piątek, marca 20, 2020

"Chłopiec" Zbigniew Zyśk

"Chłopiec" Zbigniew Zyśk
Cześć,

zapraszam na recenzję książki Zbigniewa Zyśk "Chłopiec". Thrilleru wydanego przez wydawnictwo Oficynka. Mrocznego dzieła o złych wyborach w złym świecie. Jak bardzo mroczny może być świat? A jak bardzo złe mogą być wybory głównego bohatera? Aby się przekonać - konieczne jest przeczytanie tej książki. Ja mogę Wam jedynie napisać, co sądzę o tej pozycji.


Zarys fabuły

Chłopiec to opowieść  Mateusza o jego życiu, demonach przeszłości oraz demonach teraźniejszości. To historia chłopaka, który nie na wszystko ma wpływ, a jeśli już może decydować - nie zawsze wybiera to, co powinien. Autor opisuje jego relacje z przyjaciółmi i kobietami oraz przygody z narkotykami, z policją, z samochodami oraz "mafią".

Bohaterowie

Mateusz - syn policjanta. Mężczyzna, który od wielu lat walczy z traumą nabytą w czasach dzieciństwa. Chłopiec pozbawiony matczynych uczuć w dzieciństwie, za to otoczony agresywnym, wymagającym i despotycznym ojcem.


Moje przemyślenia

Przedstawiona opowieść była na tyle chaotyczna, że trudno mówić tu o jakichkolwiek przemyśleniach, chociaż mogłoby być ich na prawdę sporo. Wystarczyłoby, aby autor porządnie pociągnął chociaż jeden wątek.
To już drugi thriller, który przeczytałam w ciągu miesiąca (pierwszy: Dziewczyna, którą znałaś), i drugi który nie porwał mojego serca. Zaczęłam się w końcu zastanawiać czy na pewno wiem, czym jest ten gatunek literacki i czy może nie oczekuję czegoś, czego nie powinnam. Ale jednak nie. Na Taniej Książce znajdziemy taką definicję tego gatunku:
Thriller, inaczej dreszczowiec, to utwór zaliczany do rodzaju sensacyjnego, który u odbiorcy ma wywołać dreszcze emocji. Do osiągnięcia tego wykorzystuje m.in. napięcie, tajemniczość oraz niepewność, które to ujście znajdują w nieuniknionym punkcie kulminacyjnym.

Moja ocena

3/10 - słabo. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to mniejsze niż standardowe wydanie książki - to trochę na plus. Książka nie zajmuje zbyt wiele miejsca, a także nie jest za ciężka. Dzięki temu można ją czytać (prawie) wszędzie. I niestety... na tym plusy się kończą. Chłopiec to dosyć chaotyczna opowieść głównego bohatera o swoim życiu. Można powiedzieć, że to coś a'la pamiętnik. Bohater w swojej opowieści skacze od jednego wydarzenia ze swojego życia do drugiego. Od jednej osoby, do drugiej. Wszystko jest opowiadane chronologicznie, jednak czytelnik nie ma pojęcia ile czasu pomiędzy jednym wydarzeniem, a drugim upłynęło. Dodatkowo historie dotyczą różnych osób - tu również nie ma jakiegoś schematu. O braku emocji, tajemnicy czy momentów grozy nie wspomnę. Czytając Chłopca miałam wrażenie, że książkę tę napisał nastolatek, który gdzieś miał pomysł na fabułę, ale zgubił go już w pierwszym rozdziale i nie wiedział jak z tego wyjść obronną ręką. Podsumowując: niestety nie wiem, co autor chciał przekazać czytelnikowi :( Wszystkie poważne i konkretne wątki poruszał i traktował je po macoszemu.

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Niestety nie wiem. Nie mam pojęcia, komu mogłaby ona przypaść do gustu.



Autor: Zbigniew Zyśk
Tytuł: Chłopiec
Wydawnictwo: Oficynka
Premiera: 08.07.2019
Liczba stron: 234
Bohaterowie: Mateusz

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Oficynka


czwartek, marca 19, 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley

"Córka gliniarza" Kristen Ashley
Cześć,

18.03.2020 roku premierę miała kolejna książka Kristen Ashley "Córka gliniarza". Autorka znana jest z serii Dream men (Tajemniczy mężczyzna, Niepokorny mężczyzna, Idealny mężczyzna i Wymarzony mężczyzna). Tą serią byłam zachwycona, dlatego po najnowsze dzieło Kristen Ashley sięgnęłam bez wahania. Czy dobrze zrobiłam?



Zarys fabuły

Córka gliniarza to miłosna historia Indy i Lee. Indy - tytułowa córka policjanta - od wielu lat zakochana jest w Lee - bracie swojej przyjaciółki oraz synu swojej "przyszywanej matki".  Para od najmłodszych lat spędzała ze sobą mnóstwo czasu: w końcu ich matki były przyjaciółkami. Po śmierci matki Indy, Kitty za punkt honoru wyznaczyła sobie, aby odpowiednio wychować córkę swojej przyjaciółki oraz... zeswatać ją z jednym ze swych synów. Gdy jednak po kilkunastu latach prób podrywu mężczyzna pozostaje niewzruszony na zabiegi Indy i Kitty kobiety odpuszczają. Wtedy los zaczyna pisać własny scenariusz...

Bohaterowie

Indy - córka gliniarza, która od najmłodszych lat jest związana ze środowiskiem policyjnym. Zna ją każdy policjant na komisariacie. Po śmierci matki wraz ze swoim ojcem została wciągnięta do rodziny jej przyjaciółki. Przez kilkanaście lat beznadziejnie zakochana w Lee. Po śmierci babci otrzymała nie tylko część bliźniaka, ale również dobrze prosperującą księgarnie. Dziewczyna, która ma własny styl i której chyba nie da się nie lubić 

Lee - wieloletni obiekt westchnień Indy. Mężczyzna który zwraca na siebie uwagę wyglądem, zachowaniem oraz emanującą energią. Nikt nie wie czym dokładnie się zajmuje, ale każdy się o niego martwi i wie, że są to działania na pograniczu prawa. Bad boy z zasadami, o którym marzy większość dziewczyn.

Moje przemyślenia

Trudno pisać o jakichkolwiek przemyśleniach, gdy nie znajduje się drugiego dna w książce. Jest to typowa powieść, która ma służyć wyłącznie relaksowi. Niestety dla osób czytających dużo książek z tego gatunku, ten relaks może być przysłonięty zbyt dużą schematycznością powieści oraz powtarzalnością wątków i sytuacji. 

Moja ocena

6/10 - średnia. Bardzo ciężko ocenić mi tę książkę. Gdybym nie znała wcześniejszych powieści tej autorki dałabym mocną 7. Jednak znajomość innych książek powoduje, że mam ochotę ocenić książkę na 5. Postanowiłam wypośrodkować ocenę :) Dlaczego aż tak niska ocena, mimo, że dobrze i szybko czytało mi się tę książkę? Czytając wcześniejszą serię Kristen Ashley miałam nadzieję, że Córka gliniarza okaże się czymś super. Niestety - znając wcześniejsze książki autorki, "Córka..." okazała się co najwyżej średnia. Ciągle miałam wrażenie, że historia jest napisana na tym samym schemacie co Tajemniczy mężczyzna, a jedynie otoczka historii i bohaterowie są inni. Chociaż i tu nie byłam pewna, bo kilka imion i nazwisko głównego bohatera było jakieś znajome. Na prawdę miałam wrażenie, że Lee to Hawk, a Indy to Gwen. Tak jakby autorka miała jeden schemat książek i na nim opierała wszystkie historie. 
Dodatkowo wersja, którą miałam w dłoniach pozostawiała wiele do życzenia: literówki, niepasujące tłumaczenie, czy zwroty, których w Polsce się w takiej formie nie używa. Jednym słowem: kiepsko. Korektor i redaktor się nie popisali. Podsumowując: pierwsza połowa była w porządku pod względem wydawniczym, ale dosyć średnia pod względem samej historii, a druga część, gdzie akcja się rozkręciła, łapała minusy za korektę i redakcję tekstu.

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla osób lubiących historie miłosne z gangsterami w tle ;)


Autor: Kristen Ashley
Tytuł: Córka gliniarza
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 510
Data premiery: 18.03.2020
Bohaterowie: Lee, Indy

 Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Akurat.

poniedziałek, marca 16, 2020

"Iskra" Alicja Wlazło

"Iskra" Alicja Wlazło
Cześć,

zapraszam Was na recenzję kolejnej książki Alicji Wlazło: "Iskra". To drugi tom serii o Zaprzysiężonych. To co ważne! Jeżeli nie czytaliście pierwszego tomu ("Mrok") to koniecznie to nadróbcie przed przeczytaniem recenzji. Inaczej spotka Was kilka(naście) spojlerów. Tak - tę serię trzeba czytać po kolei :) Czy Iskra okaże się tak samo dobra jak Mrok? 


Zarys fabuły

Laureen przeszła próbę, dzięki czemu wraz z Sigarrem trafia na Daenion, na którym czekają na zaprzysiężenie. Czas oczekiwania wypełniony jest treningami, nauką oraz ... wrogością innych Zaprzysiężonych. Moc i siła Kalisty zamiast cieszyć, zaczynają sprawiać kłopoty i przyciągają zmartwienia. Jak długo dziewczynie uda się walczyć ze swoim przeznaczeniem? Ile można opierać się miłości? Jak wielka potrzebna jest moc, aby walczyć z chciwością, zawiścią oraz władzą? Aż wreszcie... ile trzeba zapłacić, aby móc poznać siebie, swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość?

Bohaterowie

Ponownie główną bohaterką jest Laureen (Kalista). Prawie zawsze towarzyszy jej Siggar, a od czasu do czasu o kawałek uwagi upomni się Silimir. Swoją rolę w powieści ma również Nancy.

Kalista - nowe (kolejne?) wcielenie Laureen. Kobieta zapoznaje się ze swoją mocą, umiejętnościami oraz ... przeszłością. Nawiedzana jest nie tylko przez demony związane z utratą rodziny, ale również przez wizje nieznanej przeszłości. Odważna, pewna siebie, stanowcza, wojownicza. Kalista nie ucieka, lecz walczy. Próbuje dojść do prawdy, a jednocześnie chronić najbliższych. Idealna.

Siggar - opiekun, trener i ... obiekt westchnień Kalisty. Mężczyzna równie przystojny, co niebezpieczny. Bestia w ciele człowieka. Codziennie walczy i wybiera między swoją powinnością, a uczuciem, któremu nie może się poddać.

Silimir - jeden z potężniejszych magów wśród Zaprzysiężonych. Przyjaciel Siggara, trener Laureen, przyjaciel z dzieciństwa poprzedniego wcielenia Kalisty.

Nancy - pozytywna cząstka Zaprzysiężonych. Wiecznie uśmiechnięta i zarażająca uśmiechem przyjaciółka Siggara, Silimira oraz Kalisty. Tylko czy na pewno?



Moje przemyślenia

Po raz kolejny twórczość Alicji Wlazło zahacza o różne tematy. W Iskrze przeczytamy o lojalności, przyjaźni, władzy, zazdrości, miłości i ... normalności. Autorka pokazuje jak chęć posiadania władzy może wpłynąć na otoczenie oraz historię. Pokazuje również, jak ważna jest lojalność wobec przyjaciół czy współbraci. Świat przedstawiony w książce trochę przypomina mi życie w korporacji. Są osoby na stanowiskach, są osoby, które mają naturalny dar przywództwa, ale nie mają takiej roli i są osoby, które wiele by chciały, ale właściwie nic nie robią w tym zakresie lub zwyczajnie nie nadają się do tych zadań. A tak na prawdę celem nie powinna być walka o tzw. stołek tylko zrozumienie i zaakceptowanie siebie. A następnie wybranie drogi, która będzie dostosowana do możliwości, umiejętności i własnych predyspozycji.

Moja ocena

7/10 - dosyć dobra książka. Początek przygody z Iskrą był dla mnie ciężki. Jakoś tak nie potrafiłam się wciągnąć w całą historię. Nie wiem czy przeszkadzała mi większa liczba narratorów czy wielość wątków. A może brak dynamizmu w początkowych rozdziałach? Mniej więcej od połowy książki poszło już z górki :) Pomimo różnej narracji historię Kalisty czyta się bardzo szybko :) Niestety po raz kolejny jest kilka wątków nie wyjaśnionych (sny bohaterki, przebłyski świadomości, rodzina, miłość, zemsta Loary oraz Nieumarły i Potępieni). No i samo zakończenie - zdecydowanie będę czekać na kolejną część!

Podsumowanie

Ostatnio nie boję się już książek z gatunku fantastyki. Coraz chętniej po nie sięgam. Dużą zasługę w tej zmianie miał Mrok. Na szczęście Iskra tylko utwierdza mnie w tym postępowaniu :)
Dla kogo jest ta książka? Dla każdego kto ma ochotę na historię z magią w tle :) Jedynie trzeba pamiętać, aby przed przeczytaniem Iskry, wejść do Mroku ;)


Autor: Alicja Wlazło
Tytuł: Iskra
Wydawnictwo: Inanna
Liczba stron: 316
Premiera:15.02.2020
Bohaterowie: Kalista, Siggar, Silimir, Nancy

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Inanna.

niedziela, marca 01, 2020

Czytelnicze podsumowanie lutego 2020

Czytelnicze podsumowanie lutego 2020
Cześć,

nadal mam chęci, nadal zapisuję przeczytane książki, a w dodatku udało mi się znaleźć czas w odpowiednim dniu :) Zatem zapraszam na czytelnicze podsumowanie lutego 2020 roku.



Luty 2020 pomimo tego, że był dosyć ciężkim miesiącem dla mnie wyszedł dosyć dobrze pod względem czytelniczym :) Przeczytałam 8 książek, a 9 rozpoczęłam (ta... chyba już to kiedyś czytaliście, prawda?). Oto z jakimi książkami spędzałam czas w lutym:


9/2020 - Na koniec świata Ewa Maja Maćkowiak - ciepła historia, z którą bardzo przyjemnie spędziłam czas. Dzięki niej oderwałam się od rzeczywistości i mogłam zatopić w historii innych osób :) Świetna lektura, gdy za oknem wieje wiatr i nie wiadomo czy mamy wiosnę czy jesień - moja ocena: 8/10.



10/2020 - Ekorodzina Magdalena Harnatkiewicz - książka dedykowana dzieciom, ale warto, aby również dorośli ją przeczytali. Historia o Ziemi, Słońcu i Układzie Słonecznym. O tym dlaczego warto segregować śmieci oraz kim dla Nas jest Ziemia - moja ocena: 8,5/10.





11/2020 - Srebrny Łabędź Amo Jones - pierwszy tom serii Elite Kings Club. Książka, na którą trafiłam dzięki Kindze z bloga Velaris' Library. Historia, którą pochłonęłam w kilka godzin. TO JEST TO CO LUBIĘ. Chociaż, nie podejrzewałam, że historia związana z elitarną szkołą kiedykolwiek mnie zainteresuje - moja ocena: 9/10.


12/2020 - Marionetka Amo Jones - drugi tom serii Elite Kings Club. Chyba najsłabsza część serii, ale mimo to bardzo mi się podobała. Mam wrażenie, że mogłaby być jedynie połówką, a nie osobną częścią - moja ocena 6/10.




13/2020 - Tacet a mortuis Amo Jones - trzeci tom serii Elite Kings Club. Część, którą pochłonęłam dosyć szybko. Tom, w którym cała historia i tajemnica zostaje rozwiązana, jednak... równocześnie zaczyna kolejny wątek :) Autorka nie pozwoli o sobie zapomnieć i już zapowiada kolejną część - moja ocena: 7/10.



14/2020 - Nero Sarah Brianne - pierwsza część serii Made Men. Na fali zachwytu Elite Kings Club postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę, której akcja toczy się w elitarnej szkole. Był to dobry wybór, aczkolwiek nie złapał mnie za serce tak bardzo jak "Srebrny Łabędź". Mimo to przy Nero spędziłam przyjemne chwile - moja ocena: 7/10.



15/2020 - Dziewczyna, którą znałaś Nicola Rayner - największe rozczarowanie miesiąca. Szykowałam się na historię, która będzie trzymała mnie w napięciu od pierwszej do ostatniej chwili, a dostałam zwykłe opowiadanie bez emocji - moja ocena: 5/10.



16/2020 - Na lodzie Małgorzata Falkowska - historia, która na pierwszy rzut oka nie wbija w fotel, jednak jeśli pozwolimy porwać się bohaterom i ich emocjom, to na długo pozostanie w naszej pamięci. Książka, której zakończenie było dla mnie największym zaskoczeniem miesiąca - moja ocena: 8/10.


Jak widzicie luty pod względem gatunków, które czytałam był różnorodny, a marzec zapowiada się podobnie :)

Czytaliście, którąś z tych książek?
Macie podobne, a może całkowicie inne odczucia?
Dajcie znak :) 

piątek, lutego 28, 2020

"Na lodzie" Małgorzata Falkowska

"Na lodzie" Małgorzata Falkowska
Cześć,

tym razem zapraszam Was na recenzję książki Małgorzaty Falkowskiej "Na lodzie". Premiera była 15 lutego 2020 roku. Od razu nasuwa się pytanie, czy to dobra książka na prezent walentynkowy? Czy to będzie kolejna przesłodzona miłosna historia? Sami zobaczcie :) 



Zarys fabuły

Lena jest wschodzącą polską gwiazdą jazdy figurowej na lodzie w parze. Jednak jak to w życiu bywa 3 tygodnie przed olimpiadą nieszczęśliwy wypadek dyskwalifikuje dziewczynę z zawodów, a w jej miejsce wchodzi Beata. Dziewczyna, która zajmuje jej miejsce nie tylko na lodzie, ale również w sercu partnera. Jednak to nie koniec złych wiadomości dla Leny. Aby móc podnieść się po upadku oprócz ciężkiej rehabilitacji kobieta zaczyna uczęszczać również na terapię grupową, gdzie poznaje Krzyśka. Niestety jej styl i pozerskie zachowanie nie przypada do gustu ani grupie, ani prowadzącemu terapię. Do czasu. Czy sportowy upór i siła walki pozwoli Lenie znów stanąć na nogi? Czy kobieta podniesie się z podwójnej straty? 

Bohaterowie

Lena - łyżwiarka figurowa, która zakwalifikowała się do Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Razem z Jackiem tworzą parę nie tylko na lodzie, ale i w życiu. Dziewczyna jest bardzo zadowolona ze swojego życia oraz swoich planów na przyszłość: lód to całe jej życie. Żyje swoją pasją i dla niej. Ludzie mają dla niej drugorzędne znaczenie. Na szczęście w pewnym momencie bohaterka ulega przemianie i zdobywa całe moje serce :)
Krzysiek "Luki" - były hokeista. Mężczyzna, który wie, co to znaczy stracić swoją życiową szansę. Sportowiec, który od 2 lat walczy każdego dnia, aby wstać z łóżka i żyć dalej. A mimo to potrafi pomagać innym. Bohater, który wywołuje w człowieku mieszane uczucia: niby przygnębiony, smutny, bez siły do życia, a jednak z jakąś wewnętrzną energią, którą dzieli się z innymi. Zraniony przez kobietę, a jednocześnie ufny. 

Moje przemyślenia

Tym razem moje przemyślenia nie będą dotyczyć poruszanych problemów, czy drugiego dna w historii. Po przeczytaniu Na lodzie miałam jedno przemyślenie: "Takiego końca się nie spodziewałam - ja się nie zgadzam!". A jednak po chwili w mojej głowie pojawiły się kolejne myśli. Mimo że historia mogłaby jeszcze trwać, to chyba dobrze że została zakończona w tym momencie. W chwili gdy emocje czytelnika są na maksymalnym poziomie, a zadowolenie z książki ogromne. Rzadko kiedy autorzy decydują się na takie zachowanie. Najczęściej, albo "usypiają" emocje czytelnika, albo kontynuują historię w kolejnym tomie. Tu autorka wyraźnie napisała, że kolejnej części nie będzie. A zakończenie... Zawsze można samemu napisać i podesłać autorce. Ciekawe czy myślała o podobnym ;)

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra książka. Duży plus ode mnie na pewno za Toruń, za emocje i za bohaterów. Za polskość, która na samym początku rzuca się w oczy i gryzie, ale już po kilkunastu kartkach przestaje. Minus za ciężki początek. Początkowo historia wydawała się strasznie banalna, w dodatku napisana podobnym stylem do innej książki Pani Małgorzaty ("Zaskocz mnie"). Później nadal była banalna, ale... bardzo wciągająca. Już nie przeszkadzała polskość, nie przeszkadzał banał. Liczyli się bohaterowie i ich historia. Trochę denerwował mnie schemat, który już znam: dwóch narratorów (raz dziewczyna, raz chłopak), jeden bohater przeżywa love story, które w pewnym momencie zostaje zakończone, aż w końcu połączenie się dwóch bohaterów. Jednak zakończenie wbiło mnie w podłogę i mogę śmiało napisać, że całkowicie wynagrodziło wszelki schemat czy banał. 

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy chcą spędzić przyjemny wieczór z książką. Dla osób lubiących konkretne postacie, konkretną historię, konkretne emocje. Ja mogę jedynie zdradzić, że mój egzemplarz już kursuje w mojej rodzinie, a pierwszą ocenę (bardzo pozytywną) zebrał od ... mojej babci :) Dlatego ta historia jest dobra dla wszystkich - bez względu na wiek :)  



Autor: Małgorzata Falkowska
Tytuł: Na lodzie
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Inanna
Data premiery: 15.02.2020
Bohaterowie: Lena, Krzysztof

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Inanna

środa, lutego 26, 2020

"Dziewczyna, którą znałaś" Nicola Rayner

"Dziewczyna, którą znałaś" Nicola Rayner
Cześć,

zapraszam Was na recenzję thrilleru Nicoli Rayner Dziewczyna, którą znałaś. Czy warto po nią sięgnąć? Czy powieść Nicoli trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony? Sami zobaczcie.




Zarys fabuły

Dziewczyna, którą znałaś to historia o zaginionej/zamordowanej Ruth. Dziewczynie, z którą nie wiadomo co się stało. Po prostu pewnej nocy wyszła i ... zaginęła. Pozostawiła jednak po sobie sukienkę, buty i... list. Gdy po 15 latach od pamiętnej nocy Alice zauważa Ruth w pociągu nie może uwierzyć w to co widzi. A właściwie w co widziała tylko przez chwilę, bo dziewczyna magicznie zniknęła z przedziału. Od tego czasu Alice walczy ze swoimi przeczuciami, wspomnieniami i... mężem. Nikt nie chce jej uwierzyć - nawet najbliżsi Ruth. W końcu gdy sama zaczyna wątpić w swoją poczytalność, siostra zaginionej otrzymuje Niunia i postanawia połączyć z Alice siły w śledztwie. Czy kobietom uda się wyjaśnić tajemnicę z przeszłości? Czy dowiedzą się, co się stało z Ruth?


Bohaterowie

Alice prawniczka specjalizująca się w sprawach rozwodowych, a do tego żona byłego parlamentarzysty Georga. Mężczyzna aktualnie porzucił życie polityczne na rzecz kariery telewizyjnej. Kobieta, która ma wszystko: idealnego męża, idealną pozycję w życiu i poczucie, że coś jest przed nią ukrywane. Wszystko to sprawia, że prawniczka zaczyna drążyć w przeszłości. Bohaterka, która prawie od razu przypadła mi do gustu i którą bardzo polubiłam. 
Naomi siostra zaginionej kobiety. Lesbijka, która od wielu lat walczy ze złamanym sercem oraz poczuciem straty. Gdy już za chwilę ma spełnić się jej i Carli marzenie, demony przeszłości ponownie wychodzą na wierzch. Dawna koleżanka jest przekonana, że widziała jej zaginioną siostrę, a dodatkowo ktoś przesyła jej Niunia. Kobieta stara się nie zwariować i wyjaśnić całą sytuację. 
Kim przyjaciółka Ruth z czasów studenckich. Dziewczyna, która zawsze musiała walczyć o uwagę mężczyzn, ale nie traktowała życia zbyt poważnie. Do momentu, w którym poznała Richarda. Niestety - okazała się to miłość nieodwzajemniona, a do tego zakazana. Kobieta, która ma w sobie wszystkie możliwe kobiece cechy i zachowania. Przyjaciółka, a jednocześnie wróg Ruth. Zdecydowanie nie polubiłam się z tą postacią, chociaż mam świadomość jak wiele takich kobiet jest w moim otoczeniu. 


Moje przemyślenia

Dziewczyna która znałaś jest książką, która pokazuje jak wiele rzeczy może nam umykać. Jak często ludzie potrafią wieść podwójne życie i wchodzić w całkowicie różne rolę. Ale także jak bardzo potrafią strzec swoich tajemnic i przeszłości. Jednocześnie jest to historia, dzięki której czytelnik zaczyna zastanawiać się czy wszystkie sprawy z przeszłości ma rozwiązane, czy wszystko zostało należycie zakończone. To opowieść o tym, że przeszłość potrafi wrócić do człowieka w najmniej odpowiednim momencie, i jeżeli nie jest zakończona może bardzo zamieszać w obecnym życiu.


Moja ocena 

5/10. Najtrudniejszy był początek. Dziwna forma narracji - raz w pierwszej osobie, a raz jako wszechwiedzący narrator. Po przestawieniu się na styl autorki było już całkiem z górki chociaż muszę przyznać że na początku gubiłam się w bohaterach i ich powiązaniach. A to wszystko za sprawą cięgle zmienianej narracji. Historia mnie wciągnęła, ale dopiero po połowie. A dokładniej gdy Alice i Naomi połączyły siły. Niestety... Zakończenie totalnie mnie zawiodło. Nie tego oczekiwałam po thrillerze. W dodatku uważam, że sam tytuł też nie jest trafiony. Czy są plusy? Całkiem ciekawa historia, która dobrze się czyta, ale uważam że potencjał został totalnie niewykorzystany. Taką historię można byłoby ubrać w inne zakończenie, w większą ilość emocji (tu mi ich totalnie zabrakło) i byłaby bomba. A tak jest... zwykła powieść, którą można, ale nie trzeba przeczytać. Żaden thriller.


Podsumowanie

Komu polecam? Osobom lubiącym spędzać czas z książką. Osobom lubiącym historie z tajemnicą i zagadką w tle. Osobom pełnoletnim :) Ale na pewno nie fanom thrillerów.



Autor: Nicola Rayner
Tytuł: Dziewczyna, którą znałaś
Wydawnictwo: WAB
Premiera: 26.02.2020
Liczba stron: 368
Bohaterowie: Ruth, Alice, Naomi, Kim

Za egzemplarz dziękuję grupie wydawniczej Foksal

niedziela, lutego 16, 2020

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz
Cześć,

bycie eko i bio stało się w ostatnich czasach bardzo modne. Wszędzie słychać o ekologii, o zagrożeniach dla Ziemi i klimatu, o segregacji śmieci czy o zdrowej, nieprzetworzonej żywności. Uważam, że warto dbać o środowisko, ale z rozsądkiem i umiarem. Nie zamierzam nagle zmieniać swojego życia czy przyzwyczajeń tylko po to, aby być eko lub zero waste. Nie chcę również zmieniać swoich przyzwyczajeń żywieniowych na poczet ogarniającego mnie bio. Z tego względu dosyć długo zastanawiałam się, czy Ekorodzina jest książką dla mnie i czy będę zadowolona z tej lektury. Z drugiej strony przecież nie zawsze trzeba zgadzać się z autorem i historią, którą on opisuje. Jakie w efekcie końcowym mam wrażenia po przeczytaniu Ekorodziny? Sami zobaczcie :)

Psst: książka od razu skojarzyła mi się z piosenką, którą ostatnio słucham razem z córką. Może i Wam się ona spodoba :) 



Fabuła

Ekorodzina to opowieść Ziemi o jej rodzinie, czyli układzie słonecznym. Czytając tę opowieść poznajemy Słońce, Księżyc, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna oraz Plutona. Ziemia przedstawia swoją całą rodzinę, a także opowiada o sobie i swoich mieszkańcach. Mówi o tym jak się czuje, dlaczego choruje i jak jej można pomóc. Dodatkowo omawia te najbardziej podstawowe tematy szkolne jak doba, pory roku czy zaćmienie.

Bohaterowie

Ziemia - główna bohaterka i jednocześnie narratorka. Planeta, którą każdy z Nas zna. W tej książce pojawia się jako planeta, którą pokocha każde dziecko: jest ciepła, sympatyczna, a jednocześnie dowcipna. Mnie skojarzyła się z ciocią lub babcią, do których mogę pobiec z każdym problemem, a one nie tylko wysłuchają, ale poczęstują przepyszną herbatą i domowym ciastem.

Moje przemyślenia

Tak jak na wstępie napisałam: nie jestem eko. Jak muszę to posegreguję śmieci, ale robię to z obowiązku, a nie z własnych chęci. Aż do teraz. Sposób w jaki pani Magdalena opisała Ziemię i jej problemy sprawił, że zaczęłam na wszystko patrzeć z trochę innej perspektywy. Zaczęłam zastanawiać się co JA mogłabym zrobić dla Ziemi i jak mogłabym jej pomóc. Postanowiłam zacząć od tych najprostszych czynności: segregacja śmieci czy ograniczenie używanego plastiku.

Moja ocena

8,5/10 - bardzo dobra książka. Książka Magdaleny Harnatkiewicz porusza bardzo ważny temat: nasza planeta i jej życie. Dodatkowo robi to w niezwykle ciepły i dowcipny sposób. Bohaterowie, którzy zostali powołani do życia nie mogą wywoływać innych uczuć niż... tylko dobre :) W trakcie czytania czytelnik zaczyna kochać Ziemię całym sercem i zaczyna zastanawiać się, co może dla niej zrobić, aby już nie chorowała. Dodatkowo ilustracje zdobiące powieść przyciągają oko, a dla najmłodszych na samym końcu niespodzianka: możliwość samodzielnego pokolorowania obrazków, które wcześniej były wydrukowane. Już nie mogę się doczekać, jak będę mogła przeczytać Ekorodzinę razem z córką, a to nastąpi niestety dopiero za kilka lat. Czy są jakieś minusy książki? Nietypowy format (kwadrat).





Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla dzieci, które zadają dużo pytań o Ziemię i ekologię. Dla dzieci, które zaczynają naukę w szkole i zaczynają poznawać takie pojęcia jak: Ziemia, planety, pory roku. Dla wszystkich, którzy chcą żyć w zgodzie z naturą, ale w tym pozytywnym, racjonalnym znaczeniu.



Autor: Magdalena Harnatkiewicz
Rysowniczka: Marta Zawierucha
Tytuł: Ekorodzina
Wydawnictwo: Dlaczemu
Premiera: 20.11.2019
Liczba stron: 40

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.

Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger