piątek, lutego 28, 2020

"Na lodzie" Małgorzata Falkowska

"Na lodzie" Małgorzata Falkowska
Cześć,

tym razem zapraszam Was na recenzję książki Małgorzaty Falkowskiej "Na lodzie". Premiera była 15 lutego 2020 roku. Od razu nasuwa się pytanie, czy to dobra książka na prezent walentynkowy? Czy to będzie kolejna przesłodzona miłosna historia? Sami zobaczcie :) 



Zarys fabuły

Lena jest wschodzącą polską gwiazdą jazdy figurowej na lodzie w parze. Jednak jak to w życiu bywa 3 tygodnie przed olimpiadą nieszczęśliwy wypadek dyskwalifikuje dziewczynę z zawodów, a w jej miejsce wchodzi Beata. Dziewczyna, która zajmuje jej miejsce nie tylko na lodzie, ale również w sercu partnera. Jednak to nie koniec złych wiadomości dla Leny. Aby móc podnieść się po upadku oprócz ciężkiej rehabilitacji kobieta zaczyna uczęszczać również na terapię grupową, gdzie poznaje Krzyśka. Niestety jej styl i pozerskie zachowanie nie przypada do gustu ani grupie, ani prowadzącemu terapię. Do czasu. Czy sportowy upór i siła walki pozwoli Lenie znów stanąć na nogi? Czy kobieta podniesie się z podwójnej straty? 

Bohaterowie

Lena - łyżwiarka figurowa, która zakwalifikowała się do Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Razem z Jackiem tworzą parę nie tylko na lodzie, ale i w życiu. Dziewczyna jest bardzo zadowolona ze swojego życia oraz swoich planów na przyszłość: lód to całe jej życie. Żyje swoją pasją i dla niej. Ludzie mają dla niej drugorzędne znaczenie. Na szczęście w pewnym momencie bohaterka ulega przemianie i zdobywa całe moje serce :)
Krzysiek "Luki" - były hokeista. Mężczyzna, który wie, co to znaczy stracić swoją życiową szansę. Sportowiec, który od 2 lat walczy każdego dnia, aby wstać z łóżka i żyć dalej. A mimo to potrafi pomagać innym. Bohater, który wywołuje w człowieku mieszane uczucia: niby przygnębiony, smutny, bez siły do życia, a jednak z jakąś wewnętrzną energią, którą dzieli się z innymi. Zraniony przez kobietę, a jednocześnie ufny. 

Moje przemyślenia

Tym razem moje przemyślenia nie będą dotyczyć poruszanych problemów, czy drugiego dna w historii. Po przeczytaniu Na lodzie miałam jedno przemyślenie: "Takiego końca się nie spodziewałam - ja się nie zgadzam!". A jednak po chwili w mojej głowie pojawiły się kolejne myśli. Mimo że historia mogłaby jeszcze trwać, to chyba dobrze że została zakończona w tym momencie. W chwili gdy emocje czytelnika są na maksymalnym poziomie, a zadowolenie z książki ogromne. Rzadko kiedy autorzy decydują się na takie zachowanie. Najczęściej, albo "usypiają" emocje czytelnika, albo kontynuują historię w kolejnym tomie. Tu autorka wyraźnie napisała, że kolejnej części nie będzie. A zakończenie... Zawsze można samemu napisać i podesłać autorce. Ciekawe czy myślała o podobnym ;)

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra książka. Duży plus ode mnie na pewno za Toruń, za emocje i za bohaterów. Za polskość, która na samym początku rzuca się w oczy i gryzie, ale już po kilkunastu kartkach przestaje. Minus za ciężki początek. Początkowo historia wydawała się strasznie banalna, w dodatku napisana podobnym stylem do innej książki Pani Małgorzaty ("Zaskocz mnie"). Później nadal była banalna, ale... bardzo wciągająca. Już nie przeszkadzała polskość, nie przeszkadzał banał. Liczyli się bohaterowie i ich historia. Trochę denerwował mnie schemat, który już znam: dwóch narratorów (raz dziewczyna, raz chłopak), jeden bohater przeżywa love story, które w pewnym momencie zostaje zakończone, aż w końcu połączenie się dwóch bohaterów. Jednak zakończenie wbiło mnie w podłogę i mogę śmiało napisać, że całkowicie wynagrodziło wszelki schemat czy banał. 

Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy chcą spędzić przyjemny wieczór z książką. Dla osób lubiących konkretne postacie, konkretną historię, konkretne emocje. Ja mogę jedynie zdradzić, że mój egzemplarz już kursuje w mojej rodzinie, a pierwszą ocenę (bardzo pozytywną) zebrał od ... mojej babci :) Dlatego ta historia jest dobra dla wszystkich - bez względu na wiek :)  



Autor: Małgorzata Falkowska
Tytuł: Na lodzie
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Inanna
Data premiery: 15.02.2020
Bohaterowie: Lena, Krzysztof

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Inanna

środa, lutego 26, 2020

"Dziewczyna, którą znałaś" Nicola Rayner

"Dziewczyna, którą znałaś" Nicola Rayner
Cześć,

zapraszam Was na recenzję thrilleru Nicoli Rayner Dziewczyna, którą znałaś. Czy warto po nią sięgnąć? Czy powieść Nicoli trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony? Sami zobaczcie.




Zarys fabuły

Dziewczyna, którą znałaś to historia o zaginionej/zamordowanej Ruth. Dziewczynie, z którą nie wiadomo co się stało. Po prostu pewnej nocy wyszła i ... zaginęła. Pozostawiła jednak po sobie sukienkę, buty i... list. Gdy po 15 latach od pamiętnej nocy Alice zauważa Ruth w pociągu nie może uwierzyć w to co widzi. A właściwie w co widziała tylko przez chwilę, bo dziewczyna magicznie zniknęła z przedziału. Od tego czasu Alice walczy ze swoimi przeczuciami, wspomnieniami i... mężem. Nikt nie chce jej uwierzyć - nawet najbliżsi Ruth. W końcu gdy sama zaczyna wątpić w swoją poczytalność, siostra zaginionej otrzymuje Niunia i postanawia połączyć z Alice siły w śledztwie. Czy kobietom uda się wyjaśnić tajemnicę z przeszłości? Czy dowiedzą się, co się stało z Ruth?


Bohaterowie

Alice prawniczka specjalizująca się w sprawach rozwodowych, a do tego żona byłego parlamentarzysty Georga. Mężczyzna aktualnie porzucił życie polityczne na rzecz kariery telewizyjnej. Kobieta, która ma wszystko: idealnego męża, idealną pozycję w życiu i poczucie, że coś jest przed nią ukrywane. Wszystko to sprawia, że prawniczka zaczyna drążyć w przeszłości. Bohaterka, która prawie od razu przypadła mi do gustu i którą bardzo polubiłam. 
Naomi siostra zaginionej kobiety. Lesbijka, która od wielu lat walczy ze złamanym sercem oraz poczuciem straty. Gdy już za chwilę ma spełnić się jej i Carli marzenie, demony przeszłości ponownie wychodzą na wierzch. Dawna koleżanka jest przekonana, że widziała jej zaginioną siostrę, a dodatkowo ktoś przesyła jej Niunia. Kobieta stara się nie zwariować i wyjaśnić całą sytuację. 
Kim przyjaciółka Ruth z czasów studenckich. Dziewczyna, która zawsze musiała walczyć o uwagę mężczyzn, ale nie traktowała życia zbyt poważnie. Do momentu, w którym poznała Richarda. Niestety - okazała się to miłość nieodwzajemniona, a do tego zakazana. Kobieta, która ma w sobie wszystkie możliwe kobiece cechy i zachowania. Przyjaciółka, a jednocześnie wróg Ruth. Zdecydowanie nie polubiłam się z tą postacią, chociaż mam świadomość jak wiele takich kobiet jest w moim otoczeniu. 


Moje przemyślenia

Dziewczyna która znałaś jest książką, która pokazuje jak wiele rzeczy może nam umykać. Jak często ludzie potrafią wieść podwójne życie i wchodzić w całkowicie różne rolę. Ale także jak bardzo potrafią strzec swoich tajemnic i przeszłości. Jednocześnie jest to historia, dzięki której czytelnik zaczyna zastanawiać się czy wszystkie sprawy z przeszłości ma rozwiązane, czy wszystko zostało należycie zakończone. To opowieść o tym, że przeszłość potrafi wrócić do człowieka w najmniej odpowiednim momencie, i jeżeli nie jest zakończona może bardzo zamieszać w obecnym życiu.


Moja ocena 

5/10. Najtrudniejszy był początek. Dziwna forma narracji - raz w pierwszej osobie, a raz jako wszechwiedzący narrator. Po przestawieniu się na styl autorki było już całkiem z górki chociaż muszę przyznać że na początku gubiłam się w bohaterach i ich powiązaniach. A to wszystko za sprawą cięgle zmienianej narracji. Historia mnie wciągnęła, ale dopiero po połowie. A dokładniej gdy Alice i Naomi połączyły siły. Niestety... Zakończenie totalnie mnie zawiodło. Nie tego oczekiwałam po thrillerze. W dodatku uważam, że sam tytuł też nie jest trafiony. Czy są plusy? Całkiem ciekawa historia, która dobrze się czyta, ale uważam że potencjał został totalnie niewykorzystany. Taką historię można byłoby ubrać w inne zakończenie, w większą ilość emocji (tu mi ich totalnie zabrakło) i byłaby bomba. A tak jest... zwykła powieść, którą można, ale nie trzeba przeczytać. Żaden thriller.


Podsumowanie

Komu polecam? Osobom lubiącym spędzać czas z książką. Osobom lubiącym historie z tajemnicą i zagadką w tle. Osobom pełnoletnim :) Ale na pewno nie fanom thrillerów.



Autor: Nicola Rayner
Tytuł: Dziewczyna, którą znałaś
Wydawnictwo: WAB
Premiera: 26.02.2020
Liczba stron: 368
Bohaterowie: Ruth, Alice, Naomi, Kim

Za egzemplarz dziękuję grupie wydawniczej Foksal

niedziela, lutego 16, 2020

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz

"Ekorodzina" Magdalena Harnatkiewicz
Cześć,

bycie eko i bio stało się w ostatnich czasach bardzo modne. Wszędzie słychać o ekologii, o zagrożeniach dla Ziemi i klimatu, o segregacji śmieci czy o zdrowej, nieprzetworzonej żywności. Uważam, że warto dbać o środowisko, ale z rozsądkiem i umiarem. Nie zamierzam nagle zmieniać swojego życia czy przyzwyczajeń tylko po to, aby być eko lub zero waste. Nie chcę również zmieniać swoich przyzwyczajeń żywieniowych na poczet ogarniającego mnie bio. Z tego względu dosyć długo zastanawiałam się, czy Ekorodzina jest książką dla mnie i czy będę zadowolona z tej lektury. Z drugiej strony przecież nie zawsze trzeba zgadzać się z autorem i historią, którą on opisuje. Jakie w efekcie końcowym mam wrażenia po przeczytaniu Ekorodziny? Sami zobaczcie :)

Psst: książka od razu skojarzyła mi się z piosenką, którą ostatnio słucham razem z córką. Może i Wam się ona spodoba :) 



Fabuła

Ekorodzina to opowieść Ziemi o jej rodzinie, czyli układzie słonecznym. Czytając tę opowieść poznajemy Słońce, Księżyc, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna oraz Plutona. Ziemia przedstawia swoją całą rodzinę, a także opowiada o sobie i swoich mieszkańcach. Mówi o tym jak się czuje, dlaczego choruje i jak jej można pomóc. Dodatkowo omawia te najbardziej podstawowe tematy szkolne jak doba, pory roku czy zaćmienie.

Bohaterowie

Ziemia - główna bohaterka i jednocześnie narratorka. Planeta, którą każdy z Nas zna. W tej książce pojawia się jako planeta, którą pokocha każde dziecko: jest ciepła, sympatyczna, a jednocześnie dowcipna. Mnie skojarzyła się z ciocią lub babcią, do których mogę pobiec z każdym problemem, a one nie tylko wysłuchają, ale poczęstują przepyszną herbatą i domowym ciastem.

Moje przemyślenia

Tak jak na wstępie napisałam: nie jestem eko. Jak muszę to posegreguję śmieci, ale robię to z obowiązku, a nie z własnych chęci. Aż do teraz. Sposób w jaki pani Magdalena opisała Ziemię i jej problemy sprawił, że zaczęłam na wszystko patrzeć z trochę innej perspektywy. Zaczęłam zastanawiać się co JA mogłabym zrobić dla Ziemi i jak mogłabym jej pomóc. Postanowiłam zacząć od tych najprostszych czynności: segregacja śmieci czy ograniczenie używanego plastiku.

Moja ocena

8,5/10 - bardzo dobra książka. Książka Magdaleny Harnatkiewicz porusza bardzo ważny temat: nasza planeta i jej życie. Dodatkowo robi to w niezwykle ciepły i dowcipny sposób. Bohaterowie, którzy zostali powołani do życia nie mogą wywoływać innych uczuć niż... tylko dobre :) W trakcie czytania czytelnik zaczyna kochać Ziemię całym sercem i zaczyna zastanawiać się, co może dla niej zrobić, aby już nie chorowała. Dodatkowo ilustracje zdobiące powieść przyciągają oko, a dla najmłodszych na samym końcu niespodzianka: możliwość samodzielnego pokolorowania obrazków, które wcześniej były wydrukowane. Już nie mogę się doczekać, jak będę mogła przeczytać Ekorodzinę razem z córką, a to nastąpi niestety dopiero za kilka lat. Czy są jakieś minusy książki? Nietypowy format (kwadrat).





Podsumowanie

Dla kogo jest ta książka? Dla dzieci, które zadają dużo pytań o Ziemię i ekologię. Dla dzieci, które zaczynają naukę w szkole i zaczynają poznawać takie pojęcia jak: Ziemia, planety, pory roku. Dla wszystkich, którzy chcą żyć w zgodzie z naturą, ale w tym pozytywnym, racjonalnym znaczeniu.



Autor: Magdalena Harnatkiewicz
Rysowniczka: Marta Zawierucha
Tytuł: Ekorodzina
Wydawnictwo: Dlaczemu
Premiera: 20.11.2019
Liczba stron: 40

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.

środa, lutego 12, 2020

"Złe miejsce" K. N. Haner

"Złe miejsce" K. N. Haner
Cześć,

zapraszam Was na recenzję kolejnej książki K. N. Haner. Tym razem miałam możliwość przedpremierowego przeczytania książki "Złe miejsce". Muszę przyznać, że tak na prawdę to czytałam ją po raz drugi - pierwszy raz był kilkanaście tygodni temu na Wattpadzie. Czy warto było wrócić do tej historii i poznać jej zakończenie? Czy tym razem czuję się usatysfakcjonowana książką? Sami zobaczcie :)


Zarys fabuły

Złe miejsce to historia Blaire, Phixa i Dawida. Blaire na pierwszy rzut oka jest szczęśliwą, piękną, bogatą, spełnioną młodą kobietą. Jest wizytówką firmy swojego ojca. To do jej zadań należy dopięcie umów z inwestorami do końca. Sposób w jaki to zrobi niewiele obchodzi jej pracodawcę. Od najmłodszych lat dziewczyna była przygotowywana do roli marionetki i tak też się stało. Swoje dorosłe życie rozpoczyna od podpisania umowy z przyszłym "pracodawcą". A wszystko po to, aby razem z matką móc nadal żyć w luksusie. Wszystko zmienia się, gdy pewnego wieczoru zamiast na przyjęcie trafia do jeziora.

Bohaterowie

Blaire - piękna, młoda kobieta, która przez styl życia została niewolnicą swojego ojca. Przyzwyczajona do luksusów i pieniędzy nie chce z tego zrezygnować. W dodatku pragnie zapewnić odpowiedni byt matce. Bohaterka, która potrafi działać na nerwach, no bo jak można ciągle chcieć jednego, a robić drugie? Mówić jedno i robić coś innego? Niby dziewczyna z charakterem, a jednak uzależniona od wszystkich, którzy znajdują się wokół. Na pierwszy rzut oka ideał, którym chciałoby być większość kobiet. Ale tylko na pierwszy rzut oka - chyba żadna z Nas nie chciałaby być na jej miejscu.

Phix - największa tajemnica historii. Wiecznie chodzi w masce i tylko niewielkie grono osób zna jego twarz. Męski, brutalny, agresywny, a jednocześnie dążący do szczęścia. Próbujący zdusić w sobie demony przeszłości. Tworzy swoje imperium, do którego "zaprosił" Blaire. Najczarniejszy bohater powieści.

Dawid - ochroniarz, wybawiciel, a jednocześnie przekleństwo Blaire. Przystojny były wojskowy, który żyjąc w świecie gangsterów podświadomie dąży do ustatkowanego życia. Mężczyzna, który mając być drugoplanowym aktorem zaczyna przebijać się na pierwszy plan. Całkowicie nie mój typ: niby obiecuje, niby pomaga, ale jak przychodzi co do czego to konkretów nie ma.






Moje przemyślenia

Złe miejsce swoją historią daje sporo do myślenia. To nie jest zwykła mafijna opowieść. Dzięki głównej bohaterce czytelniczki mogą się zastanowić czym dla nich jest miłość, jak wiele byłyby w stanie dla niej poświęcić oraz jakie swoje granice byłyby w stanie przekroczyć.

Książka K. N. Haner to również opowieść o tym, jak bardzo człowiek potrafi dostosować się do panujących warunków. Jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć (lub zdusić) prawdziwe "ja" tylko po to, aby zachowywać się tak jak tego życzy sobie ktoś inny. 

Aż wreszcie to historia w ramach której można sobie zadać pytanie "czy jestem/czy byłabym w stanie się tak poświęcić?", "czy byłabym w stanie tak żyć".

Moja ocena

8/10 - całkiem dobra książka (dla osób lubiących te klimaty). Na samym początku zachwyca wydanie książki i jej okładka - cudowna. Kasia ma szczęście do graficznych wydań swoich książek - często się czymś wyróżniają. I tym razem tak jest - jej nazwisko "świeci" przy tytule :) Okładka również jest świetna. Kolejny wielki plus to dobrze zredagowana powieść (brak błędów i literówek). Oceniając tę książkę nie można jednak zapomnieć, że historia Blaire to wątek, który często pojawia się w książkach o tematyce mafijnej: dziewczyna z bogatego domu, porwanie, trafienie do rzeczywistości, która nie wiadomo czy jest lepsza czy gorsza, aż w końcu miłość do swojego oprawcy. Niby oklepany schemat, ale dzięki stylowi oraz wątkom pobocznym nie można się nim znudzić :) Tak też jest ze Złym miejscem. Autorka stworzyła klimat i bohaterów, z którymi chce się być do samego końca. I mimo, że bardzo szybko czytelnik spodziewa się jaki będzie finał, to końcówka bardzo zaskakuje. Zakończenie powieści wcale nie jest takie oczywiste (na szczęście) :)



Podsumowanie


Z książkami Kasi mam różne doświadczenia. Kojarzyłam tę autorkę jako królową dramatów i oczekiwałam dosyć mocnych wrażeń w jej powieściach. Szukałam seksu, agresji i silnych emocji. Rysunkowy chłopak oraz Drwal tego mi nie dostarczyły. Ring girl oraz Nieczyste więzy były już bardziej w tych klimatach. Przyznam, że miałam spore obawy przed Złym miejscem. Zupełnie niepotrzebnie! Jak tylko zaczęłam czytać to przepadłam. To jest właśnie to co lubię i czego szukałam w twórczości Kasi :) Z niecierpliwością czekam na drugi tom.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy lubią historie z wątkiem mafijnym w tle :)



Autor: K. N. Haner
Tytuł: Złe miejsce
Wydawnictwo: EditioRed
Premiera:12.02.2020
Liczba stron: 326
Bohaterowie: Blaire, Phix, Dawid


Za egzemplarz dziękuję autorce: K. N. Haner i wydawnictwu.

środa, lutego 05, 2020

Czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku

Czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku
Cześć,

z lekkim opóźnieniem, ale zapraszam Was na czytelnicze podsumowanie II połowy 2019 roku. Dla mnie była to trudniejsza część roku. Szczególnie w ostatnim kwartale sporo nawalałam z terminami, a i recenzji było bardzo niewiele (tylko te, które musiałam napisać). Ale o książkach nie zapomniałam i cały czas coś było czytane :)


CZYTELNICZE PODSUMOWANIE I PÓŁROCZA 2019 ROKU


LIPIEC 2019

W tym miesiącu przeczytałam 4 książki: 1 w formie elektronicznej i 3 w formie papierowej. Jedna z form papierowych była w ramach BookTour. 



46/2019 "Pridyna" Agata Julia Prosińska - wersja papierowa w ramach BookTour organizowanego przez Michalinę z Papierowy Bluszcz. Moja ocena: 6/10
47/2019 "Zaskocz mnie" Małgorzata Falkowska, Daria Skiba - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
48/2019 "Dystrykt Warszawa"  Rafał Babraj - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
49/2019 "Nazywam się Milion"  Karina Krawczyk - wersja papierowa. Moja ocena: 7/10


SIERPIEŃ 2019

Sierpień pod względem czytelniczym był dla mnie łaskawy. Przeczytałam aż 11 książek: aż 8 w formie papierowej (w tym 3 w ramach BookTour) oraz 3 w formie elektronicznej.


50/2019 "Nieczyste więzy" K. N. Haner - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
51/2019 "Sekret pustej książki" Marta Kucharz - wersja papierowa. Moja ocena: 9/10
52/2019 "Falcon" Katarzyna Wycisk - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
53/2019 "Był sobie pies 2" W. Bruce Cameron - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 9/10
54/2019 "Nieposłuch i inne nicponie" Jarosław Cieśla - wersja papierowa. Moja ocena: 7/10
55/2019 "Rozdroża" Augusta Docher - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
56/2019 "Pani czterdziestu żywiołów"  Witold Dworakowski - wersja papierowa. Moja ocena: 5/10
57/2019 "W koło macieju" Kasia Keller - wersja papierowa czytana w ramach BookTour organizowanego przez PasjoMatka & spółka. Moja ocena: 7/10
58/2019 "Podwójne życie" Małgorzata Kasprzyk - wersja papierowa czytana w ramach BookTour organizowanego przez Zapatrzona w książki.  Moja ocena: 6,5/10
59/2019 "RAW" Belle Aurora - wersja elektroniczna. Moja ocena: 6/10
60/2019 "Kryształowi tom 2: Łatwy hajs" Joanna Opiat-Bojarska - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10

WRZESIEŃ 2019

We wrześniu przeczytałam 8 książek: 7 papierowych i tylko 1 w formie elektronicznej.

61/2019 "Wyrok" Remigiusz Mróz - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
62/2019 "Cząstka pomarańczy" Lidia Tasarz - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
63/2019 "Cisza" Alicja Masłowska-Burnos - wersja papierowa. Moja ocena: 4/10
64/2019 "Mrok" Alicja Wlazło - wersja papierowa. Moja ocena: 8,5/10
65/2019 "Taniec z motylami" Anna Wysocka-Kalkowska - wersja papierowa. Moja ocena: 8,5/10. Jedna z lepszych książek tego półrocza.
66/2019 "Damien" L.A. Casey - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
67/2019 "Alannah" L. A. Casey - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
68/2019 "Faza REM" Agnieszka Sudomir - wersja papierowa. Moja ocena: 6/10


PAŹDZIERNIK 2019

Miesiąc, gdzie mogłam sobie pozwolić na powolne czytanie. W tym miesiącu przeczytałam 10 książek: 6 w formie papierowej (w tym 2 w ramach BookTour) oraz 4 w formie elektronicznej.


69/2019 "Nauczyciel" Agnieszka Ziętarska - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Hanię z bloga Nie oceniam po okładkach.  Moja ocena: 7/10
70/2019 "Rysunkowy chłopak" K. N. Haner - recenzencka wersja papierowa. Moja ocena: 6/10
71/2019 "Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Michalinę z bloga Papierowy Bluszcz. Moja ocena: 7/10
72/2019 "Falcon II" Katarzyna Wycisk - wersja elektroniczna. Moja ocena: 8/10
73/2019 "Rytuały wody" Eva Garcia Saenz de Urturi - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
74/2019 "Koniec samotności" Janusz Leon Wiśniewski - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7/10
75/2019 "Sitwa" Paulina Świst - wersja elektroniczna. Moja ocena: 6/10
76/2019 "Chciwość" Marc Elsberg - wersja papierowa. Moja ocena: 5/10
77/2019 "Kryształowi tom 3. Polowanie" Joanna Opiat-Bojarska - wersja elektroniczna. Moja ocena: 5/10
78/2019 "Jak zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej" Elżbieta Jodko-Kula - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10


LISTOPAD 2019

Najsłabszy miesiąc w roku. Ale to również miesiąc, w którym najwięcej się u mnie działo. Tylko 1 książka przeczytana w ramach BookTour.

79/2019 "Jej portret" Anna H. Niemczynow - wersja papierowa przeczytana w ramach BookTour organizowanego przez Ewelinę z bloga Zaczytana Ewelka. Moja ocena: 8/10


GRUDZIEŃ 2019

Skromnie, ale lepiej niż w listopadzie :) 3 pozycje: 2 w formie papierowej i 1 w formie elektronicznej. Plan był na o wiele więcej, a w szczególności na książki w tematyce świątecznej, ale wyszło jak wyszło...
80/2019 "Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Balczyk - wersja papierowa. Moja ocena: 8/10
81/2019 "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - wersja papierowa. Moja ocena: 4/10
82/2019 "Uwierz w Mikołaja" Magdalena Witkiewicz - wersja elektroniczna. Moja ocena: 7,5/10


W II połowie 2019 roku przeczytałam 37 książek. Ze względu na zawirowania w moim życiu prywatnym, problemy zdrowotne i pobyt w szpitalu było to mniej książek niż w I połowie roku. ALE! Tak na prawdę nie jest ważne ile książek przeczytałam. Nie ważne czy było to 5, 10 czy 50. Najważniejsze, że czytałam i swoją pasją dzieliłam się z innymi :)

Pamiętajcie, że czytanie książek to nie wyścigi - to powinna być pasja, która przynosi Nam przyjemność :) 



A czy Wy robicie spis książek, które czytacie?
Robiliście podsumowanie 2019 roku?
Ile książek przeczytaliście (pytam z czystej ciekawości :) )?
Jakieś tytuły się pokrywają? :)

poniedziałek, lutego 03, 2020

Czytelnicze podsumowanie stycznia 2020

Czytelnicze podsumowanie stycznia 2020
Cześć,

nowy rok, nowe postanowienia, nowe chęci. W tym roku mam plany, aby co miesiąc dzielić się z Wami informacją ile książek udało mi się przeczytać, jak je oceniam oraz ewentualnie linkami do pełnych recenzji :) Chęci są, Excel jest, pozostaje mieć nadzieję, że również systematyczność będzie dłuższa niż 1-2 miesiące ;)


Styczeń 2020 był dla mnie trudnym miesiącem. Bardzo dużo działo się w życiu prywatnym i bardzo wiele spraw zaprzątało moją głowę. Pomimo upływu czasu z niektórymi problemami/sprawami niestety zostałam do dnia dzisiejszego. Mimo to udało mi się przeczytać 8 i pół książki :) Niestety 9 książka została dokończona w lutym.

A oto co zawitało u mnie w styczniu:



1/2020 - MMA Fighter: Przebaczenie Vi Keeland - trzeci tom serii. Powieść rozpoczęłam czytać kiedyś w grudniu, ale bardzo szybko odłożyłam ją na "jutro". Po raz kolejny zaczęłam czytać ją w styczniu i od razu skończyłam. Książka w klimatach, które lubię, dlatego bardzo szybko ją przeczytałam. Idealna dla osób nie szukających ambitnej lektury, a jedynie odprężenia po ciężkim dniu oraz oderwania od rzeczywistości - moja ocena: 6/10



2/2020 - Artek i bardzo długi tydzień Magdalena Zarębska - książka pozornie skierowana do dzieci, ale moim zdaniem dorośli również powinni ją przeczytać. Porusza ważne tematy, a także pokazuje świat oczami dziecka. Ciepła, śmieszna, ale jednocześnie dająca do myślenia - moja ocena: 8/10



3/2020 - Hulajnogą przez smoczą wyspę Dominik Wieczorkiewicz - opowieść o tym jak autor (leśnik z zawodu, podróżnik z wyboru) na hulajnodze zwiedza kolejny fragment świata. Historia ciekawa, ale niewątpliwie skierowana do ciut starszych dzieci - takich które interesują się podróżami, lubią poznawać nowe miejsca, a także są spragnione nowych informacji  - moja ocena: 7/10



4/2020 - MMA Fighter: Walka Vi Keeland - kolejna (chronologicznie pierwsza) część z serii MMA Fighter. Jak dla mnie najlepsza - pochłonęłam ją w jedną noc. Czyta się bardzo szybko. Część wprowadzająca wszystkich bohaterów - moja ocena 7/10



5/2020 - MMA Fighter: Szansa Vi Keeland - drugi tom z serii. Czyta się równie szybko co pierwszy tom. Ponownie historia, która nie wymaga od czytelnika niczego więcej oprócz... czasu :) Idealna, aby odprężyć się po ciężkim dniu - moja ocena 7/10



6/2020 - Polluks Agnieszka Lingas-Łoniewska - drugi tom serii Bezlitosna siła. Póki co najlepszy. W historii nie ma przestojów i cały czas coś się dzieje - czytelnik (a może raczej czytelniczka) jest ciągle w napięciu :) Starcie dwóch silnych charakterów musiało przynieść niezapomniane emocje - moja ocena: 8/10



7/2020 - Saturn Agnieszka Lingas-Łoniewska - trzeci tom serii. Miałam wrażenie, że nic nowego on nie wniósł. Niby nowy bohater, ale jakoś tak... mało nowości w nim było. Póki co najsłabszy (moim zdaniem) tom - moja ocena: 5/10



8/2020 - Złe miejsce K. N. Haner - pierwszy tom z cyklu Niebezpieczni mężczyźni. Historię znałam już wcześniej, bo miałam okazję czytać ją na Wattpadzie. Mimo to chętnie do niej wróciłam i ponownie weszłam do świata stworzonego przez Kasię. Nie żałuję - to historia, która jest w 100% w moich klimatach - moja ocena: 8/10



Jak widzicie w styczniu przeważały u mnie książki o niegrzecznych mężczyznach. Duża część dotyczyła tych walczących na pięści. Luty zapowiada się w trochę innych klimatach :)

Podsumowując styczeń:

Najlepsza książka stycznia: "Artek i bardzo długi tydzień" oraz "Złe miejsce"
Najsłabsza książka stycznia: "Saturn"


A Wy co czytaliście w styczniu?
Może jakieś książki się Nam pokrywają? Jak Wy je oceniacie?
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger