poniedziałek, lipca 15, 2019

Parkour - zamiast uciekać przed problemami - przeskocz je - "Zaskocz mnie" - Daria Skiba i Małgorzata Falkowska

Parkour - zamiast uciekać przed problemami - przeskocz je - "Zaskocz mnie" - Daria Skiba i Małgorzata Falkowska
Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki wydawnictwa Inanna: Zaskocz mnie. Jest to pisarski debiut duetu: Darii Skiby oraz Małgorzaty Falkowskiej. Autorki do tej pory wydawały książki jedynie pod swoim nazwiskiem lub w ramach większych antologii.

Czy w takiej sytuacji duet jest dla nich dobrym wyjściem? Czy dadzą radę ZaSkoczyć czytelnika? Czy może lepiej, aby czytelnik PrzeSkoczył tę pozycję i czytał coś innego?



Zaskocz mnie to historia dwójki młodych ludzi: Jagody i Antka. Tak też prowadzona jest narracja w tej powieści: czasami znajdujemy się w umyśle dziewczyny, a czasami chłopaka. To co jest ważne - na prawdę rzadko narracja się powtarza: jeśli już coś przeżyliśmy z Antkiem, to autorki nie cofają Nas do tych samych wydarzeń, ale z punktu widzenia Jagody. Natomiast często w kolejnym rozdziale dowiadujemy się, co ten drugi bohater czuł. Jednak nie przeżywamy całej przygody na nowo, a poznajemy jedynie jego odczucia. Narracje prowadzone są pierwszoplanowo, dzięki czemu możemy poczuć się dokładnie tak, jak bohaterzy opowieści. Taka forma sprawia, że czytelnik od razu czuje więź z bohaterami i wczuwa się w ich role.


FABUŁA:
Losy Jagody i Antka splatają się niespodziewanie na sali treningowej. On poszedł zapisać się na trening bokserski, a ona robiła trening siłowy do parkour'u. Na sali wybucha iskra nie tylko między bohaterami powieści, ale również (a może przede wszystkim) między Antkiem, a nowym rodzajem sportu. Zawodowo mężczyzna jest specjalistą ds. promocji książek w jednym z wrocławskich wydawnictw. Dodatkowo codziennie mierzy się z zachciankami oraz wymaganiami swojej idealnej dziewczyny - Karoliny. Parkour był dla chłopaka całkowicie nieznaną dziedziną, jednak już od samego początku poczuł, że jest to coś, co pozwoli mu zacząć żyć na nowo. Im bardziej wnikał w ten sport, tym bardziej zmieniało się jego życie. Czy to sprawka jego trenerki, czy samego sportu? A może zwyczajny zbieg okoliczności? Na te pytania odpowiedzieć Wam nie mogę, bo musiałabym zdradzić za dużo szczegółów, a uwierzcie mi: na bohaterów książki czeka wiele (nie)spodziewanych wydarzeń :) 


BOHATEROWIE:
Jagoda to typ kobiety, która ze względu na doświadczenia z dzieciństwa ucieka od roli cukierkowej dziewczyny. Sukienki i makijaż zdecydowanie zamienia na dres i pot. Trenuje parkour, który stał się jej odskocznią: pozwala odciąć od otaczającej ją rzeczywistości oraz odreagować stres, frustrację i złość. Swoją pasją zaraża nie tylko równolatków, ale również młodsze pokolenia - jej treningi z dziećmi cieszą się sporym zainteresowaniem. Jedynie jej matka nie dzieli z nią jej pasji. Jagoda to dziewczyna, która na zewnątrz wydaje się być twardą babką, jednak to tylko gra pozorów. Czy uda jej się opanować demony przeszłości? Czy będzie potrafiła znów zaufać i odkryć siebie?

Antek to młody mężczyzna, który swoje życie i plany życiowe podporządkowuje ukochanej. To dla niej znajduje pracę w wydawnictwie we Wrocławiu oraz przeprowadza się z rodzinnego miasta do wielkiej metropolii. Dla Karoliny jest w stanie zrobić bardzo wiele i bardzo często daje sobą manipulować. Zależy mu na stabilizacji oraz spokoju, dlatego zawsze znajduje dla niej wytłumaczenie. Jest spokojnym chłopakiem, który nie szuka zwady, jednak gdy sytuacja tego wymaga potrafi wejść w rolę "prawdziwego mężczyzny".



Autorki w swojej powieści poruszają kilka życiowych tematów, które na pewno nie są dalekie czytelnikowi. Możemy przeczytać o trudnych relacjach międzyludzkich. Dowiadujemy się też, jak trauma z dzieciństwa i "niespełnione aspiracje rodziców" mogą wpłynąć na dorosłe życie ich dzieci. Dodatkowo bohaterowie prawie cały czas ocierają się o tematy zdrady. Pani Daria i Pani Małgosia opisały dwie różne historie zdradzanych osób i dwa różne sposoby radzenia sobie tą sytuacją. Obie - równie często spotykane w życiu codziennym. Zaskocz mnie to też opowieść, w której możemy przeczytać o walce o przyjaźń, miłość, rodzinę czy o swoje marzenia.






Moja ocena 7/10. Książka jest świetna - na prawdę warto sięgnąć po ten duet :) To, co najbardziej mnie cieszyło, to fakt, że pisarki nie budowały historii na siłę. Opisywane sytuacje bardzo często zdarzają się w prawdziwym życiu. Co niektórzy mogliby pomyśleć, że Zaskocz mnie zostało napisane na faktach autentycznych ;) To właśnie dzięki temu czytelnik nie znajdzie tu sztuczności czy wyolbrzymień. Książka daje poczucie prawdziwości i szczerości. I właśnie to sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Obie autorki mają bardzo lekki i podobny do siebie styl, przez co nie byłam w stanie określić, które fragmenty pisała Pani Daria, a które Pani Małgorzata. Wszystkie opisywane historie miały wspólny wątek i łączyły się ze sobą, dzięki czemu cała powieść ma ręce i nogi. Czy jest coś do czego mogłabym się doczepić? Zakończenie. Czegoś mi w nim brakuje - nie tak je sobie wyobrażałam. Miałam wrażenie jakby było pisane na siłę. Pozostaje jeszcze kwestia przewidywalności historii - jest to i plus i minus. Książka nie zaskakuje, nie ma zwrotów akcji, przy których czytelnik powie: WOW. Ale dzięki temu miałam wrażenie, że była to prawdziwa historia, a nie pisana na siłę, tylko po to by wydać książkę.

Podsumowanie: Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest to idealna lektura na wakacyjne popołudnie. Dla kogo jest Zaskocz mnie? Dla wszystkich, którzy lubią spędzić czas z lekką i przyjemną książką.



Autor: Daria Skiba, Małgorzata Falkowska
Tytuł: Zaskocz mnie
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Inanna
Data premiery: 15.07.2019
Bohaterowie: Antek, Jagoda


Za egzemplarz elektroniczny dziękuję wydawnictwu Inanna.

środa, lipca 03, 2019

Jaki jest wymarzony mężczyzna? - recenzja "Wymarzony mężczyzna" Kristen Ashley

Jaki jest wymarzony mężczyzna? - recenzja "Wymarzony mężczyzna" Kristen Ashley
Cześć,

tym razem ponownie zapraszam Was na recenzję dosyć świeżej książki. "Wymarzony mężczyzna" to najnowsza część serii "Mężczyzna marzeń", którą napisała Kristen Ashley. Poprzednie tomy to: "Tajemniczy mężczyzna", "Niepokorny mężczyzna" oraz "Idealny mężczyzna". Czy po takim zestawie można liczyć na to, że wymarzony mężczyzna jeszcze istnieje? Czy wiadomo jaki powinien on być? O tym przekonacie się z książki :) A teraz zapraszam Was na recenzję.


Autor: Kristen Ashley
Tytuł: Wymarzony mężczyzna
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Akurat
Data premiery: 26.06.2019
Bohaterowie: Tyra, Kane


Tyra Masters "Rudzielec" lub "Wisienka" jest kobietą, która po wielu upokorzeniach postanowiła w ciągu jednego dnia zmienić swoje dotychczasowe życie. Prowadzony przez nią tryb życia oraz odłożone oszczędności pozwalają jej na kilkumiesięczną przerwę od pracy, ale w końcu przychodzi dzień, w którym musi rozpocząć nową ścieżkę zawodową. W taki sposób Tyra zostaje kierowniczką biura sklepu motocyklowego - w branży o której nie ma zielonego pojęcia. Jedyne co wie, to fakt, że jej szef jest nieziemsko przystojny oraz niesamowity w łóżku. Niestety jej pech nie zapomina o niej i już pierwszego dnia pracy kobieta musi stanąć twarzą w twarz ze swoim jednonocnym kochankiem, który ją zwalnia jeszcze zanim podpisała umowę. Panujące między nimi napięcie jest dla kobiety całkowicie nowym odczuciem, tym bardziej, że w swoim życiu nie ma zbyt wielkiego doświadczenia z mężczyznami. Cały czas czeka na tego jednego, jedynego, wymarzonego mężczyznę. Chce, aby jej życie było spokojne i stabilne, aby nie przypominało kolejki górskiej, po której nie wiadomo czego się spodziewać.

Kane "Tack" Allen to przywódca gangu motocyklowego (który czytelnik mógł poznać w poprzednich tomach). Silny, męski, niebezpieczny i diabelnie przystojny. Jednak pod jego skorupą można znaleźć też wiele innych cech: jest opiekuńczy, czuły, dobrze gotuje i dba o swoją rodzinę i kobietę najlepiej jak potrafi. Czerpie z życia całymi garściami. Życie z nim przypomina czasami kolejkę górską, której tak bardzo boi się Tyra. Czy mimo to kobieta zdecyduje się oddać swoje życie w ręce Tacka? Czy pozwoli się "obudzić"?


"Wymarzony mężczyzna" to czwarta część serii, jednak (tak jak oświadcza wydawnictwo) nie musimy ich czytać po kolei. Oczywiście należy pamiętać, że Kristen Ashley trzyma się chronologicznie wydarzeń, ale nieznajomość wcześniejszych tomów zupełnie nie przeszkadza w poznaniu obecnej historii. Autorka w sposób przyjazny i łagodny wprowadza do powieści pozostałych mężczyzn: Hawka, Brocka i Mitcha. Jeśli chcesz poznawać historię bohaterów od samego początku, to sięgnij najpierw po pierwszy tom: "Tajemniczego mężczyznę", w którym wszystko się zaczyna.

Kristen Ashley po raz kolejny serwuje swoim czytelników niesamowitą historię, dzięki której czas spędzony nad książką nie będzie stracony. Ciągła akcja oraz poziom testosteronu nie pozwoli czytelniczkom się nudzić :) Dodatkowo to co warto podkreślić, to fakt, że seks nie jest w Wymarzonym mężczyźnie na pierwszym miejscu. O nie! O wiele więcej uwagi autorka poświęca rodzinie, więzom rodzinnym, przyjaźni oraz relacjach międzyludzkich. Po raz kolejny możemy przeczytać historię o niesamowitych relacjach, które łączą "braci z wyboru". Historię o oddaniu, zaufaniu i prawdziwej rodzinie. Autorka pokazuje, że nie zawsze rodzina, która powstała krew z krwi i kość z kości jest tą najlepszą i prawdziwą. Czasami rodzina, którą wybieramy samodzielnie jest o wiele trwalsza i bezinteresowna niż ta, którą jesteśmy obdarowani w dniu narodzin. Z tego powodu w historii tej (tak jak i w poprzednich) bardzo dużo uwagi czytelnik poświęci na relacje, które panują między pozornie obcymi sobie ludźmi, ale które są trwalsze niż niejedne w prawdziwych rodzinach.



Moja ocena: 9/10. Według mnie to jedna z lepszych części tej serii. No dobra, postawiłabym ją na równi z "Tajemniczym mężczyzną". Kristen Ashley zadbała o ciągłą akcję oraz o trzymanie czytelnika w napięciu. Pióro autorki jest bardzo przyjemne, dlatego książkę pochłania się jednorazowo. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że płynę, a historia sama pcha mnie na kolejne strony. Pod względem stylu jest to jedna z lepszych książek na jakie ostatnio trafiłam.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy lubią historie, w których cały czas coś się dzieje, a autor nie pozwala się nudzić czytelnikowi. Jest to idealna książka na wakacje (czy to w domu czy na wyjeździe).


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Akurat


sobota, czerwca 29, 2019

"Ring girl" K. N. Haner

"Ring girl" K. N. Haner
Cześć,

03 lipca 2019 roku premierę ma najnowsza powieść K. N. Haner "Ring girl". Jak wiecie książki Kasi to historie, które mocno wpasowują się w mój gust, dlatego bez wahania postanowiłam zapoznać się z nowym dziełem autorki. Czy dobrze zrobiłam? Czy warto poświęcić swój czas dla Ring girl?



Autor: K. N. Haner
Tytuł: Ring girl
Wydawnictwo: Wydawnictwo kobiece
Liczba stron: 274
Data premiery: 03.07.2019
Bohaterowie: Eden, Logan



Eden Turner jest studentką zarządzania, a jednocześnie córką byłego mistrza świata w boksie. Jej ojciec był również trenerem boksu. Jednak pewne wydarzenia z przeszłości sprawiają, że dziewczyna jak może unika kontaktu ze światem bokserskim. Dodatkowo brzydzi się przemocą, bo osobiście doświadczyła przemocy domowej. Matka Eden nie żyje, a jej kontakt z ojcem delikatnie mówiąc jest kiepski - polega głównie na nielicznych rozmowach telefonicznych, jeszcze rzadszych spotkaniach, za to częstych przelewach. Ojciec, który zabrania córce angażowania się w społeczność bokserską, nie chce również, aby ona pracowała - woli aby skupiła się na studiach. Z tego powodu ją utrzymuje, ale do czasu. Pewnego dnia... zakręca kurek z pieniędzmi. Takie zachowanie staje się motorem do działań dla Eden. Dziewczyna bierze życie w swoje ręce: wnioskuje o urlop dziekański w szkole i zaczyna pracę...

Autor: Żaneta Domurad Blog: Miliony książek, miliony pomysłów
Logan "Dante" Johnson to utalentowany bokser, który jest na najlepszej drodze do objęcia tytułu Mistrza. W trakcie historii dowiadujemy się, że jest to także były uczeń ojca Eden, jednak ich droga zawodowa rozeszła się w dosyć napiętej atmosferze. Pozornie Dante jest zdolnym sportowcem, szczęśliwym narzeczonym oraz ukochanym i grzecznym synem. Tylko co z tego jest prawdą, a co kłamstwem? Jak długo można żyć w świecie pozorów? Jak długo można żyć wbrew sobie, według historii napisanej przez kogoś innego?

Autor: wydawnictwo


Czy tajemnice, kłamstwa i niedomówienia będą w stanie wygrać z miłością? Czy dwoje ludzi, którzy nie potrafią (a może nie chcą) pogodzić się z przeszłością będą w stanie zbudować razem przyszłość? Czy nienawiść oraz uprzedzenia, które panują między rodzinami będą w stanie stanąć na drodze do miłości? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w Ring girl :)


K. N. Haner ponownie stworzyła niesamowitą historię, którą czyta się z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony. Historię o miłości, namiętności, więzach rodzinnych, obowiązkach i zobowiązaniach, ale również o poświęceniu, przyjaźni czy rodzicielstwie. W Ring girl czytelnik odnajdzie przynajmniej kilka ludzkich dramatów i razem z bohaterami będzie próbował je rozwiązać. Autorka niektóre sytuacje wyjaśnia w bardzo przewidywalny sposób, ale nie zawsze. Kilka sytuacji na pewno Was zaskoczy :)


Chyba najwyższa pora, abym zmieniła swoje zdanie o Kasi Haner. Przygodę z tą autorką rozpoczęłam od serii "Miłość w rytmie rocka". Po przeczytaniu 4 części odniosłam wrażenie, że Kasia jest autorką erotyków - książek nasyconych seksem, akcją i ludzkimi dramatami. Bardzo zaskoczyła mnie historia opisana w "Drwalu", bo nie ociekał on seksem, a raczej był subtelnym romansem. "Ring girl" również nie jest w stylu "Na szczycie", ale zdecydowanie akcji tu nie brakuje.




Moja ocena: 8/10. Ring girl to zdecydowanie książka i historia w moim stylu. Jest tu sporo akcji, trochę tajemnic, trochę seksu i sporo uczucia. Autorka wciąga czytelnika do swojej opowieści już od pierwszej strony. Przez całą książkę ciągle coś się dzieje, a zakończenie nie dla wszystkich może być oczywiste. Podoba mi się, że niektóre wątki K. N. Haner opisuje w taki sposób, z jakim się jeszcze nie spotkałam. Oczywiście są momenty, które łatwo było przewidzieć lub które mogą wydawać się oczywistą oczywistością, ale jest ich zdecydowanie mniej :) Jedyne co mogę zarzucić, to fakt, że książka za bardzo wciąga i za szybko się ją czyta - pochłonęłam za jednym razem. I koniec. A chciałoby się jeszcze :)


Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Dla każdego, kto lubi historie, które nie nudzą, a trzymają w napięciu. Które wciągają od pierwszej strony. Dla osób, które mają wolne 2-3 godziny - bo mniej więcej tyle zajmuje przeczytanie Ring girl. No i oczywiście dla kobiet :) Jest to idealna książka na wakacyjną podróż czy wakacyjne wylegiwanie się na leżaku :)



Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Kobiecemu.

czwartek, czerwca 20, 2019

"Horologium czyli dom niezwykłych zegarów" Ariadna Piepiórka

"Horologium czyli dom niezwykłych zegarów" Ariadna Piepiórka
Cześć,

przyszła pora na recenzję kolejnej książki od wydawnictwa Skrzat :) Pamiętacie tą niezwykłą przesyłkę, którą otrzymałam z kluczem? Książeczka była tak niesamowicie zapakowana, aż szkoda było mi ją rozpakowywać. Ale przecież nie mogłam cały czas żyć w niewiedzy ;) I bardzo dobrze zrobiłam, bo trafiłam na książkę Pani Ariadny Piepiórki "Horologium czyli dom niezwykłych zegarów". Jesteście ciekawi jaka historia znalazła się w środku? Zapraszam na recenzję :)



Autor: Ariadna Piepiórka
Tytuł: Horologium czyli dom niezwykłych zegarów
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 355
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Aleksander, Zosia


Tytułowy Horologium to (w książce) dom, w którym mieszkają i żyją Niezwykli - jedni z głównych bohaterów baśni. Niezwykli - czyli (teoretycznie) ludzie, którzy mają niezwykłe i rzadko spotykane umiejętności oraz zdolności. Ale są też niezwykli pod względem swojego charakteru, podejścia do życia, swojej mądrości. Do tej grupy w pewnym momencie (niby przypadkiem) dołącza Olek z Zosią - dzieci, które życia się dopiero uczą. Więc czy mogą należeć do tajemniczego kręgu Niezwykłych?

Aleksander to teoretycznie jedenastoletni chłopiec. Teoretycznie jeśli policzymy lata kalendarzowe, natomiast pod względem doświadczenia życiowego jest na prawdę raczkującym dzieckiem. Przez całe swoje dotychczasowe życie był zamknięty w małym pokoiku, z którego wychodził jedynie na posiłki. Nie zna podstawowych słów i ich znaczeń. Jest bardzo nieśmiały, niepewny i zlękniony. Mimo wszystko okazuje się, że jest równie niezwykły... Ale na czym jego niezwykłość polega, czytelnik dowiaduje się dużo później. Towarzyszką Olka została Zosia. Ośmioletnia dziewczynka, której niezwykłość można zobaczyć na pierwszy rzut oka: owa bohaterka przemienia się w zwierzęta. Dzięki jej darowi dzieciom udaje się uciec z domowego więzienia i trafić do Horologium. Czy jednak to jest lepsza wersja ich życia? Czy dzieci będą tam szczęśliwe?


Horologium, czyli dom niezwykłych zegarów to nie jest zwykła opowieść czy historia. To baśń, która pochłania czytelnika od pierwszych stron. Sam prolog sprawia, że ciężko jest odłożyć książkę i zająć się czymś innym. Pierwsze dwie strony pokazują jak trafnie autorka dobrała narrację do całej historii. Narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika, dzięki czemu czuje się on ważny, a także czuje się częścią tej niesamowitej opowieści. Już od samego początku Pani Ariadna przemyca w treści życiowe mądrości czy fakty, nad którymi warto się chwilę zastanowić. Od razu wiadomo, że to nie będzie zwykła książka.



Tak jak wcześniejsze książki z wydawnictwa Skrzat, ta i ta ozdobiona jest rysunkami. Tym razem ich autorką jest Zofia Zabrzeska. Ilustracje nawiązują do treści baśni, dzięki czemu czytelnikowi nie tylko przyjemnie się czyta, ale również ogląda książkę :) Jest to ciekawa forma odpoczynku dla wzroku młodego człowieka :)




Autorka w Horologium czyli dom niezwykłych zegarów w formie pięknej baśni umieściła wiele codziennych i życiowych prawd, z którymi młode i starsze osoby się stykają. Poruszyła wiele trudnych tematów i zawiłości życia codziennego. Pokazała jak dobro walczy ze złem oraz jak bardzo zło jest uparte i zawistne. Czytelnik może także zauważyć jak szybko może rozwinąć się zło oraz jak trudno go powstrzymać. Ale Pani Ariadna skupia się nie tylko na dobru i złu - porusza również takie tematy jak miłość, prawdomówność, zaufanie czy odpowiedzialność za siebie i swoje czyny.



Moja ocena: 9/10. Jest to zdecydowanie jedna z lepszych książek jakie czytałam. Styl autorki, forma narracji oraz umiejętność zobrazowania opisywanych wydarzeń sprawia, że jeszcze nie raz sięgnę po Horologium. Dodatkowo tematy, które porusza autorka nie należą do najłatwiejszych, a jednak udaje się jej tak je przedstawić, że bez problemu powinny trafić do dzieci.

Dla kogo jest ta książka? Wydawnictwo przeznacza ją dla dzieci od 12 roku życia i myślę, że to jest najwcześniejszy wiek, w którym młode osoby w sposób rzetelny będą mogły zrozumieć tę historię. Ale książkę polecam również dorosłym - na prawdę to nie jest historia tylko dla dzieci. My - dorośli - także możemy z niej bardzo dużo wyciągnąć, a dodatkowo cudownie spędzić czas.


Za egzemplarz oraz możliwość recenzji dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu Skrzat.

środa, czerwca 19, 2019

"Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy" Paweł Maj

"Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy" Paweł Maj
Cześć,

dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki Pawła Maj "Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy". To kolejna książeczka, którą wydało wydawnictwo Skrzat, a która może zapewnić zajęcie i pomysły do zabawy Waszym pociechom. Idealna na weekend czy wakacje. Po lekturze Tosi nie tylko dziecko będzie wiedziało co robić, ale również i rodzice dostaną parę pomysłów na zorganizowanie czasu najmłodszym :)




Autor: Paweł Maj
Tytuł: Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy. 
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 256
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Tosia



Główną bohaterką książki (jak sama nazwa wskazuje) jest Tosia Tarapata - dziewczynka w wieku 12-14 lat (pierwsza historia jest, gdy Tosia ma 12 lat, a ostatnia gdy ma 14 lat). Bohaterka mimo swojego młodego wieku jest nad wyraz inteligentna, błyskotliwa, pewna siebie, odważna, skromna, rezolutna i spostrzegawcza. I to dzięki mieszance tych cech ciągle wpada w kłopoty i katastrofy, ale również dzięki temu przeżywa niesamowite przygody.

Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy to druga część opowieści o przygodach Tosi. W tym tomie czytelnik razem z bohaterką przeżywa 5 niesamowitych przygód, a każda kolejna wydaje się być coraz bardziej "nie z tej ziemi". Razem z Tosią znajdziemy się w opętanym ogrodzie, odkryjemy prawo piątek, poznamy Leśne Licho, przeczytamy Księgę koszmarów oraz przeżyjemy plagę pasigłowców. Ale te nazwy pewnie i tak Wam nic nie mówią :) Te przygody trzeba po prostu poznać zagłębiając się w świat Tosi! :) 

Książka ozdobiona jest skromnymi, czarno-białymi rysunkami Pani Moniki Sommer-Lapajew. Dzięki tym obrazkom dzieciom o wiele łatwiej będzie sobie wyobrazić jak wygląda Tosia, pasigłowiec czy fioletowa dziewczyna. Jest to kolejna książeczka od wydawnictwa Skrzat, w której ilustracje są bardzo dopasowane i pomocne w lekturze książki :) 



Przygody Tosi to jednak nie wszystko co znajdziemy w tej książce. Autor zadbał też o to, aby cała historia zawierała w sobie także trochę poważniejszych tematów. Poznając główną bohaterkę od samego początku możemy zaobserwować jak wielką moc i wartość ma dla niej rodzina i przyjaciele. Dodatkowo dziewczynka pokazuje jak powinno dbać się o otaczającą Nas przestrzeń, a także, że wszyscy ludzie (i nie tylko) zasługują na szacunek i odpowiednie traktowanie. Taka postawa ułatwia dziewczynce życie oraz rozwiązywanie zagadek, więc może warto ją (postawę) zaszczepić od razu w Naszych maluchach? :)


Uwaga! Tak jak w przypadku książki Soboty są dla Nas po poznaniu Tosi może się okazać, że Nasza pociecha będzie żądna przygód, zagadek i tajemnic :) Warto się na to przygotować i wcześniej jakieś zorganizować. Mogą to być podchody, spotkanie z harcerzami/zuchami czy odkrywanie skrzynek w ramach opencaching. Tosia w Tarapatach to na prawdę świetna książka, która może stać się początkiem niecodziennych pomysłów i aktywności dzieci :) 



Moja ocena: 8/10. Historie opisane przez Pana Pawła są niesamowite, nadzwyczajne i magiczne. Ale przecież właśnie takie powinny być historie dla dzieci! Dodatkowo wszystko napisane jest w sposób lekki, zabawny i wciągający - jak dziecko zacznie czytać jedną z historyjek - nie będzie mogło doczekać się końca :) Jedynie w opowieści o zagadce 5P trochę mnie rozczarowała - zdecydowanie zabrakło tu konkretnego zakończenia. Moja ciekawość nie została zaspokojona! :) 

Dla kogo jest ta książka? Wydawnictwo kieruje ją dla dzieci od 7 roku życia. Jak dla mnie to trochę za wcześnie. I przez samą bohaterkę i przez różne przygody, które przeżywa Tosia, a które chciałyby przeżyć również najmłodsi czytelnicy. Koniecznie do historii Pana Pawła wrócę jak Natalia będzie miała koło 10 lat - mam nadzieję, że będzie się wtedy równie dobrze bawiła przy czytaniu, jak ja teraz :) A potem razem spróbujemy poodkrywać jakieś zagadki - może to będzie idealny wstęp do Opencaching



Za możliwość zrecenzowania Tosi dziękuję Dominice Smoleń, a za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat.

wtorek, czerwca 18, 2019

Czy można przegrać życie? - "Gaming house" Dominika Smoleń

Czy można przegrać życie? - "Gaming house" Dominika Smoleń
Cześć,

zapraszam Was na recenzję książki, na którą długo czekałam: Gaming house. Czas oczekiwania nie był najgorszy. Najtrudniejszą rzeczą okazało się napisanie recenzji książki Dominiki Smoleń. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu.





Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Gaming house
Wydawnictwo: WasPos
Liczba stron: 369
Data premiery: 2019
Bohaterowie: Diana, Klara, Sandra, Aleksander, Filip, Gabriel, Michał, Rafał



Tytułowy Gaming house to dom, w którym mieszka ośmioro przyjaciół. Pomimo niewielkich różnicy wieku i charakterów tworzą oni zgraną paczkę, która ma bardzo podobne zainteresowania. Nazwa ich domu nie jest przypadkowa: to na prawdę dom gier/graczy. Zgłębiając się w lekturę czytelnik zmuszony jest również poznać co niektóre nazwy/określenia czy zasady panujące w grze LOL (League od Legends).

Ciężko jest opisać bohaterów tej historii i autorka zdaje sobie z tego sprawę. Nie tylko można pomylić się kto jest z kim spokrewniony, ale również kto z kim... sypia. Tak. temat seksu jest w tej książce tak samo często poruszany jak temat gier. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie myśl, że cała sytuacja jest dosyć mocno przesadzona. 

Gaming house to opowieść o życiu ośmiorga młodych ludzi, którzy tak właściwie nie wiadomo z czego się utrzymują (tylko trójka z nich pracuje i to można powiedzieć, że dorywczo: pisarka, malarka i programista), jak się żywią (tylko dwie osoby potrafią gotować) i jak zaliczają sesję na studiach. Dodatkowo całe ich życie polega albo na graniu albo na uprawianiu seksu (i to nie koniecznie z jedną osobą).

Jeśli tytuł książki jest w stanie naprowadzić wtajemniczone osoby w tematykę, o tyle okładka zdecydowanie odbiega od całej historii. Na pierwszy rzut oka widzimy przyjaciół, którzy całkiem nieźle się bawią gdzieś poza murami domu - obstawiałabym, że to jakiś piasek czy woda. Jednak w całej historii nie będzie Nam dane przeczytanie takiego fragmentu. Bohaterowie wychodzą jedynie na uczelnie oraz do sklepu (i to nie rzadko z gps-em). 



Czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens? W pierwszej chwili moje odpowiedzi brzmiałyby: NIE. Ta książka nie niesie za sobą niczego więcej - ot, zwykła historia o młodych ludziach. Jednak po pewnym czasie od przeczytania Gaming house do głowy przyszła mi całkowicie inna myśl. Ta książka pokazuje jak łatwo młode osoby mogą przegrać swoje życie. I w sensie dosłownym i metaforycznym. W przeciwieństwie do innych książek, ta historia nie pokazuje jak żyć, lecz... jak nie żyć. Znajdziemy w niej historię bohaterów, którzy traktują swoje życie poważnie, mimo, że mają swoje "zboczenia", ale także pokazuje osoby, które w ogóle nie przywiązują wagi do swojego życia. Ba! Końcówka powieści pokazuje to bardzo wyraźnie. Więc, czy z tej historii można wynieść coś wartościowego? Czy autorka ukryła głębszy sens?  TAK. Tylko trzeba chcieć :) 




Moja ocena: 5/10. Pomimo, że historia opowiadana w Gaming house wpasowuje się w moje klimaty, niestety ciężko było mi dotrzeć do końca książki. Czy winą jest mój wiek? Czy już za bardzo odstawałam od bohaterów? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Dominika Smoleń dba, aby w każdym rozdziale coś się działo. Są i śmieszne momenty, i poważniejsze historie. Jednak ja nie potrafiłam odnaleźć się w tej opowieści. Według mnie jest ona zdecydowanie zbyt przerysowana i zagmatwana. W dodatku nawet nie chcę myśleć, że takie rzeczy mogłyby się dziać na prawdę. Niewątpliwym plusem tej książki, o którym nie można zapomnieć jest fakt, że honorarium autorki idzie na cele charytatywne (dokładnie na ośrodek dla dzieci w Górze Włodowskiej). Gaming house czyta się lekko i łatwo - Dominika Smoleń ma dosyć przyjemne pióro. 

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Długo odpowiadałam sobie na to pytanie :) Najpierw pomyślałam, że dla typowych młodych ludzi w wieku ok. 17-21 lat, ale po chwili stwierdziłam, że lepiej nie, bo jeszcze się zainspirują. Później pomyślałam o grupie osób, ciut starszych (25-30 lat), ale też mi nie pasują, bo to raczej nie będzie już ich klimat. Doszłam wtedy do wniosku, że nie wiem dla kogo jest ta książka. Ujmę to tak: dla osób rozrywkowych, wyzwolonych i oczekujących ciągłych wrażeń.



Za książkę dziękuję autorce: Dominice Smoleń oraz wydawnictwu WasPos

sobota, czerwca 15, 2019

"Ręce ojca" Aleksandra Julia Kotela

"Ręce ojca" Aleksandra Julia Kotela
Cześć,

zapraszam Was na recenzję kolejnego debiutu, który wpadł w moje ręce :) Tym razem miałam okazję przeczytać książkę Aleksandry Julii Koteli "Ręce ojca". Opis wydawcy jest bardzo intrygujący i długo nie mogłam się doczekać, aż będę mogła zapoznać się z całą historią :) Czy było warto czekać? Czy warto sięgać po debiuty?


Autor: Aleksandra Julia Kotela
Tytuł: Ręce ojca 
Wydawnictwo: JanKa wydawnictwo
Liczba stron: 316
Data premiery: 16.05.2019
Bohaterowie: Julia, Marek, Jan



Główna bohaterka to dwudziestokilkuletnia Julia. Kobieta, która nigdy nie poznała swojego ojca, a z matką ma bardzo napięte stosunki. Tajemnicza aura, którą otoczony jest Jan, sprawia, że dziewczyna zaczyna go nienawidzić za jego brak w swoim życiu. W efekcie końcowym Julia ma matkę, z którą totalnie nie potrafi się porozumieć oraz ojca, którego nigdy nie miała okazji poznać. Oba te fakty w sposób znaczący wpłynęły na dotychczasowe życie bohaterki. Narratorem w książce Ręce ojca jest właśnie ona - Julia, która zabiera Nas w podróż w czasie po swoim (i nie tylko swoim) życiu. Historia napisana przez Panią Aleksandrę to miejscami monolog, a miejscami standardowa powieść. O czym właściwie jest ta książka? 

Julia przybywa do Heidelbergu po otrzymaniu informacji o śmierci swojego ojca. Ojca, którego teoretycznie nienawidzi. Który zostawił ją (i jej matkę) jak była niemowlakiem. O którym nie może przestać myśleć, i którego szuka w wielu mijanych mężczyznach, a o którym jej matka nie chce nic powiedzieć. Okazuje się, że Julia dziedziczy bar, pracowników, tajemniczą historię swojej rodziny oraz... przyjaciela ojca. Wyjazd do Niemiec jest dla dziewczyny szansą na nowe życie, nową rodzinę, na odkrycie swoich korzeni oraz tajemnicy rodzinnej. Jak sobie poradzi w całkowicie nowym otoczeniu? Czy uda jej się odkryć prawdę? Czy będzie potrafiła rozpoznać szczerość od manipulacji?


Ręce ojca to historia, która teoretycznie trwa tylko kilkadziesiąt godzin. Właśnie przez taki okres czasu towarzyszymy Julii - głównej bohaterce. Jednak okres, który obejmuje historia jest o wiele, wiele dłuższy. Główna bohaterka przenosi siebie i czytelnika w czasie i opowiada historię swojego życia. Historię, która właściwie zaczyna się w dniu śmierci jej ojca. A kończy .... tego już Wam nie zdradzę :) Mogę jedynie napisać, że podczas tych kilkudziesięciu godzin poznajemy prawie całe życie Julii (i nie tylko), a autorka nie pozwoli Nam się zanudzić :)

Aleksandra Kotela w swojej powieści porusza bardzo wiele trudnych tematów. Począwszy od relacji między rodzicami, a dziećmi, skończywszy na relacjach między (teoretycznie) obcymi sobie ludźmi. Dodatkowo często zahacza o tematy związane z dobrem, złem, uczciwością, kłamstwem, szczerością, manipulacją czy zaufaniem. Nie można też zapomnieć, że właściwie cała książka jest o kobiecie, która została "porzucona" przez swojego ojca i wychowywała się bez niego. Sytuacja bardzo często spotykana w realnym świecie. Podczas czytania czytelnik często przymyka książkę, aby pogrążyć się we własnych myślach, własnych przemyśleniach i rozterkach. Pani Aleksandra w swojej powieści cały czas pokazuje czytelnikowi, że tajemnice (jakie by nie były) nie są dobre i mogą przynieść bardzo wiele złego. Chociaż... czy gdyby Julia od początku znała prawdę, to byłoby lepiej? Na to pytanie każdy z Nas musi sobie odpowiedzieć samodzielnie :)


Moja ocena: 7/10. Nie jest to książka na jeden wieczór. Napisana jest dojrzałym i pełnym powagi tonem, dzięki czemu czytelnika podczas czytania chwyta nie kilka, a kilkanaście chwil refleksji. Refleksji nad życiem, więzami rodzinnymi, dobrem i złem czy własnymi uczuciami. W całej książce znalazłam raptem może 2 lub 3 literówki, co w porównaniu do ostatnio wydawanych książek jest na prawdę świetnym wynikiem. Dodatkowo styl autorki nie razi w oczy - jest przystępny i myślę, że trafi do większości czytelników. Czy warto sięgnąć po ten debiut? Zdecydowanie warto :)

Podsumowanie: Dla kogo jest ta książka? Dla każdego kto szuka niebanalnych historii i niebanalnej literatury. Dla osób lubiących historie, które zmuszają do przemyśleń i refleksji. Dla osób lubiących książki z tajemnicą w tle :)


Za egzemplarz dziękuję Dominice Smoleń oraz wydawnictwu JanKa
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger