poniedziałek, grudnia 30, 2019

"Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Bolczyk - recenzja

"Templariusze. Fenomen, który przetrwał" Roman Bolczyk - recenzja
Cześć,

nie pamiętam kiedy ostatnio sięgnęłam po książkę historyczną. Musiało to być dawno. Na koniec listopada w moje ręce trafiła książka Romana Bolczyka: Templariusze. Fenomen, który przetrwał. Co o niej sądzę? Czy warto po nią sięgnąć? Sami zobaczcie :)

Krótki opis książki

Templariusze. Fenomen, który przetrwał to książka (jak sam tytuł wskazuje) o templariuszach :) Roman Bolczyk w sposób iście naukowy zgłębia temat templariuszy, ich zakonu, zwyczajów oraz... tajemnic. Opowiada o powstaniu zakonu, jego historii, procesie oraz skarbie. Dodatkowo dowiadujemy się co stało się z rycerzami po rozwiązaniu templariuszy. Pan Roman prowadzi czytelnika krok po kroku (a może raczej kartka po kartce) po dziejach ich historii. Podaje podstawowe fakty, o których uczymy się w szkole, ale również wyjaśnia i rozwiewa wszelkie wątpliwości/mity, o których nie mówi się otwarcie.

Moja ocena

8/10 - bardzo dobra książka. Mimo, że nie przepadam za naukowymi książkami, ta wysoko plasuje się na mojej liście. Autor ma ciekawy styl, dzięki czemu książka zamiast nudzić - ciekawi. Do plusów (ale również i minusów) książki można zaliczyć jej naukowy charakter. Od razu można zauważyć, że autor w sposób dogłębny podszedł do swojego dzieła. Templariusze. Fenomen, który przetrwał to nie zwykła opowieść o rycerzach i ich tajemnicach, ale to opisane fakty, które mają swoje źródła w literaturze naukowej. Już od pierwszych stron czytelnik wie, że w opowieść zaprasza go pasjonat. Oprócz przypisów i odnośników do literatury naukowej, autor dostarcza czytelnikowi również zdjęcia schematów, map, obrazów czy ikon, o których pisze.
Nie mogę ukrywać, że na ocenę zdecydowanie wpływ miało też przepiękne wydanie książki. Templariusze zostali wydani w sztywnej okładce, z pięknymi ilustracjami w środku. Dodatkowo w tekście znajdziemy zdobione litery, a tytuły są napisane starodawnym, ozdobnym pismem. Książka złożona jest z grubszego papieru, dzięki temu nie ma problemu ze sklejonymi kartkami. Chciałoby się, aby wszystkie książki były wydawane w tak wspaniały sposób.
Książka Romana Bolczyka okazała się nad wyraz ciekawym dziełem. Myślałam, że będę się z nią nudzić oraz, że jej tematyka sprawi, że częściej będę odkładała książkę niż po nią sięgała. Bardzo się myliłam! Autor pisze w tak ciekawy sposób, a jego styl jest tak przyjemny w odbiorze, że nie mogłam oderwać się od lektury. Wpływ na to niewątpliwie miał fakt, że Pan Roman jest pasjonatem templariuszy. I czytelnik to od razu wyczuwa. Dbałość o dokładność i szczegółowość informacji jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Podsumowanie

Książkę polecam wszystkim, którzy są ciekawi historii. Jest to literatura idealna dla osób szukających faktów oraz rzetelnych informacji. Dzięki Templariuszom możemy poznać kawałek historii, który nie jest opowiadany w szkole.
Podsumowując: Templariusze. Fenomen, który przetrwał jest książką idealną nie tylko dla fanatyków, ale również dla laików w temacie historycznym.



Autor: Roman Bolczyk
Tytuł: Templariusze. Fenomen, który przetrwał
Wydawnictwo: KOS
Liczba stron: 399
Data premiery: 2019


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu KOS

niedziela, grudnia 29, 2019

Jak (nie) karmić swojego ego? - "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - recenzja

Jak (nie) karmić swojego ego? - "Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau - recenzja
Cześć,

nie często sięgam po książki z gatunku poradników, ale jednak czasem się zdarza :) Zawsze są to dla mnie lektury, które chcę wykorzystać we własnym życiu oraz wyciągnąć z nich tyle dobrego, ile tylko się da. Niestety nie zawsze to się udaje. Jak było w przypadku Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran? Sami zobaczcie!



Krótko o książce

Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran to swego rodzaju kontynuacja "Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran.". Książki teoretycznie nie są ze sobą ściśle powiązane, ale jak sama autorka podkreśla: warto najpierw przeczytać pierwszą część, aby móc w pełni zrozumieć jej kontynuację. Dlaczego? W pierwszej części Lise omawia z czytelnikiem 5 ran, które towarzyszą człowiekowi od pierwszych chwil życia, natomiast w drugiej części omawia zachowanie EGO, które wpływa na leczenie tych 5 ran. Ego, które często jest widziane przez nas jako postawa danej osoby okazuje się być bardzo skomplikowanym zjawiskiem (?). Dzięki tej książce czytelnik będzie mógł bardziej świadomie przeżywać swoje uczucia i emocje, a także będzie mógł aktywniej leczyć i zasklepiać aktywowane w sobie rany. Jednak, aby móc tak działać trzeba... poznać EGO - jego zachowania, jego pokarm oraz jego truciznę.


Moje przemyślenia

Muszę przyznać, że nie czytałam pierwszej części dotyczącej 5 ran. Może z tego względu czytając ten poradnik ciężko było mi wszystko zrozumieć. Opisywany sposób postępowania oraz myślenia jest (dla laika) bardzo zagmatwany. Sposób, który opisuje autorka, zmusza czytelnika do sięgnięcia w swoje wnętrze oraz wsłuchanie się w swoje myśli i uczucia. Z każdym przykładem, rozdziałem wszystko wydawało mi się coraz bardziej skomplikowane. Zamiast poruszać się coraz pewnie w temacie swojego Ego i swoich ran, czułam się coraz bardziej zagubiona. Mam wrażenie, że chcąc wyeliminować "karmienie" ego, musielibyśmy popaść w swego rodzaju paranoję. Dlaczego? O co dokładnie chodzi? Tego musi się już czytelnik dowiedzieć sam.

Wielokrotnie podczas czytania Ego poznajemy drugie dno sytuacji, których człowiek doświadcza. Poznajemy nie tylko swoje emocje czy swoje uczucia, ale również (a może przede wszystkim) swoje myśli. Dodatkowo (przynajmniej teoretycznie) uczymy się jak rozmawiać samemu ze sobą tak, aby nie karmić swojego ego. Niestety mam wrażenie, że taka świadomość prędzej spowoduje paranoję u czytelnika, niż spokój myśli.

Moja ocena

4/10 - bardzo średnia. Po raz kolejny ciężko ocenić mi książkę. Nie tylko dlatego, że jest to poradnik, ale przede wszystkim dlatego, że nie jestem osobą, która ma jakiekolwiek wykształcenie w tym temacie. Nie chcę (i nie zamierzam) oceniać merytoryki, którą czytelnik znajduje w środku. Z tego co napisała Lisa duża część treści książki pochodzi z jej doświadczeń, doświadczeń osób, które poznała oraz opowiadań, które usłyszała podczas kursów, które prowadzi. Wierzę, że są to autentyczne historie. Nie zmienia to jednak faktu, że sposób walki z Ego, który proponuje autorka jest skomplikowany. Gdy czytelnikowi wydaje się, że już zrozumiał o co tu chodzi, w kolejnym rozdziale otrzymuje całkiem inne spojrzenie i... znów jest w punkcie zero.
Styl, w jakim jest napisana książka również był dla mnie ciężki. Długie zdania, wiele informacji w jednym, a do tego dosyć zagmatwana "fabuła" sprawiają, że Ego jest książką, której nie czyta się dla przyjemności czy zabicia czasu. Czyta się ją z potrzeby duszy oraz z chęci wewnętrznego rozwoju. Osobiście czytało mi się ją bardzo długo i musiałam często robić przerwy.
Ale żeby nie było, że tylko narzekam :) W książce jest wiele fragmentów, z którymi się identyfikuję oraz myśli, które chciałabym, aby towarzyszyły mi na co dzień. Kilka życiowych prawd sobie zapisałam i myślę, że innym też na pewno się przydadzą. Autorka dodatkowo zadbała, aby czytelnik miał gdzie zapisywać swoje postanowienia czy plany - po każdym rozdziale znajduje się miejsce na takie notatki.

Podsumowanie

Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran jest dobrą książką dla wszystkich osób, które lubią inwestować w swój rozwój, a także poszerzać swoje horyzonty. Tę pozycję można polecić i mężczyznom i kobietom. Tak samo nie określałabym ram wiekowych osób, którym można zarekomendować Ego: książka będzie dobra i dla młodych osób, i dla osób w wieku dojrzałym.
Podsumowując: pomimo dosyć słabego odbioru Ego zamierzam sięgnąć po "Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran.". Zdaję sobie sprawę, że temat, który poruszyła Lisa Bourbeau nie jest łatwy i prosty i, aby się z nim zmierzyć trzeba nauczyć się współpracować ze swoją "Muszką" ;)

Autor: Lise Bourbeau
Tytuł: Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran
Wydawnictwo: KOS
Liczba stron: 226
Data premiery: 2019


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu KOS
Copyright © 2016 Mamma pcheła , Blogger