czwartek, listopada 15, 2018

"Uwięzieni w galerii Lochy" Jolanta Bartoś

"Uwięzieni w galerii Lochy" Jolanta Bartoś
Cześć,

zapraszam na recenzję kolejnej książki, którą miałam okazję przeczytać w ramach BookTour. Tym razem zapraszam Was w podróż z Jolantą Bartoś i jej książką "Uwięzieni w galerii Lochy".


Autor: Jolanta Bartoś
Tytuł: Uwięzieni w Galerii Lochy
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie Białe pióro
Liczba stron: 200
Data premiery: 10.04.2018
Bohaterowie:  Iwona, Zenon, Marek


Akacja powieści toczy się w Lesznie w Galerii Lochy i obejmuje niecałe 24h z życia głównej bohaterki - Iwony. Jest ona dojrzałą kobietą, która od lat licealnych zakochana jest w swoim mężu. Oboje są szczęśliwi i dochowali się dorosłego już syna. Od początku ich znajomości towarzyszy im przyjaciółka Iwony - Anita. Kobieta żyje według dewizy: przyjaciół miej blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Niespełnioną i nieodwzajemnioną miłością darzy Wojtka, a ślepa zazdrość nie pozwala jej racjonalnie myśleć. Anita skrywa w sobie wiele tajemnic, które autorka powoli ujawnia.

Obie kobiety udają się na spotkanie autorskie, które odbywa się w Galerii. Bohaterem wieczoru jest autor kryminałów - Marek. Mimo, że jest to znany pisarz kryminałów to wieczorem pojawia się zaledwie garstka osób: kilkanaście. Szczerze zainteresowanych tematem jest zaledwie kilka. "Uroku" spotkania dodaje fakt, że poza murami biblioteki panuje straszna wichura, a uczestnicy spotkania zostają bez prądu, bez zasięgu i bez możliwości wyjścia z galerii.



Czy przyjaźń od szkolnej ławki jest w stanie przetrwać w dorosłym życiu?
Jak daleko może posunąć się człowiek, którym rządzi zazdrość?
Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się w imię miłości?
Kim tak na prawdę jest Zenon?
Ile osób wyjdzie ze spotkania autorskiego?
Na kogo poluje morderca?


Na te pytania znajdziecie odpowiedź po przeczytaniu książki "Uwięzieni w Galerii Lochy" Jolanty Bartoś. Książka nie jest gruba (200 stron) i czyta się ją bardzo szybko, więc... bierzcie się za czytanie! :)


Moja ocena: 5,5/6. Trudno jest tę książkę opisać jednym czy dwa zdaniami. Styl autorki jest bardzo prosty, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Pani Jolanta prowadzi czytelnika przez tę historię strona po stronie, krok po kroku. Wszystko wyjaśniane jest systematycznie, po kolei. Nie ma niedopowiedzeń, czy porzuconych wątków. Rzekłabym, że książka jest napisana według szkolnego - idealnego wzoru. Zachowane są wszystkie niezbędne elementy, aby czytelnik czuł się dobrze w tej opowieści. Dodatkowo autorka potrafiła zbudować niesamowite emocje, które towarzyszą czytelnikowi: niepewność, strach, ciekawość, ale także współczucie. Historia trzyma w napięciu do ostatniej strony, a akcja, która rozwija się prawie na samym początku nie pozwala czytelnikowi oderwać się od czytania. Kolejnym bardzo ważnym aspektem książki są bohaterowie. Każdy bohater ma swoją historię, a jego postać jest przemyślana. P. Jolanta wspaniale opisała każdą osobę.

Podsumowanie: Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Autorka perfekcyjnie zbudowała i utrzymuje czytelnika w emocjach. Dla kogo jest ta książka? Niewątpliwie dla osób o silnych nerwach - niektóre opisy czy samo postępowanie mordercy nie jest dla osób delikatnych i wrażliwych. Książka jest też idealna dla osób szukających mocnych wrażeń, a także dla tych co lubią zagadki, tajemnice  i nie wyjaśnione sprawy. Historia została poprowadzona do samego końca, jednak... czuję pewien niedosyt :) Zakończenie opowieści nie jest do końca jednoznaczne - autorka nie narzuca go czytelnikowi. Bardzo chętnie przeczytałabym kolejną część, tylko czy udałoby się ją utrzymać na tak samo wysokim poziomie?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce: Jolancie Bartoś oraz Ani z bloga: Z fascynacją o książkach, która zorganizowała BookTour.

Z fascynacją o książkach

Czy ktoś z Was czytał już "Uwięzionych..."?
Jakie macie wrażenia?
Podzielcie się swoją opinią :) 

poniedziałek, listopada 12, 2018

Butelki IN THE CLOUDS Canpol Babies

Butelki IN THE CLOUDS Canpol Babies
Cześć,

ostatnio dzieliłam się z Wami moimi odczuciami po przetestowaniu elektrycznego sterylizatora parowego od Canpol Babies. Razem ze sterylizatorem dostałam również 2 butelki z serii Clouds. Zapraszam na ich recenzję :)



To są już drugie butelki z serii In the Clouds, jakie otrzymałam. Pierwsze były w kolorystyce różowej i przyznaję bez bicia, że to one są w użyciu i będą na zdjęciach :)

W zestawie otrzymałam 2 butelki szerokootworowe antykolkowe EasyStart: 120 ml oraz 240 ml. Obie butelki są wykonane dokładnie tak samo. Różnią się dwoma szczegółami: wielkością oraz smoczkiem, który był dołączony do butelki. Mniejsza butelka ma smoczek 0+, natomiast większa jest dla dzieci powyżej 3 miesięcy (3+). Jednak jak wiadomo - smoczki można wymieniać ;)



1. Wygląd: butelki prześlicznie się prezentują. Balony są dosyć uniwersalnym obrazkiem - mogą być i dla chłopców i dla dziewczynek. Canpol Babies pomyślało i przygotowało 2 wersje kolorystyczne tych butelek: niebieską oraz różową. Kolory mają barwę pastelową przez co są bardzo przyjemne dla oka. Dodatkowo do koloru balonów zostały dostosowane przykrywki (czy to się tak nazywa? :) ). My zdecydowałyśmy się na używanie wersji typowo dziewczęcej. Przede wszystkim dlatego, że tę wersję otrzymałyśmy wcześniej, ale także dlatego, że lubimy różowy :)  Mimo to śmiało mogę napisać, że wersja niebieska również pasuje do dziewczynek :) Na butelkach oprócz balonów jest narysowana również precyzyjna skala. Dzięki niej możesz odmierzyć odpowiednią ilość wody/mleka potrzebną do przygotowania napoju.



2. Budowa: butelki są szerokootworowe. Co to oznacza? Że mają szeroki otwór i potrzebują szerokich smoczków :) Na początku byłam sceptycznie nastawiona do szerokich butelek. No bo jak jedną ręką trzymać dziecko, a w drugiej mieć butelkę i to szeroką? Przy niemowlaku faktycznie jest to dosyć niewygodna butelka. Jednak przy ciut starszym dziecku (5-6 miesięcy) butelki okazują się bardzo wygodne w użyciu i dla rodziców i dla dzieci. Natalia lubi samodzielnie trzymać butelkę (nie zawsze wypełnioną). Jeśli dziecko jest już trochę sztywniejsze niż niemowlę, a dodatkowo potrafi już chwytać - śmiało mogę polecić te butelki :)


3. Smoczek: do butelek jest dołączony smoczek z zaworem antykolkowym. Jego zadaniem jest bezproblemowe odpowietrzanie smoczka, zmniejszając ryzyko wystąpienia kolki u dziecka. Dodatkowo smoczek ma kształt przypominający pierś mamy, dzięki czemu dziecko nie powinno odrzucić piersi, gdy zaczniemy zabawę z butelką. Przy używaniu tych butelek Natalia nie dostała kolek i nie ulewała (a zdarzyło się to przy innej butelce).


4.  Uniwersalność: dla mnie była to bardzo ważna cecha. Butelki można podłączyć bezpośrednio do laktatora Canpol Babies EasyStart. Dzięki temu możesz odciągać pokarm bezpośrednio do butelki. Nie musisz przelewać i brudzić nie wiadomo ile rzeczy.


Podsumowując:

WADY:
- przy małym dziecku butelki są niewygodne

ZALETY:
- piękny nadruk
- spokojne, pastelowe kolory
- trwałe nadruki
- możliwość połączenia z laktatorem

Podsumowanie: Śmiało mogę polecić butelki z serii In the Cloud! Nie tylko ze względu na ich wygląd, ale również praktyczność. Pomimo tego, że na początku ciężko było mi się przyzwyczaić do tych butelek - od niedawna korzystamy tylko z nich. Służą Nam one i do picia i do zabawy :)

Moja ocena: 4,5/5


A Wy z jakich butelek korzystacie? 
Możecie polecić jakieś konkretne?
Czym kierujecie się przy wyborze butelki?
Dajcie znak! 

P.S: Na dniach wpis zostanie uzupełniony o dodatkowe zdjęcia

niedziela, listopada 11, 2018

Elektryczny sterylizator parowy Canpol Babies

Elektryczny sterylizator parowy Canpol Babies
Cześć,

w ramach wrześniowej blogosfery dostałam możliwość przetestowania elektrycznego sterylizatora parowego od firmy Canpol Babies. Sporo czasu minęło od dnia, w którym dostałam paczkę i po raz pierwszy uruchomiłam urządzenie, dlatego zapraszam Was na recenzję :)


Czy sterylizator jest koniecznym punktem wyprawki?
Czy warto kupić elektryczny sterylizator parowy Canpol Babies?

Przyznam, że do tej pory nie zastanawiałam się nad posiadaniem sterylizatora w domu. Nie czułam potrzeby posiadania takiej maszyny. Fakt - Natalia jest całkowicie cyckowa. Nie przyjmuje butelek w żadnej postaci i z żadną zawartością. Próbowaliśmy używać już kilku butelek, kilka różnych smoczków, kilka zawartości i... nic. Od czasu do czasu córa przyjmuje jedynie trochę wody z jednej butelki. Natomiast wiem, że są sytuacje, gdy dzieci są karmione jedynie butelką i wtedy sterylizator jest wybawieniem i wielką oszczędnością :) Co sądzę o sterylizatorze? Sami zobaczcie.



1. Instrukcja obsługi: cała instrukcja ma formę małej książeczki i posiada 100 stron, z czego zaledwie 5 jest w języku polskim. Większa część instrukcji poświęcona jest obchodzeniu się z prądem oraz z urządzeniem elektrycznym. Bardzo niewiele miejsca poświęcone jest sterylizatorowi (pierwszemu uruchomieniu i konserwacji). Brakuje mi informacji szczegółowych o samym sterylizatorze, jego działaniu oraz rzeczach, które można do niego włożyć. Brakuje mi też opisu do czego służy sterylizator oraz po co go używać.

2. Wygląd: Sterylizator Canpol Babies zajął u Nas miejsce parowaru. Tak - zajmuje on tyle samo miejsca co trzypoziomowy parowar Philips. Czy to dużo? Według mnie nie, natomiast jeżeli ktoś mieszka w bloku i ma małą kuchnię, to każdy centymetr jest na wagę złota. Sterylizator jest koloru białego, dzięki czemu będzie pasował do 90% wnętrz. Wygląda schludnie i elegancko. Materiał z którego jest wykonany także wydaje się być solidny. Jeśli urządzenie jest włączone sygnalizuje to zapalona, czerwona lampka. Jest jedna wada w wyglądzie: nie ma licznika końca czasu pracy urządzenia.




3. Użytkowanie i konserwacja: w urządzeniu można sterylizować na dwóch poziomach, dzięki czemu przy jednej sesji mieści się do 6 butelek oraz kilka smoczków. W urządzeniu przy użyciu obu poziomów mieszczą się jedynie butelki z pojemnością maks. 240 ml, natomiast jeżeli zrezygnujemy z górnego poziomu sterylizacji można poddać każdą butelkę. Dużym plusem jest to, że urządzenie dostosowane jest do butelek i z wąskim otworem i z szerokim. Miałam wrażenie, że butelki z szerokim otworem słabo się utrzymują, ale okazało się, że to tylko moje wrażenie :) Użytkowanie sterylizatora jest bardzo proste: konstrukcja składa się z dwóch poziomów, które są utrzymywane na specjalnym drążku. Na dolnym poziomie jest miejsce na butelki, natomiast górny poziom może służyć do sterylizacji dodatkowych akcesoriów. Urządzenie ma specjalne miejsce, do którego nalewa się wodę oraz osobne, w którym zbiera się woda po ukończonej pracy. Włączenie sterylizatora odbywa się jednym przyciskiem i sygnalizowane jest dźwiękiem (tak samo jak koniec pracy sprzętu). To co mi przeszkadzało to fakt, że po zakończeniu sterylizacji wszystkie przedmioty w środku były wilgotne i musiałam je wycierać do sucha - liczyłam na to, że taka czynność nie będzie potrzebna.




4. Czas działania: producent informuje, że czas działania to 10-12 minut. Do tego trzeba dodać 3 minuty stygnięcia. Wydawało mi się to długo. Natomiast w praktyce nie wiem kiedy ten czas minął :) Ledwo dziecko na brzuchu położyłam, a urządzenie sygnalizowało koniec pracy. Dodatkowym plusem jest fakt, że butelki się sterylizują, a Ty w tym czasie możesz na spokojnie zająć się dzieckiem :)



Podsumowując:

WADY:
- brak czasomierza
- konieczność wycierania butelek po sterylizacji

ZALETY: 
- dwa poziomy
- możliwość sterylizacji do 6 butelek w jednym czasie
- szybki czas działania
- prosty w obsłudze
 

Podsumowanie: 
Czy jest to produkt niezbędny przy kompletowaniu wyprawki? I tak i nie. Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nastawiasz się wyłącznie na karmienie piersią? W takiej sytuacji nie musisz od razu kupować sterylizatora. Zainwestuj w niego dopiero, gdy będzie potrzebny. Wiesz, że będziesz karmiła butelką (mlekiem własnym lub modyfikowanym)? W takiej sytuacji warto wyposażyć się w ten sprzęt. Przy niemowlaku bardzo ważna jest dbałość o czystość i higienę. Elektryczny sterylizator parowy Canpol Babies pomoże w zaoszczędzeniu twojego czasu i twojej pracy, podczas przygotowywania butelek.

Czy warto kupić sterylizator elektryczny Canpol Babies? Moim zdaniem tak. Biorąc pod uwagę jakość wykonania oraz to, co matka zyskuje przy takim urządzeniu uważam, że cena (ok. 120 zł) jest w porządku. Gdybym wiedziała, że moje dziecko będzie butelkowe zainwestowałabym w to urządzenie.

Moja ocena: 4,5/5.


Czy ktoś z Was korzystał z tego sterylizatora?
A może znacie sterylizatory innych firm?
Podzielcie się swoją opinią i uwagami :)

A już niedługo moja opinia o butelkach Clouds, które również miałam okazję testować w ramach tej edycji blogosfery :)

wtorek, listopada 06, 2018

"Czego nie powiedziałam" Małgorzata Garkowska

"Czego nie powiedziałam" Małgorzata Garkowska
Cześć,

dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki, którą otrzymałam w ramach jednego z kilku BookTour, w których biorę/będę brała udział. Jest to pierwsza książka Małgorzaty Garkowskiej, którą czytałam i na pewno sięgnę po pozostałe :)


Autor: Małgorzata Garkowska
Tytuł: Czego nie powiedziałam
Gatunek: Romans
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 296
Data premiery: 17.09.2018
Bohaterowie: Emilia, Robert



"W imię miłości.

Jak grom z jasnego nieba. Tak wyglądało pierwsze spotkanie Emilii i Roberta. Ona, niepewna siebie młoda kobieta, i on, przebojowy mężczyzna, zaradny i zdecydowany. Wydaje się, że do pełni szczęścia niczego im nie brakuje. Albo prawie niczego…

Marzenie Roberta rodzi kłamstwo, kłamstwo budzi demony przeszłości. Emilia wraca wspomnieniami do czasów, gdy była nastolatką. Zakochaną nastolatką. Dla miłości gotową zrobić wszystko. Nie wiedziała jednak, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić…"

(źródło:https://sklep.zysk.com.pl/czego-nie-powiedzialam.html)


Książka opowiada o historii związku Emilii i Roberta. Emilia jest młodą kobietą, która pomimo swojego wieku została dosyć poważnie doświadczona przez życie. Jest cicha, spokojna, można powiedzieć zamknięta w sobie. Taka szara myszka z marzeniami, których nie wypuszcza ze swojej głowy. Robert natomiast jest pewnym siebie, stanowczym i przede wszystkim przystojnym tłumaczem, który zwraca swoją uwagę nie tylko znajomością 4 języków, ale przede wszystkim stylem bycia. Oboje pomimo różnic mają takie same marzenia: założenie rodziny i posiadanie dziecka.

Wspólne życie i marzenia zostają pokrzyżowane przez wydarzenia z przeszłości, które ciągną się za Emilią. Przeszłość nie pozwala (i nigdy nie pozwoli) o sobie zapomnieć. To jak bohaterka radzi sobie ze swoją historią może wywołać w czytelniku różne emocje. Mimo wszelkich starań Emilii wydarzenia sprzed lat nie pozwalają o sobie zapomnieć i co chwila pukają do drzwi teraźniejszości.

Czy można uciec od przeszłości?
Czy najgorsza prawda zawsze jest lepsza od najlepszego kłamstwa?
Czy miłość wszystko zwycięży?
Co zrobić, gdy nie można spełnić marzeń najukochańszej osoby?
Czego Emilia nie powiedziała Robertowi?

Na te pytania odpowiedź możesz znaleźć w książce Małgorzaty Garkowskiej "Czego nie powiedziałam".


Moja ocena: 5,5/6. Czytając tę książkę człowiek całkowicie wchodzi w świat Emilii i Roberta. Bohaterowie, którzy (teoretycznie) zostali dobrani na podstawie swoich przeciwieństw bardzo dobrze komponują się ze sobą. Wyraźne przedstawienie postaci pozwala czytelnikowi poczuć więź z bohaterami. Poruszane wątki są w pełni opisane i rozbudowane. Pomimo tego, że często pojawiają się retrospekcje, cała historia jest spójna i wciągająca. Czytelnik nie gubi się w historii i nie musi co chwila wracać do poprzednich stron.



Podsumowanie: Czytając tę pozycję można mieć wrażenie, że jest to opowieść prosta, nieskomplikowana. Autorka pokazuje jak przeszłość (szczególnie ta niewyjaśniona) może mieć realny wpływ na naszą teraźniejszość czy przyszłość. Nakreśla też jak ważna jest szczerość oraz zaufanie w związku. Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy szukają ciepła, spokoju i  prawdy. Historia choć może trochę podkolorowana jest prawdziwa - jest historią, która mogła i zapewne nie raz wydarzyła się w rzeczywistości. Książka jest idealna na długie jesienne wieczory. Ma tylko jedną wadę: za szybko się kończy.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję autorce - Małgorzacie Garkowskiej oraz Michalinie z bloga Papierowy Bluszcz, która zorganizowała BookTour.

https://papierowybluszcz.wordpress.com/2018/10/10/booktour-czego-nie-powiedzialam/ 

sobota, listopada 03, 2018

Blogosfera Canpol Babies - karuzela elektryczna

Blogosfera Canpol Babies - karuzela elektryczna
Cześć,

nadszedł kolejny miesiąc, a wraz z nim kolejna edycja Blogosfery. To już 51 edycja! :) Jak co miesiąc zgłosiłam się do udziału. Bardzo chciałabym móc zorganizować konkurs w ramach tej edycji, ponieważ nagrodą byłaby ... karuzela elektryczna "Piraci". Osobiście miałam możliwość przetestowania takiej karuzeli, a moje wrażenia możecie przeczytać w tym wpisie.





W tej edycji Canpol Babies poszukuje 10 testerek oraz 10 blogerek, które zorganizują konkurs u siebie na blogu. Mam nadzieję, że uda mi się dostać do grupy organizatorek i będziecie mogli powalczyć o karuzelę :)

Jeśli i Ty chcesz rozpocząć swoją przygodę z blogosferą Canpol Babies jak najszybciej wypełnij zgłoszenie :)

wtorek, października 23, 2018

"The perfect game. Tom 3. Słodkie zwycięstwo" J. Sterling

"The perfect game. Tom 3. Słodkie zwycięstwo" J. Sterling
Cześć,

zapraszam Was na recenzję trzeciej części "The perfect game". Wcześniejsze recenzje możecie przeczytać tutaj: Rozgrywka oraz Zmiana.



Autor: J. Sterling
Tytuł: The perfect game #3: Słodkie zwycięstwo
Gatunek: Romans 
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 256
Data premiera: 22.08.2018
Bohaterowie: Cassie, Jack

"Kiedy kariera baseballisty dobiega do fazy schyłkowej, człowiek ma wrażenie, że otrzymał kopniaka w brzuch.

Tak jakby w końcu dotarło do niego, że ten sport nigdy go nie kochał. Tyle bezsennych nocy, godzin spędzonych na siłowni, treningów, przygotowania mentalnego, nieobecności podczas świąt, urodzin dzieci, wspomnień, których się nie ma wraz z rodziną… I po co to wszystko? Okazuje się, że baseball wcale się o ciebie nie martwił. Nie spędzał bezsennych nocy, zastanawiając się, jak uczynić cię lepszym zawodnikiem. Miał to gdzieś.

Baseball to biznes. Sport. Gra.
Najważniejsze jest słodkie zwycięstwo, nie tylko na boisku."
(źródło: https://www.wsqn.pl/ksiazki/the-perfect-game-tom-3-slodkie-zwyciestwo/ )


Trzecia część "The perfect game" w głównym stopniu opowiada o małżeńskim życiu Cassie i Jacka. O jego słodkim, ale i gorzkim smaku. Związek bohaterów i oni sami zaczynają osiągać całkowicie inny poziom. Czy jednak są na niego gotowi? Większa część  ich życia od zawsze toczyła się wokół boiska i meczów, ale i tym razem czas pokazał, że życie to nie tylko baseball. Tym razem emocje, huśtawki nastrojów i pochopne zachowania dotyczyć będą nie tylko Cassie, ale i Jacka. O tym, że życie u boku gwiazdy baseballu nie jest łatwe autorka poinformowała Nas w poprzednich częściach cyklu. A o czym możemy przeczytać teraz?


Z jakiego powodu Jack został zdjęty z boiska?
Co zmusiło Cassie do rezygnacji ze swojej pracy marzeń?
Z jakiego powodu Jacka dręczą wyrzuty sumienia?
I czy baseballista może mieć normalną rodzinę? 
Czy Jack jest gotowy na emeryturę?


Na te pytania odpowiedź można znaleźć czytając trzeci tom cyklu.

Moja ocena: 2/6. Książka w szczególny sposób nie odbiega od wcześniejszych tomów. Nie jest to ambitna lektura, a pozycja którą można przeczytać dla "odmóżdżenia". W porównaniu do pierwszego tomu widać różnice w stylu pisania autorki oraz w dialogach. Niestety pogorszyło się opisywanie wątków/przygód bohaterów. Historiom brakuje szczegółowego opisania, mam wrażenie, że pisane na szybko, bez rozwinięcia. Można odczuć, że autorka chciała za dużo rzeczy opisać na raz.

Podsumowanie: Trzeci tom serii jest typowym zakończeniem historii, chociaż cały czas mam wrażenie, że mogłoby go nie być. Skoro to seria, a ja serie lubię, to go przeczytałam. Podsumowując mogę napisać, że jest to lektura na jeden wieczór, w trakcie którego nie chcemy za dużo myśleć. Ani o codziennym życiu, ani o rzeczywistości, ani o historii bohaterów. Dla kogo jest ta książka? Dla osób, które chciałyby zapełnić swój czas i nie wiedzą czym to zrobić.


Za motywację do przeczytania dziękuję Czytampierwszy

czwartek, października 11, 2018

Blogosfera Canpol Babies - zestaw z misiami

Blogosfera Canpol Babies - zestaw z misiami
Cześć :)

W październiku Blogosfera Canpol Babies poszukuje osób chętnych do przetestowania ich produktów. Poszukiwani są również blogerzy, którzy zorganizują u siebie konkurs, w którym do wygrania będzie produkt Canpol Babies.



W tej edycji Canpol Babies poszukuje 15 testerek oraz 15 organizatorek konkursów. W konkursach będą do wygrania po 2 zestawy z zabawkami.

Ja taki zestaw już mam, dlatego tym razem zgłosiłam się jedynie do organizowania konkursu (dawno nie było) :)


Jeżeli i Ty chcesz się zgłosić do testowania lub do zorganizowania konkursu zgłoś się na stronie: https://canpolbabies.com/pl/blogosfera

Teraz standardowo nie pozostaje nic innego niż trzymać kciuki za zakwalifikowanie się do zabawy :)
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger