie dąży do ustatkowanego życia. Mężczyzna, który mając być drugoplanowym aktorem zaczyna przebijać się na pierwszy plan. Całkowicie nie mój typ: niby obiecuje, niby pomaga, ale jak przychodzi co do czego to konkretów nie ma.






Moje przemyślenia

Złe miejsce swoją historią daje sporo do myślenia. To nie jest zwykła mafijna opowieść. Dzięki głównej bohaterce czytelniczki mogą się zastanowić czym dla nich jest miłość, jak wiele byłyby w stanie dla niej poświęcić oraz jakie swoje granice byłyby w stanie przekroczyć.

Książka K. N. Haner to również opowieść o tym, jak bardzo człowiek potrafi dostosować się do panujących warunków. Jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć (lub zdusić) prawdziwe "ja" tylko po to, aby zachowywać się tak jak tego życzy sobie ktoś inny. 

Aż wreszcie to historia w ramach której można sobie zadać pytanie "czy jestem/czy byłabym w stanie się tak poświęcić?", "czy byłabym w stanie tak żyć".

Moja ocena

8/10 - całkiem dobra książka (dla osób lubiących te klimaty). Na samym początku zachwyca wydanie książki i jej okładka - cudowna. Kasia ma szczęście do graficznych wydań swoich książek - często się czymś wyróżniają. I tym razem tak jest - jej nazwisko "świeci" przy tytule :) Okładka również jest świetna. Kolejny wielki plus to dobrze zredagowana powieść (brak błędów i literówek). Oceniając tę książkę nie można jednak zapomnieć, że historia Blaire to wątek, który często pojawia się w książkach o tematyce mafijnej: dziewczyna z bogatego domu, porwanie, trafienie do rzeczywistości, która nie wiadomo czy jest lepsza czy gorsza, aż w końcu miłość do swojego oprawcy. Niby oklepany schemat, ale dzięki stylowi oraz wątkom pobocznym nie można się nim znudzić :) Tak też jest ze Złym miejscem. Autorka stworzyła klimat i bohaterów, z którymi chce się być do samego końca. I mimo, że bardzo szybko czytelnik spodziewa się jaki będzie finał, to końcówka bardzo zaskakuje. Zakończenie powieści wcale nie jest takie oczywiste (na szczęście) :)



Podsumowanie


Z książkami Kasi mam różne doświadczenia. Kojarzyłam tę autorkę jako królową dramatów i oczekiwałam dosyć mocnych wrażeń w jej powieściach. Szukałam seksu, agresji i silnych emocji. Rysunkowy chłopak oraz Drwal tego mi nie dostarczyły. Ring girl oraz Nieczyste więzy były już bardziej w tych klimatach. Przyznam, że miałam spore obawy przed Złym miejscem. Zupełnie niepotrzebnie! Jak tylko zaczęłam czytać to przepadłam. To jest właśnie to co lubię i czego szukałam w twórczości Kasi :) Z niecierpliwością czekam na drugi tom.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy lubią historie z wątkiem mafijnym w tle :)



Autor: K. N. Haner
Tytuł: Złe miejsce
Wydawnictwo: EditioRed
Premiera:12.02.2020
Liczba stron: 326
Bohaterowie: Blaire, Phix, Dawid


Za egzemplarz dziękuję autorce: K. N. Haner i wydawnictwu.

środa, lutego 05, 2020

Czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku

Czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku
Cześć,

z lekkim opóźnieniem, ale zapraszam Was na czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku. Dla mnie była to trudniejsza część roku. Szczególnie w ostatnim kwartale sporo nawalałam z terminami, a i recenzji było bardzo niewiele (tylko te, które musiałam napisać). Ale o książkach nie zapomniałam i cały czas coś było czytane :)


CZYTELNICZE PODSUMOWANIE I PÓŁROCZA 2019 ROKU


LIPIEC 2019

W tym miesiącu przeczytałam 4 książki: 1 w formie elektronicznej i 3 w formie papierowej. Jedna z form papierowych była w ramach BookTour. 



46/2019 "Pridyna" Agata Julia Prosińska - wersja papierowa w ramach BookTour organizowanego przez Michalinę z Papierowy Bluszcz. Moja ocena: 6/10
47/2019 "Zaskocz mnie" Małgorzata Falkowska, Daria Skiba - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
48/2019 "Dystrykt Warszawa"  Rafał Babraj - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
49/2019 "Nazywam się Milion"  Karina Krawczyk - wersja papierowa. Moja ocena: 7/10


SIERPIEŃ 2019

Sierpień pod względem czytelniczym był dla mnie łaskawy. Przeczytałam aż 11 książek: aż 8 w formie papierowej (w tym 3 w ramach BookTour) oraz 3 w formie elektronicznej.


50/2019 "Nieczyste więzy" K. N. Haner - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
51/2019 "Sekret pustej książki" Marta Kucharz - wersja papierowa. Moja ocena: 9/10
52/2019 "Falcon" Katarzyna Wycisk - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
53/2019 "Był sobie pies 2" W. Bruce Cameron - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 9/10
54/2019 "Nieposłuch i inne nicponie" Jarosław Cieśla - wersja papierowa. Moja ocena: 7/10
55/2019 "Rozdroża" Augusta Docher - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
56/2019 "Pani czterdziestu żywiołów"  Witold Dworakowski - wersja papierowa. Moja ocena: 5/10
57/2019 "W koło macieju" Kasia Keller - wersja papierowa czytana w ramach BookTour organizowanego przez PasjoMatka & spółka. Moja ocena: 7/10
58/2019 "Podwójne życie" Małgorzata Kasprzyk - wersja papierowa czytana w ramach BookTour organizowanego przez Zapatrzona w książki.  Moja ocena: 6,5/10
59/2019 "RAW" Belle Aurora - wersja elektroniczna. Moja ocena: 6/10
60/2019 "Kryształowi tom 2: Łatwy hajs" Joanna Opiat-Bojarska - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10

WRZESIEŃ 2019

We wrześniu przeczytałam 8 książek: 7 papierowych i tylko 1 w formie elektronicznej.

61/2019 "Wyrok" Remigiusz Mróz - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
62/2019 "Cząstka pomarańczy" Lidia Tasarz - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
63/2019 "Cisza" Alicja Masłowska-Burnos - wersja papierowa. Moja ocena: 4/10
64/2019 "Mrok" Alicja Wlazło - wersja papierowa. Moja ocena: 8,5/10
65/2019 "Taniec z motylami" Anna Wysocka-Kalkowska - wersja papierowa. Moja ocena: 8,5/10. Jedna z lepszych książek tego półrocza.
66/2019 "Damien" L.A. Casey - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
67/2019 "Alannah" L. A. Casey - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
68/2019 "Faza REM" Agnieszka Sudomir - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10


PAŹDZIERNIK 2019

Miesiąc, gdzie mogłam sobie pozwolić na powolne czytanie. W tym miesiącu przeczytałam 10 książek: 6 w formie papierowej (w tym 2 w ramach BookTour) oraz 4 w formie elektronicznej.


69/2019 "Nauczyciel" Agnieszka Ziętarska - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Hanię z bloga Nie oceniam po okładkach.  Moja ocena: 7/10
70/2019 "Rysunkowy chłopak" K. N. Haner - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
71/2019 "Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Michalinę z bloga Papierowy Bluszcz. Moja ocena: 7/10
72/2019 "Falcon II" Katarzyna Wycisk - wersja elektroniczna. Moja ocena: 8/10
73/2019 "Rytuały wody" Eva Garcia Saenz de Urturi - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
74/2019 "Koniec samotności" Janusz Leon Wiśniewski - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
75/2019 "Sitwa" Paulina Świst - wersja elektroniczna. Moja ocena: 6/10
76/2019 "Chciwość" Marc Elsberg - wersja papierowa. Moja ocena: 5/10
77/2019 "Kryształowi tom 3. Polowanie" Joanna Opiat-Bojarska - wersja elektroniczna. Moja ocena: 5/10
78/2019 "Jak zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej" Elżbieta Jodko-Kula - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10


LISTOPAD 2019

Najsłabszy miesiąc w roku. Ale to również miesiąc, w którym najwięcej się u mnie działo. Tylko 1 książka przeczytana w ramach BookTour.

79/2019 "Jej portret" Anna H. Niemczynow - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Ewelinę z bloga Zaczytana Ewelka. Moja ocena: 8/10


GRUDZIEŃ 2019

Skromnie, ale lepiej niż w listopadzie :) 3 pozycje: 2 w formie papierowej i 1 w formie elektronicznej. Plan był na o wiele więcej, a w szczególności na książki w tematyce świątecznej, ale wyszło jak wyszło...
80/2019 "Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Balczyk - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
81/2019 "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - wersja papierowa. Moja ocena: 4/10
82/2019 "Uwierz w Mikołaja" Magdalena Witkiewicz - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7,5/10


W II połowie 2019 roku przeczytałam 37 książek. Ze względu na zawirowania w moim życiu prywatnym, problemy zdrowotne i pobyt w szpitalu było to mniej książek niż w I połowie roku. ALE! Tak na prawdę nie jest ważne ile książek przeczytałam. Nie ważne czy było to 5, 10 czy 50. Najważniejsze, że czytałam i swoją pasją dzieliłam się z innymi :)

Pamiętajcie, że czytanie książek to nie wyścigi - to powinna być pasja, która przynosi Nam przyjemność :) 



A czy Wy robicie spis książek, które czytacie?
Robiliście podsumowanie 2019 roku?
Ile książek przeczytaliście (pytam z czystej ciekawości :) )?
Jakieś tytuły się pokrywają? :)

poniedziałek, lutego 03, 2020

Czytelnicze podsumowanie stycznia 2020

Czytelnicze podsumowanie stycznia 2020
Cześć,

nowy rok, nowe postanowienia, nowe chęci. W tym roku mam plany, aby co miesiąc dzielić się z Wami informacją ile książek udało mi się przeczytać, jak je oceniam oraz ewentualnie linkami do pełnych recenzji :) Chęci są, Excel jest, pozostaje mieć nadzieję, że również systematyczność będzie dłuższa niż 1-2 miesiące ;)


Styczeń 2020 był dla mnie trudnym miesiącem. Bardzo dużo działo się w życiu prywatnym i bardzo wiele spraw zaprzątało moją głowę. Pomimo upływu czasu z niektórymi problemami/sprawami niestety zostałam do dnia dzisiejszego. Mimo to udało mi się przeczytać 8 i pół książki :) Niestety 9 książka została dokończona w lutym.

A oto co zawitało u mnie w styczniu:



1/2020 - MMA Fighter: Przebaczenie Vi Keeland - trzeci tom serii. Powieść rozpoczęłam czytać kiedyś w grudniu, ale bardzo szybko odłożyłam ją na "jutro". Po raz kolejny zaczęłam czytać ją w styczniu i od razu skończyłam. Książka w klimatach, które lubię, dlatego bardzo szybko ją przeczytałam. Idealna dla osób nie szukających ambitnej lektury, a jedynie odprężenia po ciężkim dniu oraz oderwania od rzeczywistości - moja ocena: 6/10



2/2020 - Artek i bardzo długi tydzień Magdalena Zarębska - książka pozornie skierowana do dzieci, ale moim zdaniem dorośli również powinni ją przeczytać. Porusza ważne tematy, a także pokazuje świat oczami dziecka. Ciepła, śmieszna, ale jednocześnie dająca do myślenia - moja ocena: 8/10



3/2020 - Hulajnogą przez smoczą wyspę Dominik Wieczorkiewicz - opowieść o tym jak autor (leśnik z zawodu, podróżnik z wyboru) na hulajnodze zwiedza kolejny fragment świata. Historia ciekawa, ale niewątpliwie skierowana do ciut starszych dzieci - takich które interesują się podróżami, lubią poznawać nowe miejsca, a także są spragnione nowych informacji  - moja ocena: 7/10



4/2020 - MMA Fighter: Walka Vi Keeland - kolejna (chronologicznie pierwsza) część z serii MMA Fighter. Jak dla mnie najlepsza - pochłonęłam ją w jedną noc. Czyta się bardzo szybko. Część wprowadzająca wszystkich bohaterów - moja ocena 7/10



5/2020 - MMA Fighter: Szansa Vi Keeland - drugi tom z serii. Czyta się równie szybko co pierwszy tom. Ponownie historia, która nie wymaga od czytelnika niczego więcej oprócz... czasu :) Idealna, aby odprężyć się po ciężkim dniu - moja ocena 7/10



6/2020 - Polluks Agnieszka Lingas-Łoniewska - drugi tom serii Bezlitosna siła. Póki co najlepszy. W historii nie ma przestojów i cały czas coś się dzieje - czytelnik (a może raczej czytelniczka) jest ciągle w napięciu :) Starcie dwóch silnych charakterów musiało przynieść niezapomniane emocje - moja ocena: 8/10



7/2020 - Saturn Agnieszka Lingas-Łoniewska - trzeci tom serii. Miałam wrażenie, że nic nowego on nie wniósł. Niby nowy bohater, ale jakoś tak... mało nowości w nim było. Póki co najsłabszy (moim zdaniem) tom - moja ocena: 5/10



8/2020 - Złe miejsce K. N. Haner - pierwszy tom z cyklu Niebezpieczni mężczyźni. Historię znałam już wcześniej, bo miałam okazję czytać ją na Wattpadzie. Mimo to chętnie do niej wróciłam i ponownie weszłam do świata stworzonego przez Kasię. Nie żałuję - to historia, która jest w 100% w moich klimatach - moja ocena: 8/10



Jak widzicie w styczniu przeważały u mnie książki o niegrzecznych mężczyznach. Duża część dotyczyła tych walczących na pięści. Luty zapowiada się w trochę innych klimatach :)

Podsumowując styczeń:

Najlepsza książka stycznia: "Artek i bardzo długi tydzień" oraz "Złe miejsce"
Najsłabsza książka stycznia: "Saturn"


A Wy co czytaliście w styczniu?
Może jakieś książki się Nam pokrywają? Jak Wy je oceniacie?

wtorek, stycznia 07, 2020

"Hulajnogą przez Smoczą Wyspę" Dominik Wieczorkiewicz

"Hulajnogą przez Smoczą Wyspę" Dominik Wieczorkiewicz
Cześć,

dzisiaj zapraszam na recenzję drugiej książeczki od wydawnictwa Skrzat, którą dostałam pod koniec 2019 roku. Hulajnogą przez Smoczą Wyspę ma ciekawy zarówno tytuł, jak i okładkę. Czy opowieść, którą stworzył Pan Dominik Wieczorkiewicz jest równie ciekawa? Zapraszam do poznania mojej opinii :)



Zarys fabuły

Hulajnogą przez Smoczą Wyspę to opowieść Dominika, o jego podróży na niedostępną Smoczą Wyspę. Mężczyzna z zawód jest leśnikiem, a z zamiłowania podróżnikiem. I to nie byle jakim! Swoje podróże w dużym stopniu odbywa na hulajnodze! Autor na stronach swojej książki opisuje krok po kroku jak doszło do wyprawy, jak ona się odbyła, jakie przygody przeżył mężczyzna oraz czy udało mu się szczęśliwie wrócić do domu :)

Bohaterowie

Dominik - z zawodu leśnik, z zamiłowania podróżnik oraz jeździec na hulajnodze. Wraz ze swoją hulajnogą zwiedził już kilka państw. Tym razem wybrał się w podróż na wymarzoną (i bardzo trudno dostępną) Smoczą Wyspę. Jest mężczyzną o wielkim sercu, dużym optymizmie i jeszcze większym szczęściu :) Dodatkowo jest świetnym mówcą -podczas jego opowieści człowiek się nie nudzi, a z ciekawością czeka na kolejne historie.

Moje przemyślenia

Gdy usłyszałam o tej książce myślałam, że będzie to fikcja literacka. Przecież jak można podróżować na hulajnodze w obcym kraju! A jednak :) Opowieść Pana Dominika okazała się niezwykłą przygodą i świetnym spędzeniem wolnego czasu. Aż zaczęłam się zastanawiać czy i ja nie powinnam porzucić samochodu na rzecz innych form transportu oraz zwiedzania :)

Swego czasu nowe miejsca poznawałam przez Geocaching/Opencaching. Niestety od kilku lat zaprzestałam tej zabawy. A może warto do niej wrócić i chociaż w ten sposób urozmaicić swoje podróże?

Moja ocena

7/10 - ciekawa książka. Miałam mieszane uczucia, co do książki Pana Dominika. Okładka nie należy do moich faworytów - wolę bardziej jednolitą grafikę. Jednak nie ocenia się książki po okładce, dlatego postanowiłam wybrać się na Smoczą Wyspę ;) I bardzo dobrze zrobiłam :) Historia opowiadana przez głównego bohatera jest bardzo ciekawą opowieścią. Czasami śmieszną, a czasami poważną. Jednak niewątpliwie wciągającą. Autor ciekawie opisuje przygody bohatera, dzięki czemu książkę czyta się w ekspresowym tempie. Czas z książką umilają ilustracje oraz zdjęcia umieszczone wewnątrz. Właściwie nie ma ani jednej strony bez grafiki. Jednym taki skład będzie przeszkadzał, a innym umili czytanie. Dzieci na pewno zainteresuje. Hulajnogą przez Smoczą Wyspę jest kolejną książką od wydawnictwa Skrzat, którą chętnie będę gościć na swojej półce. Świetne wydanie (gruby papier, twarda okładka, sporo grafiki) sprawia, że już teraz moja córka żywo interesuje się tym egzemplarzem :)

Podsumowanie

Komu polecam tę książkę? Wszystkim! :) I dzieciom, i dorosłym. Tu na prawdę nie ma ograniczenia wiekowego, bo każdemu ta historia może przypaść do gustu. Idealnym odbiorcą książki byłyby osoby, które lubią podróżować oraz lubią przeżywać przygody związane z nowymi miejscami.



Autor: Dominik Wieczorkiewicz
Tytuł: Hulajnogą przez Smoczą Wyspę
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 128
Data premiery: 2019

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat.

poniedziałek, stycznia 06, 2020

"Artek i bardzo długi tydzień" Magdalena Zarębska

"Artek i bardzo długi tydzień" Magdalena Zarębska
Cześć,

rok 2019 pożegnałam z paczuszką od wydawnictwa Skrzat. Jedną z książek, którą otrzymałam jest dzieło Magdaleny Zarębskiej "Artek i bardzo długi tydzień". Jest to książka z serii "Mój mały świat". Czy i tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i wydało świetną książkę? Sami zobaczcie :)





Zarys fabuły

Jak sam tytuł wskazuje książka opowiada o bardzo długim tygodniu z życia Artka - bardzo rezolutnego przedszkolaka. Chłopiec jako narrator dzieli się z czytelnikiem swoimi myślami oraz uczuciami, które mu towarzyszą podczas tygodnia spędzanego bez mamy. W tym czasie towarzyszy mu głównie Pani Halinka, tata, babcia oraz dziadek. Niby normalne towarzystwo, a jednak ten tydzień okaże się całkiem inny niż tygodnie spędzane u boku mamy.

Bohaterowie

Główny bohater to Artek - przedszkolak, który musiał na tydzień pożegnać się z mamą. Chłopiec opowiada o swoich uczuciach, a także komentuje postępowanie dorosłych. Dzięki niemu czytelnik ma okazję dowiedzieć się, jak codzienne sytuacje są widziane przez najmłodszych.


Moje przemyślenia

Właściwie to nie wiem, czy ta książka nadaje się bardziej dla dzieci czy dla dorosłych. Niby literatura dziecięca, narratorem jest dziecko, a ja cały czas mam w głowie, że Artka powinni czytać głównie dorośli. Dlaczego? Bo dzięki tej historii będą w stanie zrozumieć co myśli ich dziecko, a także jak świat dorosłych jest widziany przez najmłodszych.

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra historia. Jako matka dwójki dzieci mogę śmiało napisać, że opisywane sytuacje mogą zdarzyć się każdemu. Mam wrażenie, że to nie jest fikcja literacka, a przykłady z życia wzięte :) Pani Magdalena ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu tydzień z Artkiem minął mi zdecydowanie za szybko. Nawet dziecięce wypowiedzi mnie nie irytowały, a ciekawiły.
Oczywiście nie mogę zapominać o kwestii, którą chyba zawsze (a jeśli nie to prawie zawsze) poruszam przy książkach wydanych przez wydawnictwo Skrzat. Przepiękne, cudowne, kolorowe wydanie! Książka, po którą sięgnęłam z wielką przyjemnością. Wiem, że moje dzieci również chętnie po nią sięgną - chociażby ze względów wizualnych :) Książka wydana jest w twardej oprawie, a w środku czytelnik znajduje obrazki pasujące do danej historii. Dodatkowo uwagę dziecka przykuwają wyróżnione, pokolorowane niektóre zdania. Na prawdę - świetne wydanie! :)

Podsumowanie

Dla kogo polecam tę książkę? Dla dzieci, ale również dla dorosłych! Po takiej lekturze całkowicie inaczej spojrzymy na świat. Opowiadana historia pozwala wczuć się w rolę dziecka i zrozumieć jego postępowanie. Ja wiem, że chętnie będę dzielić się swoim egzemplarzem, a sama sięgnę po pozostałe części z serii.


Autor: Magdalena Zarębska
Tytuł: Artek i bardzo długi tydzień
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 104
Data premiery: 2019

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat. 

sobota, stycznia 04, 2020

Laktator elektryczny Easy&Natural Canpol Babies - przetestowany

Laktator elektryczny Easy&Natural Canpol Babies - przetestowany
Cześć,

jako mama karmiąca w sposób mieszany miałam możliwość przetestować laktator elektryczny Easy&Natural od Canpol Babies. Testowałam go prawie miesiąc. A wszystko po to, aby móc podzielić się z Wami moją opinią. Zatem zapraszam :)



Kupując laktator elektryczny Easy & Natural od Canpol Babies otrzymujesz zestaw, w którym znajdziesz:
- silikonową nakładkę masującą + osłonkę lejka
- korpus laktatora
- membranę (2 szt) + nasadkę membrany
- silikonowy zaworek antyzwrotny + 3 szt. zapasu
- butelkę + kapsel butelki + smoczek + nakrętkę smoczka + dysk uszczelniający
- silikonową rurkę + łączniki
- pompę z panelem sterowania + zasilacz
- adaptor do butelek
- torebkę do przechowywania
Jest to w pełni wyposażony zestaw, do którego tak na prawdę już nic nie trzeba dorzucać. Ewentualnie dodatkowe butelki lub pojemniczki do przechowywania mleka.



Laktator Easy&Natural jest niewielkim, eleganckim sprzętem. Pompa z panelem sterowania jest malutka i zgrabna, a sam panel: dotykowy. Dzięki temu bardzo łatwo można zmienić tryb pracy, zwiększyć lub zmniejszyć siłę ssania czy włączyć/wyłączyć sprzęt. To o czym muszę wspomnieć to wykonanie/wykończenie laktatora: biorąc go do ręki nie miałam poczucia, że to pusty plastik. Czułam, że w tym małym pudełeczku jest spora moc i sprzęt, który mi pomoże. Obudowa (biała część) pokryta jest delikatną gumą. Dzięki temu sprzęt jest bardzo przyjemny w dotyku.


Napisałam trochę o wyglądzie i zawartości sprzętu, teraz pora na kilka słów o funkcjonalności :)

1. Masująca silikonowa nakładka - jest to jedyny laktator, przy działaniu którego mogę śmiało napisać, że mnie masował. Silikonowa nakładka nie jest gładka, jak w większości innych laktatorów, lecz jest pokryta niewielkim wypukłym szlaczkiem. Dzięki temu faktycznie nakładka nie tylko ściąga mleko, ale również delikatnie masuje piersi.



2. Fazy odciągania oraz siła ssania - laktator elektryczny Easy & Natural tak jak większość laktatorów ma 2 fazy odciągania. Dzięki temu naśladuje naturalny proces ssania przez dziecko. Pierwsze 2 minuty działania to faza stymulacji, która pobudza wypływ mleka, zaś później zamienia się ona w fazę głębokiego odciągania. To wtedy pokarm jest najbardziej efektywnie ściągany. Każda z tych faz ma 9 ustawień siły ssania. Dzięki temu każda mama będzie mogła ustawić siłę ssania, taką, która aktualnie będzie jej odpowiadała.

3. Wyświetlacz - panel sterowania jest dotykowy, dzięki czemu jest bardzo łatwo obsługiwany. Wystarczy delikatny dotyk, aby zmienić tryb działania, siłę ssania lub włączyć/wyłączyć laktator. Ma niestety jeden minus: wyświetla aktualnie ustawioną siłę ssania, a nie czas pracy. Dla kobiet ściągających pokarm o wiele bardziej potrzebna jest informacja jak długo już ściągają mleko od tego jak mocno.



4. Uniwersalny sprzęt - dzięki adapterowi do butelek laktator można podpiąć pod różne typy butelek: szerokootworowe oraz wąskootworowe. Laktator pasuje i do butelek firmy Canpol Babies, i do butelek Lovi, i do butelek Avent. Niestety nie można go podłączyć do opakowań do przechowywania pokarmu.








5. Zasilanie laktatora - jest jego największą wadą. Laktator Easy & Natural działa wyłącznie wtedy, gdy jest podłączony do prądu. Czyli można napisać, że jest dosyć stacjonarnym sprzętem. Dodatkowo kabel zasilający jest bardzo krótki, co również unieruchamia młodą mamę w jednym miejscu na kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Dla mnie - mamy dwójki brzdąców jest to bardzo duże utrudnienie. Zdecydowanie wolałabym, aby laktator miał dodatkowo funkcję ładowania akumulatorów i działania bezprzewodowego.



Podsumowując


Gdybym miała ocenić laktator elektryczny Easy&Natural bez wahania dałabym mu dobrą czwórkę. Jest to niewielki sprzęt o wielkiej sile, a w dodatku bardzo elegancki (jak na laktator). Niestety (jak dla mnie) ma jedną, wielką wadę: zasilanie. Długość kabla zasilającego oraz brak akumulatorów dyskwalifikuje u mnie ten sprzęt z codziennego użytku.


PLUSY:
- mały
- elegancki
- masująca nakładka silikonowa
- pasuje do wielu różnych butelek


MINUSY:
- działa jedynie pod prądem
- krótki kabel zasilający
- na wyświetlaczu jest pokazywana moc ssania, a nie czas działania


Czy warto zainwestować w laktator elektryczny Easy&Natural? Warto. Jest to dobry sprzęt, którym bardzo przyjemnie ściąga się mleko.


A czy Wy korzystacie lub korzystaliście z laktatorów? 
Możecie jakieś polecić? 
A może używaliście Easy&Natural od Canpol Babies? 
Jeśli tak to koniecznie napiszcie o swoich odczuciach w komentarzu :)

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger