wtorek, stycznia 07, 2020

"Hulajnogą przez Smoczą Wyspę" Dominik Wieczorkiewicz

"Hulajnogą przez Smoczą Wyspę" Dominik Wieczorkiewicz
Cześć,

dzisiaj zapraszam na recenzję drugiej książeczki od wydawnictwa Skrzat, którą dostałam pod koniec 2019 roku. Hulajnogą przez Smoczą Wyspę ma ciekawy zarówno tytuł, jak i okładkę. Czy opowieść, którą stworzył Pan Dominik Wieczorkiewicz jest równie ciekawa? Zapraszam do poznania mojej opinii :)



Zarys fabuły

Hulajnogą przez Smoczą Wyspę to opowieść Dominika, o jego podróży na niedostępną Smoczą Wyspę. Mężczyzna z zawód jest leśnikiem, a z zamiłowania podróżnikiem. I to nie byle jakim! Swoje podróże w dużym stopniu odbywa na hulajnodze! Autor na stronach swojej książki opisuje krok po kroku jak doszło do wyprawy, jak ona się odbyła, jakie przygody przeżył mężczyzna oraz czy udało mu się szczęśliwie wrócić do domu :)

Bohaterowie

Dominik - z zawodu leśnik, z zamiłowania podróżnik oraz jeździec na hulajnodze. Wraz ze swoją hulajnogą zwiedził już kilka państw. Tym razem wybrał się w podróż na wymarzoną (i bardzo trudno dostępną) Smoczą Wyspę. Jest mężczyzną o wielkim sercu, dużym optymizmie i jeszcze większym szczęściu :) Dodatkowo jest świetnym mówcą -podczas jego opowieści człowiek się nie nudzi, a z ciekawością czeka na kolejne historie.

Moje przemyślenia

Gdy usłyszałam o tej książce myślałam, że będzie to fikcja literacka. Przecież jak można podróżować na hulajnodze w obcym kraju! A jednak :) Opowieść Pana Dominika okazała się niezwykłą przygodą i świetnym spędzeniem wolnego czasu. Aż zaczęłam się zastanawiać czy i ja nie powinnam porzucić samochodu na rzecz innych form transportu oraz zwiedzania :)

Swego czasu nowe miejsca poznawałam przez Geocaching/Opencaching. Niestety od kilku lat zaprzestałam tej zabawy. A może warto do niej wrócić i chociaż w ten sposób urozmaicić swoje podróże?

Moja ocena

7/10 - ciekawa książka. Miałam mieszane uczucia, co do książki Pana Dominika. Okładka nie należy do moich faworytów - wolę bardziej jednolitą grafikę. Jednak nie ocenia się książki po okładce, dlatego postanowiłam wybrać się na Smoczą Wyspę ;) I bardzo dobrze zrobiłam :) Historia opowiadana przez głównego bohatera jest bardzo ciekawą opowieścią. Czasami śmieszną, a czasami poważną. Jednak niewątpliwie wciągającą. Autor ciekawie opisuje przygody bohatera, dzięki czemu książkę czyta się w ekspresowym tempie. Czas z książką umilają ilustracje oraz zdjęcia umieszczone wewnątrz. Właściwie nie ma ani jednej strony bez grafiki. Jednym taki skład będzie przeszkadzał, a innym umili czytanie. Dzieci na pewno zainteresuje. Hulajnogą przez Smoczą Wyspę jest kolejną książką od wydawnictwa Skrzat, którą chętnie będę gościć na swojej półce. Świetne wydanie (gruby papier, twarda okładka, sporo grafiki) sprawia, że już teraz moja córka żywo interesuje się tym egzemplarzem :)

Podsumowanie

Komu polecam tę książkę? Wszystkim! :) I dzieciom, i dorosłym. Tu na prawdę nie ma ograniczenia wiekowego, bo każdemu ta historia może przypaść do gustu. Idealnym odbiorcą książki byłyby osoby, które lubią podróżować oraz lubią przeżywać przygody związane z nowymi miejscami.



Autor: Dominik Wieczorkiewicz
Tytuł: Hulajnogą przez Smoczą Wyspę
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 128
Data premiery: 2019

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat.

poniedziałek, stycznia 06, 2020

"Artek i bardzo długi tydzień" Magdalena Zarębska

"Artek i bardzo długi tydzień" Magdalena Zarębska
Cześć,

rok 2019 pożegnałam z paczuszką od wydawnictwa Skrzat. Jedną z książek, którą otrzymałam jest dzieło Magdaleny Zarębskiej "Artek i bardzo długi tydzień". Jest to książka z serii "Mój mały świat". Czy i tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i wydało świetną książkę? Sami zobaczcie :)





Zarys fabuły

Jak sam tytuł wskazuje książka opowiada o bardzo długim tygodniu z życia Artka - bardzo rezolutnego przedszkolaka. Chłopiec jako narrator dzieli się z czytelnikiem swoimi myślami oraz uczuciami, które mu towarzyszą podczas tygodnia spędzanego bez mamy. W tym czasie towarzyszy mu głównie Pani Halinka, tata, babcia oraz dziadek. Niby normalne towarzystwo, a jednak ten tydzień okaże się całkiem inny niż tygodnie spędzane u boku mamy.

Bohaterowie

Główny bohater to Artek - przedszkolak, który musiał na tydzień pożegnać się z mamą. Chłopiec opowiada o swoich uczuciach, a także komentuje postępowanie dorosłych. Dzięki niemu czytelnik ma okazję dowiedzieć się, jak codzienne sytuacje są widziane przez najmłodszych.


Moje przemyślenia

Właściwie to nie wiem, czy ta książka nadaje się bardziej dla dzieci czy dla dorosłych. Niby literatura dziecięca, narratorem jest dziecko, a ja cały czas mam w głowie, że Artka powinni czytać głównie dorośli. Dlaczego? Bo dzięki tej historii będą w stanie zrozumieć co myśli ich dziecko, a także jak świat dorosłych jest widziany przez najmłodszych.

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra historia. Jako matka dwójki dzieci mogę śmiało napisać, że opisywane sytuacje mogą zdarzyć się każdemu. Mam wrażenie, że to nie jest fikcja literacka, a przykłady z życia wzięte :) Pani Magdalena ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu tydzień z Artkiem minął mi zdecydowanie za szybko. Nawet dziecięce wypowiedzi mnie nie irytowały, a ciekawiły.
Oczywiście nie mogę zapominać o kwestii, którą chyba zawsze (a jeśli nie to prawie zawsze) poruszam przy książkach wydanych przez wydawnictwo Skrzat. Przepiękne, cudowne, kolorowe wydanie! Książka, po którą sięgnęłam z wielką przyjemnością. Wiem, że moje dzieci również chętnie po nią sięgną - chociażby ze względów wizualnych :) Książka wydana jest w twardej oprawie, a w środku czytelnik znajduje obrazki pasujące do danej historii. Dodatkowo uwagę dziecka przykuwają wyróżnione, pokolorowane niektóre zdania. Na prawdę - świetne wydanie! :)

Podsumowanie

Dla kogo polecam tę książkę? Dla dzieci, ale również dla dorosłych! Po takiej lekturze całkowicie inaczej spojrzymy na świat. Opowiadana historia pozwala wczuć się w rolę dziecka i zrozumieć jego postępowanie. Ja wiem, że chętnie będę dzielić się swoim egzemplarzem, a sama sięgnę po pozostałe części z serii.


Autor: Magdalena Zarębska
Tytuł: Artek i bardzo długi tydzień
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 104
Data premiery: 2019

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skrzat. 

poniedziałek, grudnia 30, 2019

"Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Bolczyk - recenzja

"Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Bolczyk - recenzja
Cześć,

nie pamiętam kiedy ostatnio sięgnęłam po książkę historyczną. Musiało to być dawno. Na koniec listopada w moje ręce trafiła książka Romana Bolczyka: Templariusze. Fenomen, który przetrwał. Co o niej sądzę? Czy warto po nią sięgnąć? Sami zobaczcie :)

Krótki opis książki

Templariusze. Fenomen, który przetrwał to książka (jak sam tytuł wskazuje) o templariuszach :) Roman Bolczyk w sposób iście naukowy zgłębia temat templariuszy, ich zakonu, zwyczajów oraz... tajemnic. Opowiada o powstaniu zakonu, jego historii, procesie oraz skarbie. Dodatkowo dowiadujemy się co stało się z rycerzami po rozwiązaniu templariuszy. Pan Roman prowadzi czytelnika krok po kroku (a może raczej kartka po kartce) po dziejach ich historii. Podaje podstawowe fakty, o których uczymy się w szkole, ale również wyjaśnia i rozwiewa wszelkie wątpliwości/mity, o których nie mówi się otwarcie.

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra książka. Mimo, że nie przepadam za naukowymi książkami, ta wysoko plasuje się na mojej liście. Autor ma ciekawy styl, dzięki czemu książka zamiast nudzić - ciekawi. Do plusów (ale również i minusów) książki można zaliczyć jej naukowy charakter. Od razu można zauważyć, że autor w sposób dogłębny podszedł do swojego dzieła. Templariusze. Fenomen, który przetrwał to nie zwykła opowieść o rycerzach i ich tajemnicach, ale to opisane fakty, które mają swoje źródła w literaturze naukowej. Już od pierwszych stron czytelnik wie, że w opowieść zaprasza go pasjonat. Oprócz przypisów i odnośników do literatury naukowej, autor dostarcza czytelnikowi również zdjęcia schematów, map, obrazów czy ikon, o których pisze.
Nie mogę ukrywać, że na ocenę zdecydowanie wpływ miało też przepiękne wydanie książki. Templariusze zostali wydani w sztywnej okładce, z pięknymi ilustracjami w środku. Dodatkowo w tekście znajdziemy zdobione litery, a tytuły są napisane starodawnym, ozdobnym pismem. Książka złożona jest z grubszego papieru, dzięki temu nie ma problemu ze sklejonymi kartkami. Chciałoby się, aby wszystkie książki były wydawane w tak wspaniały sposób.
Książka Romana Bolczyka okazała się nad wyraz ciekawym dziełem. Myślałam, że będę się z nią nudzić oraz, że jej tematyka sprawi, że częściej będę odkładała książkę niż po nią sięgała. Bardzo się myliłam! Autor pisze w tak ciekawy sposób, a jego styl jest tak przyjemny w odbiorze, że nie mogłam oderwać się od lektury. Wpływ na to niewątpliwie miał fakt, że Pan Roman jest pasjonatem templariuszy. I czytelnik to od razu wyczuwa. Dbałość o dokładność i szczegółowość informacji jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Podsumowanie

Książkę polecam wszystkim, którzy są ciekawi historii. Jest to literatura idealna dla osób szukających faktów oraz rzetelnych informacji. Dzięki Templariuszom możemy poznać kawałek historii, który nie jest opowiadany w szkole.
Podsumowując: Templariusze. Fenomen, który przetrwał jest książką idealną nie tylko dla fanatyków, ale również dla laików w temacie historycznym.



Autor: Roman Bolczyk
Tytuł: Templariusze. Fenomen, który przetrwał
Wydawnictwo: KOS
Liczba stron: 399
Data premiery: 2019


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu KOS

niedziela, grudnia 29, 2019

Jak (nie) karmić swojego ego? - "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - recenzja

Jak (nie) karmić swojego ego? - "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - recenzja
Cześć,

nie często sięgam po książki z gatunku poradników, ale jednak czasem się zdarza :) Zawsze są to dla mnie lektury, które chcę wykorzystać we własnym życiu oraz wyciągnąć z nich tyle dobrego, ile tylko się da. Niestety nie zawsze to się udaje. Jak było w przypadku Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran? Sami zobaczcie!



Krótko o książce

Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran to swego rodzaju kontynuacja "Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran.". Książki teoretycznie nie są ze sobą ściśle powiązane, ale jak sama autorka podkreśla: warto najpierw przeczytać pierwszą część, aby móc w pełni zrozumieć jej kontynuację. Dlaczego? W pierwszej części Lise omawia z czytelnikiem 5 ran, które towarzyszą człowiekowi od pierwszych chwil życia, natomiast w drugiej części omawia zachowanie EGO, które wpływa na leczenie tych 5 ran. Ego, które często jest widziane przez nas jako postawa danej osoby okazuje się być bardzo skomplikowanym zjawiskiem (?). Dzięki tej książce czytelnik będzie mógł bardziej świadomie przeżywać swoje uczucia i emocje, a także będzie mógł aktywniej leczyć i zasklepiać aktywowane w sobie rany. Jednak, aby móc tak działać trzeba... poznać EGO - jego zachowania, jego pokarm oraz jego truciznę.


Moje przemyślenia

Muszę przyznać, że nie czytałam pierwszej części dotyczącej 5 ran. Może z tego względu czytając ten poradnik ciężko było mi wszystko zrozumieć. Opisywany sposób postępowania oraz myślenia jest (dla laika) bardzo zagmatwany. Sposób, który opisuje autorka, zmusza czytelnika do sięgnięcia w swoje wnętrze oraz wsłuchanie się w swoje myśli i uczucia. Z każdym przykładem, rozdziałem wszystko wydawało mi się coraz bardziej skomplikowane. Zamiast poruszać się coraz pewnie w temacie swojego Ego i swoich ran, czułam się coraz bardziej zagubiona. Mam wrażenie, że chcąc wyeliminować "karmienie" ego, musielibyśmy popaść w swego rodzaju paranoję. Dlaczego? O co dokładnie chodzi? Tego musi się już czytelnik dowiedzieć sam.

Wielokrotnie podczas czytania Ego poznajemy drugie dno sytuacji, których człowiek doświadcza. Poznajemy nie tylko swoje emocje czy swoje uczucia, ale również (a może przede wszystkim) swoje myśli. Dodatkowo (przynajmniej teoretycznie) uczymy się jak rozmawiać samemu ze sobą tak, aby nie karmić swojego ego. Niestety mam wrażenie, że taka świadomość prędzej spowoduje paranoję u czytelnika, niż spokój myśli.

Moja ocena

4/10 - bardzo średnia. Po raz kolejny ciężko ocenić mi książkę. Nie tylko dlatego, że jest to poradnik, ale przede wszystkim dlatego, że nie jestem osobą, która ma jakiekolwiek wykształcenie w tym temacie. Nie chcę (i nie zamierzam) oceniać merytoryki, którą czytelnik znajduje w środku. Z tego co napisała Lisa duża część treści książki pochodzi z jej doświadczeń, doświadczeń osób, które poznała oraz opowiadań, które usłyszała podczas kursów, które prowadzi. Wierzę, że są to autentyczne historie. Nie zmienia to jednak faktu, że sposób walki z Ego, który proponuje autorka jest skomplikowany. Gdy czytelnikowi wydaje się, że już zrozumiał o co tu chodzi, w kolejnym rozdziale otrzymuje całkiem inne spojrzenie i... znów jest w punkcie zero.
Styl, w jakim jest napisana książka również był dla mnie ciężki. Długie zdania, wiele informacji w jednym, a do tego dosyć zagmatwana "fabuła" sprawiają, że Ego jest książką, której nie czyta się dla przyjemności czy zabicia czasu. Czyta się ją z potrzeby duszy oraz z chęci wewnętrznego rozwoju. Osobiście czytało mi się ją bardzo długo i musiałam często robić przerwy.
Ale żeby nie było, że tylko narzekam :) W książce jest wiele fragmentów, z którymi się identyfikuję oraz myśli, które chciałabym, aby towarzyszyły mi na co dzień. Kilka życiowych prawd sobie zapisałam i myślę, że innym też na pewno się przydadzą. Autorka dodatkowo zadbała, aby czytelnik miał gdzie zapisywać swoje postanowienia czy plany - po każdym rozdziale znajduje się miejsce na takie notatki.

Podsumowanie

Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran jest dobrą książką dla wszystkich osób, które lubią inwestować w swój rozwój, a także poszerzać swoje horyzonty. Tę pozycję można polecić i mężczyznom i kobietom. Tak samo nie określałabym ram wiekowych osób, którym można zarekomendować Ego: książka będzie dobra i dla młodych osób, i dla osób w wieku dojrzałym.
Podsumowując: pomimo dosyć słabego odbioru Ego zamierzam sięgnąć po "Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran.". Zdaję sobie sprawę, że temat, który poruszyła Lisa Bourbeau nie jest łatwy i prosty i, aby się z nim zmierzyć trzeba nauczyć się współpracować ze swoją "Muszką" ;)

Autor: Lise Bourbeau
Tytuł: Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran
Wydawnictwo: KOS
Liczba stron: 226
Data premiery: 2019


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu KOS

sobota, listopada 16, 2019

Blogosfera Canpol Babies - laktator Easy&Natural

Blogosfera Canpol Babies - laktator Easy&Natural
Cześć :)

Listopad to kolejny miesiąc, w którym Blogosfera Canpol Babies poszukuje osób chętnych do przetestowania ich produktów. Poszukiwani są również blogerzy, którzy zorganizują u siebie konkurs, w którym do wygrania będzie produkt Canpol Babies.



W tej edycji Canpol Babies poszukuje 10 testerek oraz 10 organizatorek konkursów. Do testowania/wygrania w konkursie będzie laktator elektryczny Easy & Natural. 

Tym razem zgłosiłam się do przetestowania laktatora - aktualnie jest to dla Nas urządzenie codziennego użytku, dlatego bardzo liczę na możliwość przeprowadzenia testów :) 


Jeżeli i Ty chcesz się zgłosić do testowania lub do zorganizowania konkursu zgłoś się na stronie: https://canpolbabies.com/pl/blogosfera

Teraz standardowo nie pozostaje nic innego niż trzymać kciuki za zakwalifikowanie się do zabawy :)

piątek, listopada 15, 2019

Zestaw podróżny Canpol Babies - przetestowany

Zestaw podróżny Canpol Babies - przetestowany
Cześć,

w październiku w ramach blogosfery Canpol Babies otrzymałam do przetestowania zestaw podróżny. W jego skład wchodziło:
- opakowanie termiczne,
- opakowanie na smoczek,
- smoczek,
- przywieszka do smoczka.


Czy warto zainwestować w taki zestaw? 
Czy sprawdzi się on w codziennym użytkowaniu? 
Sami zobaczcie :) 


Opakowanie termiczne


Opakowanie jest wykonane z wytrzymałego i dosyć grubego materiału. Przez okres, w którym go użytkowałam nic złego się z nim nie działo. Sam materiał wydaje się być dosyć odporny na przetarcia oraz różnego rodzaju plamy - a jak wiadomo jest to dosyć ważne przy małych dzieciach :) Dodatkowo w środku wyłożony jest materiałem termicznym, dzięki czemu przechowywany napój zachowuje swoją temperaturę.
Wychodząc na spacer czy jadąc w podróż z dzieckiem do środka możemy schować albo małą, albo dużą butelkę z piciem. Mi bez problemu mieściła się szerokootworowa antykolkowa butelka In Clouds 240 ml. Jest to niewątpliwie plus opakowania termicznego: bez problemu można w nim przechowywać i małe, i duże buteleczki. Kolejnym plusem jest uchwyt zamontowany u góry opakowania: w przeciwieństwie do innych podobnych opakowań, w tym można tę rączkę odpiąć i swobodnie zapiąć np. na ramie wózka lub na pasku torby, Dzięki temu butelki będą zawsze pod ręką i nie trzeba będzie ich szukać w damskiej torbie ;)

Smoczek


 Smoczek, który otrzymałam w zestawie jest przeznaczony dla dzieci między 6, a 18 miesiącem życia. Jest to smoczek silikonowy symetryczny. Co do samego wykonania smoczka - nie mam nic do zarzucenia. Grafika - przepiękna :) Co prawda na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że jest to smoczek skierowany do chłopców, ale przecież i dziewczynki mogą być zainteresowane samochodami :) Smoczek jest lekki i dobrze wyprofilowany. Niestety ma jedną wadę... producent nie dodaje do niego osłonki na silikon. Oznacza to, że po wyjęciu smoczka z oryginalnego opakowania nie mamy możliwości zabezpieczenia silikonu przed zabrudzeniem czy uszkodzeniem. Dla mnie (mamy 1,5 rocznego szkraba) jest to na prawdę spory minus.


Opakowanie na smoczek

Opakowanie na smoczek wykonane jest z tego samego materiału co opakowanie termiczne: jest dosyć sztywne, a materiał jest odporny na ubrudzenia i przetarcia. Jedyna różnica dotyczy środka: tym razem jest to normalny materiał, a nie materiał termiczny. Niestety z tego powodu środek opakowania jest narażony na ubrudzenia czy powstawanie plam, dlatego trzeba pilnować, aby do środka nie dostały się inne rzeczy niż smoczek ;)
Opakowanie na smoczek podobnie do opakowania termicznego u góry ma odpinaną rączkę. Dzięki temu rozwiązaniu możemy go zaczepić w dogodnym dla siebie miejscu: ramie wózka, paska w torbie czy na łóżeczku. Według producenta pojemnik pomieści 2 smoczki - jest to całkiem możliwe, pod warunkiem, że smoczki nie będą miały osłonki. W sytuacji, gdy chcemy schować smoczek z osłonką - musimy liczyć się, że zmieści się tylko jeden.



Przywieszka do smoczka

Przywieszka do smoczka jest kolorystycznie do niego dostosowana i stanowią razem piękny widok :) Plastikowe elementy wydają się być dosyć delikatne, ale przecież nikt nie zamierza po nich chodzić. Zapięcie do smoczka jest standardowe - takie jak w wielu innych firmach. To co mnie pozytywnie zaskoczyło to zapięcie z drugiej strony. W końcu trafiłam na przywieszkę, która otwiera się i zamyka, gdy ją po prostu naciskam. Dzięki temu mogę w łatwy sposób przywiesić smoczek do dziecka. 


ZALETY:
- porządne wykonanie
- gruby materiał odporny na plamy
- możliwość rozpięcia górnej rączki w opakowaniach
- cudowna grafika, która ze sobą współgra

WADY:
- brak osłonki na smoczek

Podsumowanie:
Moja ocena całego zestawu: 4/5 - minus za brak osłonki do smoczka

Czy warto zainwestować w taki zestaw?
Moim zdaniem tak. Oczywiście przez miesiąc nie byłam w stanie przetestować go w KAŻDEJ sytuacji, która może spotkać młodą mamę i jej szkraba, ale śmiało mogę napisać, że do codziennego użytku ten zestaw jest super :) Trzymając go w rękach miałam poczucie, że są to rzeczy porządnie wykonane, a materiał nie należy do tych najtańszych i najcieńszych. Mam przeczucie, że zestaw będzie Nam towarzyszył jeszcze przez długi czas (tym bardziej, że w domu pojawił się kolejny szkrab :) ).

Czy zestaw sprawdzi się w codziennym użytkowaniu?
Tu zdecydowanie mogę napisać, że tak. Jeżeli szukasz opakowań do codziennych spacerów, czy użytkowania w domu, to opakowanie termiczne i opakowanie na smoczek z tego zestawu są rewelacyjnym rozwiązaniem. 



Czy ktoś z Was korzystał z tych rzeczy? Jakie są Wasze doświadczenia? A może korzystacie z produktów innej firmy?

Podzielcie się swoimi doświadczeniami :)


środa, listopada 13, 2019

"Nauczyciel" Agnieszka Ziętarska

"Nauczyciel" Agnieszka Ziętarska
Cześć,

zapraszam na recenzję książki "Nauczyciel", którą miałam okazję przeczytać dzięki Hani z bloga: Nie oceniam po okładkach. "Nauczyciel" to drugi tom z cyklu: Niezmienni. Recenzję pierwszego tomu ("Samobójca") możecie przeczytać TU

Uwaga: w recenzji mogą znajdować się spojlery dot. I części: Samobójcy. 


Zarys fabuły

Nauczyciel to dalsza opowieść o losach Felisa i Flory. Zakochanych spotykamy w momencie, gdy walcząc z czasem próbują rozwiązać problemy, które ich nie opuszczają, a także próbują wyjaśnić tajemnice z ich rodzinnego życia. Felis jak na Opiekuna przystało nie chce zostawić swojej podopiecznej, a ona... nie widzi świata poza swoim opiekunem. Razem postanawiają przeżyć czas, który im pozostał. Chcą wykorzystać go w pełni: odnaleźć ojca Flory, wyjaśnić sprawę kamienia księżycowego, wyjaśnić sytuację z ubytkiem mocy, a także... walczyć z przewodnikami. Tylko czy starczy im na to wszystko czasu?  


Bohaterowie


Felis młody niezmienny, którego rolą jest bycie opiekunem. Swoją podopieczną poznał i uratował wbrew wszelkim zasadom, które panują w jego świecie. Teraz walczy o każdy kolejny dzień, który mógłby spędzić u boku wybranki swojego serca. Felis jest młodym, atrakcyjnym i pełnym entuzjazmu mężczyzną, który wierzy w ideały i misję, którą otrzymał. Nie może natomiast pogodzić się z twardymi regułami, które niezmiennym narzucają przewodnicy. Dni, które mu pozostały postanawia spędzić u boku Flory.

Flora, wybranka i podopieczna Felisa. Samobójca. Dziewczyna ze skomplikowaną osobowością, a w dodatku z niejasną i pełną tajemnic przeszłością. Swoje życie chce dzielić z Felisem, jednak nikt nie wie ile im tak na prawdę zostało czasu. Młoda kobieta chce za wszelką ceną poznać tajemnice swojej rodziny, a także uratować ukochanego. Jest uparta, zawzięta, odważna i oddana, co udowadnia nie raz. 


Moje przemyślenia

Po raz kolejny autorka zaprasza czytelnika do swojego świata. Świata niby realnego, a jednak z ukrytą nutką magii. Świata, w którym miłość zwycięża wszystko, a dla niej ludzie są w stanie poświęcić swoje życie. Rzeczywistości, w której lojalność, przyjaźń i rodzina to najważniejsze wartości, którymi powinien kierować się człowiek. Nauczyciel to piękna historia o tym, jak ważne jest wzajemne wsparcie, pomoc oraz obecność drugiego człowieka. To opowieść o tym, że RAZEM można na prawdę WIĘCEJ.  

Moja ocena

7/10 - historia ciekawa i wciągająca. Styl autorki pozwala szybko rozeznać się w opowieści i nawet osoby, które nie czytały I tomu będą w stanie czerpać przyjemność z czytania. Aby nie było tak kolorowo, jest jeden szczegół, do którego muszę się przyczepić: akcja w książce. Przez 3/4 książki autorka dosyć szczegółowo opisuje całe wydarzenia, wątki są rozbudowane, ale zawsze wykończone. Jednak samo zakończenie jak dla mnie zbyt szybko się potoczyło w porównaniu do całej książki. Najpierw dosyć powoli przechodzimy przez całą historię, a potem zakończenie jest opisane na kilku(nastu) kartkach. Miałam wrażenie, jakby pani Agnieszka z każdą kolejną kartką coraz bardziej śpieszyła się do ukończenia swojego dzieła. Trochę szkoda - bo te najważniejsze momenty bardzo szybko się potoczyły. 


Podsumowanie

Książkę śmiało mogę polecić wszystkim, którzy lubią historie z niewielkim fantastycznym wątkiem w tle. Mimo magii, która kryje się pomiędzy kartkami czytelnik nadal znajduje się w realnym świecie, dlatego będzie to historia dobra i dla młodzieży i dla osób dojrzałych. Również płeć czytelnika nie będzie miała znaczenia: opowieść powinna trafić i do mężczyzn i do kobiet :) Śmiało można kupić tę książkę na prezent świąteczny :) 


P.S: Na stronie wydawnictwa aktualnie jest promocja, w ramach której za świetną cenę można nabyć i tom I i tom II :) Zajrzyjcie


Zdjęcie wydawnictwa

Autor: Agnieszka Ziętarska
Tytuł: Nauczyciel
Wydawnictwo: Dlaczemu
Data premiery: 10.05.2019
Bohaterowie: Flora, Felis

Zdjęcie z fp: Nie oceniam po okładkach


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce: Agnieszce Ziętarskiej oraz organizatorce BookTour: Hannie z Nie oceniam po okładkach.
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger